Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rumunia 2018
#11
Klimacik tego miasteczka niezmiennie działa na mnie przyciągająco Tongue pewnie ma to coś wspólnego z wampirami Cool
Odpowiedz
#12
Fotki przednie , poezja .
Aż chce się tam być i to natychmiast.
 
------------------------------------------------------------------------------------
BL Wink  2006 , 2008 , 2011 , 2016 , 2018 , 2019 - to ostatni raz ?
Odpowiedz
#13
Co do ilości turystów w Sighisoarze to się zgadzam, oprócz ostatniego weekendu lipca, wtedy odbywa się Sighişoara Medieval Festival i liczbę należy pomnożyć tak gdzieś przez 28, sorry za OT Dodgy
Odpowiedz
#14
(27-01-2019, 20:57:51)igi123 napisał(a): Co do ilości turystów w Sighisoarze to się zgadzam, oprócz ostatniego weekendu lipca, wtedy odbywa się Sighişoara Medieval Festival i liczbę należy pomnożyć tak gdzieś przez 28, sorry za OT Dodgy

Tak, widzieliśmy plakaty na mieście o zbliżającym się festiwalu i nawet żałowaliśmy że nam się terminy nie zgrały. Ale wtedy pewnie trudno o nocleg.
Odpowiedz
#15
Dzień trzeci 23 lipca 2018.
Ciąg dalszy - Shigisoara i okoliczne kościoły warowne.

Nasz gospodarz usłyszawszy, że interesują nas warowne kościoły, zorganizował nam mapkę na której były zaznaczone takie obiekty. Kiedy zobaczyliśmy mapkę zrozumieliśmy, że nasze wakacje są za krótkie… Kościołów było na niej ponad sto. Postanowiliśmy się skupić nie tylko na tych najbardziej znanych - ale również na tych zapomnianych.
Zapewne większość Was zna historię Sasów w Rumunii. Krótko napiszę tylko, że była to ludność pochodzenia głównie niemieckiego, która została sprowadzona w połowie XII wieku na tereny Siedmiogrodu przez węgierskich królów (wtedy były to tereny Węgier). Tereny Siedmiogrodu były wtedy spustoszone poprzez liczne najazdy okolicznych ludów min. Szeklerów. Sasi mieli za zadanie bronić rubieży przed najazdami. Zakładali osady,  w których najważniejsza budowlą był właśnie kościół służący nie tylko jako świątynia, ale również jako schronienie dla ludzi i dobytku podczas ataków.
Z perspektywy zwiedzania kościoły warowne w Siedmiorodzie można podzielić na trzy kategorie:
1. Największe, najbardziej znane, dobrze utrzymane i odnowione w  których zlokalizowane są muzea, np. Biertan, Darju, Viscri, Prejmer.
2. Kościoły zaniedbane w różnym stopniu, które również można zwiedzać. Zazwyczaj na drzwiach kościoła jest kartka z telefonem do osoby która się opiekuje obiektem i można się umówić na obejrzenie.
3. Kościoły do których nie można się dostać do środka, przeważnie daleko od głównych dróg. Wtedy właśnie przydaje się dron.
Po zapoznaniu się z mapką postanowiliśmy zacząć od  kościołów na zachód od Sighisoary. Udaliśmy się w kierunku Medias.

Pierwszy kościół był w miejscowości Brateiu.
[Obrazek: fd996ca6c0fdc0fdgen.jpg]

Nie dało się do niego wejść, więc Zbig postanowił zrobić mu zdjęcie dronem. Wzbudził on małą sensację (to znaczy dron nie Zbig :-)). Zaraz znalazła się przy nas trójka romskich dzieci, które z zainteresowaniem na ekranie komórki podpatrywały widok na kościół z góry, były grzeczne - nienachalne. Po kilkunastu minutach  zaczęliśmy się  zbierać i wtedy one zaczęły nas prosić, aby ich zabrać do Medias. Kiedy odmówiliśmy proponowały nam nawet pieniądze Smile.

Kolejny (2-gi) kościół do odwiedzenia znajdował się w Darlos. Obejrzeliśmy go tylko z okien samochodu, nie zatrzymując się. Mieliśmy go zahaczyć w drodze powrotnej, ale potem się okazało, że pojechaliśmy inną drogą. Trudno ...

Trzeci kościół - Curciu.
Znajdował się jeszcze dalej od głównej drogi, w  małej miejscowości. Kiedy tam podjechaliśmy, trafiliśmy na  parę z Holandii czekającą na panią przewodniczkę. Postanowiliśmy również skorzystać i weszliśmy do środka (bilet 5 lew – jak prawie we wszystkich kościołach z prywatnymi przewodnikami). To jeden z mniejszych kościołów. Pani która nas oprowadzała jest mieszkanką tej miejscowości, Rumunką.  Opowiadała o historii i o zwyczajach społeczności Saskiej, którą pamiętała z czasów dzieciństwa. Po upadku dyktatury Ceausescu wszyscy Sasi z tej miejscowości wyjechali najszybciej jak tylko było to możliwe. Ceausescu blokował wyjazd Sasów do RFN przez długie lata. Zgadzał się tylko na określoną liczbę emigrantów, przy okazji inkasując od rządu niemieckiego 5000 marek za głowę (a potem nawet prawie 8 tys.). Ludność Saska była dyskryminowana w powojennej Rumunii (wiadomo dlaczego), więc nic dziwnego, że jak tylko było to możliwe, prawie wszyscy wyjechali.

[Obrazek: 80a8dc61eeceea04gen.jpg]

[Obrazek: 3fe4c290194b7f03gen.jpg]

[Obrazek: 8cc6ebae5b4d00c6gen.jpg]

[Obrazek: 02ac62572e8b39ecgen.jpg]


Bogaciu.

Z Curciu musieliśmy się dostać do niego szutrówką. Jechaliśmy pośród pól i winnic zlokalizowanych na zboczach. W Bogaciu trwały prace remontowe chodnika obok kościoła, więc postanowiliśmy odjechać kawałek i  zrobiliśmy mu zdjęcia z daleka, ponieważ miejscowość była bardzo ładnie położona.

[Obrazek: dffc4aae694a2048gen.jpg]

[Obrazek: 3e775739f5e7622egen.jpg]


Tego dnia odwiedziliśmy jeszcze:

Miejscowość Bazna (spory cmentarz dobrze utrzymany przez rząd niemiecki):
[Obrazek: a2f999a7f3d99b4agen.jpg]

Medias (miasto nas nie zachwyciło, mimo, że to jedno z miast „założycieli” Siedmiogrodu):
[Obrazek: 5f703029a6251096gen.jpg]

Axente Sever (gdzie zaskoczył nas grad wielości fasoli i musieliśmy szukać schronienia dla naszego samochodu pod drzewami w obawie o lakier):
[Obrazek: 2f32eb68fea0f107gen.jpg]

Valea Villor (deszcz, ale udało się zrobić jakieś zdjęcie):
[Obrazek: 3a1bcdf435ea9717gen.jpg]

Na koniec Biertan:
[Obrazek: 23bac09d04cc50d9gen.jpg]

Byliśmy już tam późno, Kościół był zamknięty, turystów też już nie było. Musi być tam być spory ruch turystyczny sądząc po infrastrukturze obok kościoła. Z racji tego, że już nikogo nie było, mogliśmy bezkarnie polatać dronem nie rzucając się w oczy.


Do Sighisoary wróciliśmy późnym wieczorem. Zdążyliśmy jeszcze zrobić zakupy w Lidlu. Był to najbardziej wypasiony Lidl jaki widziałam – wyraźnie powyżej średniej polskiej. Zostawiliśmy zakupy na kwaterze i jeszcze raz udaliśmy się na stare miasto, aby pożegnać się z Sighisoarą.

Zdjęcia Sighisoary z tego wieczoru w następnym poście.

Nie będę rozwodzić się nad tym, że w Sighisoarze urodził się i mieszkał jakiś czas tutaj Vlad Palownik (jego dom jest niedaleko głównej baszty) – to chyba fakt szeroko znany.
Odpowiedz
#16
Piękne zdjęcia... będę podglądał Big Grin
Odpowiedz
#17
I jeszcze obiecane w poprzednim poście kilka zdjęć wieczornych z Sighisoary:

[Obrazek: 84258ff63547b805gen.jpg]

[Obrazek: d8c6d81971a767ddgen.jpg]

[Obrazek: b0177c6cbb856160gen.jpg]

[Obrazek: 014b6ef48ba779dcgen.jpg]

[Obrazek: e8644ca5ca8375e0gen.jpg]

[Obrazek: 8e50c5dbd6a9dbd6gen.jpg]

[Obrazek: f9708b3e62763d0dgen.jpg]

Na razie to tyle - teraz dam Wam trochę czasu, abyście zebrali siły przed kolejną inwazją zdjęć kościołów warownych.
Może urozmaicimy je jakąś twierdzą  Cool
Odpowiedz
#18
Zdjecia rewelacyjne, jaka kolorystyka. Zdjecie nr 3 - drzwi mimo, ze zniszczone cos w sobie maja fantastycznego, piekne ujecie.

Chodzi mi o zdjecia z  dnia trzeciego 23.07.2018
Odpowiedz
#19
Zdjęcia - mistrzostwo świata. Czekamy na kolejny dzień!
Rumunia to piękny i na szczęście nieodkryty kraj.
Odpowiedz
#20
Dzień czwarty  24 lipca 2018
Shigisoara –> Rupea (a po drodze niespodzianka….kościoły warowne).
/Cześć 1/

Ponieważ nie udało nam się znaleźć na szybko noclegu w Sighisoarze (i tym samym przedłużyć pobytu w mieście, które tak nas zauroczyło) – postanowiliśmy ruszyć w kierunku wschodnim trasą E60 z planami znalezienia noclegu w rejonie miejscowości Rupea. W planie odwiedzenie kilka innych kościołów warownych - zależało nam na głównie na trzech z listu UNESCO Darjiu (kościół szeklerski), Saschiz oraz Viscri. No i jeszcze co tam  będzie po drodze.  Rupea została wybrana nie tylko ze względu na warte zwiedzenia ruiny twierdzy, ale również dlatego, że znajduje się na w/w trasie E60, dzięki czemu do ostatniej chwili bazując na prognozach pogody mogliśmy odwlekać decyzję, czy uderzamy w kierunku Braszowa czy Sibiu. Ostatecznie w drugiej połowie dnia po analizie prognoz pogodowych postanowiliśmy obrać kierunek na Sibiu, nocleg znaleźliśmy w rejonie miejscowości Comana de Jos.
W drodze do Darjiu trafiamy do Archity (od miejscowości Mureni ok 12 km szutrówką, dość szeroką, głównie wysypaną grubym tłuczniem). Spora miejscowość, z tradycyjną saską zabudową. I oczywiście kościół warowny.

[Obrazek: c817c1df51029be5gen.jpg]

[Obrazek: d647fe0cf65d2e5agen.jpg]

[Obrazek: 04abd290ef6066b7gen.jpg]

[Obrazek: 596ddfedfa0ff895gen.jpg]

Wioski saskie z reguły zasiedlane są przez ludność romską. Trzeba pamiętać że po upadku reżimu, Sasi wyjeżdżali zostawiając na miejscu praktycznie cały dobytek. Ich domy pozostały  właściwie z całym wyposażeniem - od razu można było w nich zamieszkać. Archita nie ma dobrej drogi dojazdowej, ale za to ma przystanek kolejowy. Miałam wrażenie, że czas się tam zatrzymał. Po wyjściu z samochodu uderzyła w nas cisza. Położenie tego miejsca, wśród malowniczych zielonych wzgórz i oddalenie od jakichkolwiek głównych dróg, wywoływało wrażenie izolacji. Już nigdy nie spotkaliśmy w Rumunii takiego miejsca.  Kiedyś jeszcze tam wrócimy.

Krótki filmik ilustrujący położenie miejscowości:
Archita - wśród zielonych wzgórz

Po zwiedzeniu Archity kontynuujemy podróż do Darjiu. Niestety od Archity droga wyraźnie gorsza – w zasadzie to jest już normalna droga polna, miejscami utwardzana jakimś tłuczniem. A z Archity do Darjiu jest ok. 20 km – asfalt pojawia się dopiero przy skrzyżowaniu do miejscowości Mujna (to oznacza, że do przejechania polną drogą jest jakieś 15-16 km).

Po wjechaniu do Darjiu zauważyliśmy sporo samochodów z węgierskimi rejestracjami, co umacnia nas w przekonaniu, że mamy do czynienia z szeklerską miejscowością. Kościół w Dariju jest niewielki, ale zadbany. Mieści się tam muzeum. Do zwiedzania udostępnione jest właściwie wszystko: niewielka świątynia, wieża, oraz pomieszczenia w wewnętrznej stronie murów, wraz ze skrzyniami na dobytek dla poszczególnych rodzin.

[Obrazek: 086c9df5df05edcbgen.jpg]

[Obrazek: ca7da5aac1eb2829gen.jpg]

[Obrazek: c0925138648c7688gen.jpg]

[Obrazek: 2bbd0588851a2cbfgen.jpg]

[Obrazek: 0186e6d954102f06gen.jpg]

Po zwiedzeniu kościoła w Darjiu tą samą droga wracamy do głównej trasy zahaczając jeszcze raz o Architę. Mogliśmy pojechać asfaltem dookoła przez Mugeni, Cristuru  -  ale zrezygnowaliśmy obliczając, że mimo wszystko zaoszczędzimy trochę czasu.

Jeśli ktoś chciałby skorzystać z drogi, którą przejechaliśmy – poniżej krótki filmik ilustrujący warunki na odcinku Darjiu – Archita (wg stanu na lato 2018).
Droga Archita-Darjiu

Następny przystanek - Saschiz. Przystanęliśmy tam tylko na chwilę, aby zrobić kilka zdjęć.

[Obrazek: 62f27b1a2a0656f3gen.jpg]

Warty odnotowanie jest fakt, że na wzgórzach obok znajdują się ruiny chłopskiego zamku. My niestety nie mieliśmy czasu do niego dojść (część drogi trzeba pokonać pieszo). Wysłaliśmy tam drona, ale zaraz po tym zaczęło padać  - więc szybkie zdjęcie z dość daleka i wycofanie drona z akcji.

[Obrazek: d75a00de3e4ec3d9gen.jpg]

Po Saschitz wstępujemy jeszcze na chwilę do Cloașterf - przejeżdżamy przez całą wieś, w drodze powrotnej szybka fotka kościoła warownego, który nie jest położony tak malowniczo jak kościoły warowne w  okolicznych miejscowościach.

[Obrazek: 5e43b39455eef8b0gen.jpg]

Kolejne miejsce to Crit.
Ładnie położony kościół warowny otoczony oczywiście murem obronnym.

[Obrazek: 3f326a06780ad55bgen.jpg]

[Obrazek: 9ac78cc1289e6067gen.jpg]

W pomieszczeniach po wewnętrznej stronie murów obronnych zgromadzone zostało sporo narzędzi i przedmiotów codziennego użytku (zapewne używanych w przeszłości przez okolicznych mieszkańców).

[Obrazek: d95a1841cd7e7810gen.jpg]

[Obrazek: dc06e13ba3424f7fgen.jpg]

Rumunia w czasie  II wojny światowej po dwuletnim okresie neutralności (tak jakby), dołączyła do państw Osi, w związku z czym żołnierze rumuńscy walczyli po stronie Niemców, zwłaszcza ci którzy byli pochodzenia saskiego. Wielu z nich poległo, co upamiętnione jest tablicami umieszczonymi przy saskich kościołach. Podobne tablice są również z okresu I Wojny Światowej. Obok nazwisk pojawiają się numery, które nas zaintrygowały. Potem w Viscri dowiedzieliśmy się, że to numery domów, w których mieszkali polegli. Jak widać Sasi mimo tylu wieków od osiedlenia nie zatracili umiłowania do porządku.

[Obrazek: 71e565d03267e449gen.jpg]


Z Crit udaliśmy się do następnej miejscowości z kościołem warownym  -  Mesendorf.

[Obrazek: 0e127212c8a2cc94gen.jpg]

Zadziwiająca sytuacja  jesteśmy w zapomnianym miejscu w Rumuniii, ludzi jak na lekarstwo i co widzimy? Rowerową ekipę Skandynawów. Chyba była to profesjonalna wyprawa, bo obok kościoła czekał na nich samochód serwisowy.

Następna miejscowość to Bunesti (nie mamy z niej żadnej fotki) – w której odbijamy drogą 104L na Viscri.

Dalsza część tego dnia w następnym wpisie.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Sławomir2019 / Węgry,Rumunia... lisek 113 5,521 17-08-2019, 11:49:32
Ostatni post: lisek
  Gruzja 2018 tomek89 13 2,736 25-04-2019, 21:51:07
Ostatni post: aekzal
  Dagestan - Sezon 2018 arka 10 1,813 26-01-2019, 20:20:56
Ostatni post: CarlosPL
  Chorwacja (Dalmacja) 2018 ventosa 15 2,754 29-08-2018, 20:51:09
Ostatni post: TomekT
  Rumunia - listopad 2017 sproket 13 4,509 28-12-2017, 14:31:16
Ostatni post: arka

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości