Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kurban u bułgarskich Alevi
#1
Do Bułgarii zjeżdżamy co roku na dluższe czy krótsze wakacje, tak już od lat. Za każdym razem wybieramy sobie inną trasę, aby nie spiesząc się zobaczyć coraz to nowe, ciekawe miejsca zanim zapadniemy na słodkie nieróbstwo na piasku czarnomorskiej plaży w Szkorpilowcach.
Gdy byliśmy w Rodopach wschodnich, w legendarnym regionie Orfeusza, po noclegu w schronisku w Nanovicy zajechaliśmy najpierw do słynnego Tatul między Momczilgrad a Krumovgrad.

[Obrazek: w13bg187.jpg]

[Obrazek: w13bg188.jpg]

Wracając, w Raven, zaintrygował nas drogowskaz w stronę Bivojane, poprzez Elmala  Baba Teke. W pewnym momencie, widząc liczne zgromadzenie aut i ludzi a nie wiedząc co to, zjechaliśmy z głównej drogi aby zaspokoić niepohamowaną ciekawość.

Kilka domów, wielkie podwórze, pełno ludzi, panie ubrane bardzo kolorowo; w szarawarach i chustach,  panowie skromniej, zwyczajniej. Pod daszkiem na słupach niby hangaru bez ścian, było długie palenisko z kamieni, na nich wielkie kotły z bulgoczącą zawartością.


[Obrazek: w13bg200.jpg]

Zostaliśmy przyjęci bardzo serdecznie, jak jakieś vip-y a co najmniej honorowi goście.
Zaproszono nas do stołu specjalnie dla nas nakrytego świeżą ceratą, danie to była kasza jęczmienna z kawałeczkami kurczaka ugotowane „na miękko”, prawie papka ale doskonała, do tego gotowana wołowinka w rosole, troszeczkę tłustawa i twardawa, racuchy pszenne i sok owocowy.

[Obrazek: w13bg201.jpg]

Takie zgromadzenie „kurban” czyli ofiara z barana i jego spożycie odbywa się corocznie na wspomnienie zmarłego Baba, przywódcy religijnego wyznawców kultu popularnego wśrod nie-ortodoksyjnej części mieszkańców pochodzenia bułgarsko-tureckiego.Znaleźliśmy się wśród wyznawców Alevi, odłamu islamu dosyć liberalnego, tolerancyjnego i otwartego na inne religie, bliskiego Bektaszi. Kult był zakazany a jego wyznawcy gnębieni w okresie komunizmu, teraz odżywa, obchodzi swoje święta i odnawia tradycyjne meczety.

Grób Baba znajduje się w zwykłym budynku, trapezowata mogiła przykryta kolorowymi tkaninami, na ścianach malowane, wyidalizowane portrety (!) zmarłego i nnych świętych.

[Obrazek: w13bg199.jpg]

Potem zaprowadzili nas na zebranie i modły w sali; na kilimach pokrywających podłogę bez mebli, rozsiedli się po jednej stronie panowie ubrani „po cywilnemu”, a panie w tradycyjnych, bardzo kolorowych ubiorach i dzieci po drugiej. Po dyskretnym, wstydliwym pytaniu - czy mogę fotografować ? – dostaję pozwalenie bez problemu.

[Obrazek: w13bg204.jpg]

Krążą malutkie filiżaneczki mastichy, my też dostajemy. Starszy pan w okularach czyta jakieś modlitwy z książki.

[Obrazek: w13bg203.jpg]

[Obrazek: w13bg202.jpg]

Po pewnym czasie dyskretnie wychodzimy. Cały czas towarzyszy nam starsze, bardzo sympatyczne małżeństwo; oprowadzają, wyjaśniają, pani stale się uśmiecha i żartuje. Rozmowa toczy się po bułgarsko-rosyjsko-turecku. Pani jest bardzo zabawna i okropnie elokwentna. Na koniec prezentuje zalety bufiastych pantalonów z obniżonym krokiem, demonstrując wszelkie możliwe pozycje damskich nóg w najwymyślniejszych siedzących pozycjach, zaznaczając że zawsze: „pozycja bezpieczna - kobieta spokojna ” czyli nic nie widać...

Wracamy na szosę aby dojechać jak było w planie, do zespołu Elmala Baba, to jest takie święte miejsce dla wyznawców islamskiego nurtu alevi, blisko wioski Bivoljane.

[Obrazek: w13bg208.jpg]

[Obrazek: w13bg210.jpg]

Składa się z meczetu na planie kwadratu ale bez minaretu, pomieszczeń dla gości i pielgrzymów i zabudowań z biblioteką, salą zebrań, obszerną jadalnią i kuchnią, podstawowe serwowane danie to pilav z baraninką.  Już nie jemy, czytam tylko jadłospis. Murowane, niskie bydynki kryte są czerwonymi dachówkami, po turecku, wokół trawniki i pełno kwiatów.
Oprowadza nas bardzo ascetyczny, wysoki hadżi, najpierw prowadzi do meczetu, dość skromnego, surowego wewnątrz. Obok w budynku pokazuje nam groby 6 świętych islamskich Baba, w tym Elmala, mają formę długich pryzm pokrytych zielonym suknem we wzory, na ścianach wiszą kilimy i portrety świętych i imamów.

[Obrazek: w13bg209.jpg]

Symboliczny grób Fatimy jest w innym pomieszczeniu. Pod murem stoją tablice ze starych nagrobków, częściowo potrzaskane. Przechodzimy do madrasy, potem do biblioteki. Grzecznie wysłuchujemy długiego opowiadania, po bułgarsku z tureckimi wtrąceniami ale niewiele rozumiemy. Dziękujemy mu, prawie przepraszając, że się nie nawróciliśmy ale co do tego z pewnością nie miał żadnych złudzeń.
Odpowiedz
#2
Dziękujemy mu, prawie przepraszając, że się nie nawróciliśmy ale co do tego z pewnością nie miał żadnych złudzeń.

Jeśli to rzeczywiście byli alewici, a nie bektaszyci, to na pewno nie namawiał Was do "nawrócenia", albowiem na alewizm nie można się nawrócić. Aby stać się alewitą trzeba się nim urodzić. Swoją drogą ciekawy reportaż.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości