Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Хижа czyli schronisko górskie
#1
Бъндерица w Pirinie


W hiży Bynderica byłem z córką tylko raz w 2005 roku, ale na dwie noce.
Obiekt stanowi budynek schroniska, domki, pole namiotowe,restauracja i parking.
W 10 minut można podejść w głąb lasu do pomnika przyrody Bajkuszewatej Mury - 22-metrowej sosny rumelijskiej (bośniackiej) o średnicy pnia blisko 2,5 m., której wiek szacuje się na ok. 1300 lat, a w innym źródle na ok. 800 lat.
Dostaliśmy nocleg w domku dwuosobowym.
Jedną noc spędziliśmy niestety bezsennie, bo na weekend zjechała się z Banska młodzież i głośno puszczała muzykę.
Drugiego dnia, gdy dotarliśmy z powrotem do schroniska, już tylko lekko padało. Jakiś starszy pan Bułgar smażył na małym grillu słoninę z cebulą i przyprawami. Smakowicie to wszystko pachniało, więc nawiązaliśmy rozmowę. Sympatyczny pan kazał nam się nie krępować i częstować. Dostałem SMS-a od Agnieszek (tych, które wsiadły w Częstochowie do autokaru z Warszawy do Sofii – Tosho je widział później w Warszawie),że już docierają i rzeczywiście przybyły niebawem i załapały się jeszcze na ostatnie kawałki chrupiącej rumianej słoniny. Wymieniliśmy wrażenia z czasu gdy się nie widzieliśmy. Agnieszki ze schroniska Grynczar poszły przez przełęcz Gorni Kuki, gdzieś tam rozbiły namiot, a potem poszły do Monastyru Rilskiego. Stamtąd pojechały do Banska, a z Banska jak my pieszo do schroniska Bynderica. Idziemy z Agnieszkami do baru, aby uczcić winem nasze ponowne spotkanie. Gdy zmierzcha, dziewczyny rozbijają namiot nieopodal baru, na bezpłatnym polu namiotowym - wydzielony płaski teren z niskim obmurowaniem. My natomiast wracamy do naszego domku i tym razem noc mija spokojnie.
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców
Odpowiedz
#2
Демяница też w Pirinie
Byliśmy tu 3 razy: 2005, 2006, 2008.

Rok 2005
Z roku 2005 nie mam zdjęć, zginęły podczas kradzieży komputera, ale było trochę w galerii starego Bulgaricusa – może są do odzyskania?
Najbardziej utkwiła mi w pamięci miła niespodzianka - bania. Za 1 lewa od osoby młody człowiek wpuszcza nas pojedynczo do małego budyneczku z prysznicem z gorącą wodą.

Rok 2006
Moja córka tak wspomina.
Do schroniska docieramy przemoknięci.
Pytamy o nocleg, dostajemy spanie w pokoju kilkunastoosobowym – 7 leva/os. Jakiś czas później stopniowo docierają kolejne grupy przemokniętych wędrowców. Metalowa płyta pieca w sali z barem oblegana jest przez cieknące wodą górskie buty. Z pieca bije ciepło, które jest tu teraz chyba najbardziej wartościowym dobrem. Nad piecem wiszą kurtki, bluzy, spodnie i niezliczone pary skarpet. Oto obraz nędzy i rozpaczy. Sztywne przemoknięte skarpety, ciężko naznaczone wysiłkiem swych właścicieli.

[Obrazek: Wielcy%20Podroznicy%20w%20Bulgarii%20059.jpg]

[Obrazek: Wielcy%20Podroznicy%20w%20Bulgarii%20050.jpg]

Plecaki i prawie wszystko w nich też mamy kompletnie przemoczone. Pożyczam tacie parę krótkich spodenek, które się jakoś sucho uchowały, bo nie ma w czym chodzić. Buty się suszą, na dwie osoby mamy teraz tylko jedną parę klapek (oszczędność miejsca w plecaku). Jak jedna osoba zamawia jedzenie albo piwo, druga musi siedzieć przy stole z nogami w górze. Gospodarze w schronisku są bardzo sympatyczni i życzliwi. Wzięli nasze przemoczone śpiwory do kuchni, żeby się tam wysuszyły przed nocą. Wieczorem wszystkie stoły są już obsadzone tymi, którzy nie mają się w co ubrać, by pójść dalej i zamierzają tu nocować. Tli się bardzo słabe światło lampy, a za oknem już całkiem ciemno i wciąż trwa ulewa. W środku unosi się piękny, delikatny zapach popijanych rakijek i zielonych ogórków skrajanych na sałatkę szopską. Starsze Bułgarki kilka stolików dalej zaczynają śpiewać ludowe piosenki, a z czasem pojawia się na parkiecie pierwsza para i tańczy do ich rytmu.

[Obrazek: Wielcy%20Podroznicy%20w%20Bulgarii%20058.jpg]

Nagle gdzieś za plecami słyszymy znajomo brzmiące słowa. To Czesi, ale rozmawiający po polsku. Dorotka jest z czeskiego Cieszyna i studiuje w Krakowie i właśnie uczy Martina, swojego chłopaka, polskiego. Przesympatyczni. Opowiadamy sobie swoje przygody i wypytujemy się skąd przyszliśmy i gdzie idziemy. Częstujemy się nawzajem jedzeniem, po kilku dniach w drodze cudzy prowiant stanowi przyjemne urozmaicenie własnych zupek, kiełbas i chleba. Potem zaczynamy grać razem w scrabble, po polsku. Dorotka z Martinem długo myślą nad każdym słowem, ale idzie im nieźle, dajemy im trochę fory. Pijemy kolejne rakije. Idziemy spać później niż zwykle. 

[Obrazek: Wielcy%20Podroznicy%20w%20Bulgarii%20054.jpg]
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców
Odpowiedz
#3
Zdzicho .....

Zaje.... klimat! To takie też moje klimaty. Dajesz dalejjjj))))
Big Grin Big Grin Big Grin
Арка беееее .... зашто ми не вдигаш ?! :-)))))
Odpowiedz
#4
witaj Zdzichu na starych śmieciach w nowym wydaniu ...
Big Grin
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#5
Arka - spoko będę nadawał.
Jacky, stary przyjacielu, to znowu ja.
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców
Odpowiedz
#6
Rok 2008
Demianica to nasze kochane schronisko.

[Obrazek: P7250145.JPG]

[Obrazek: P7260157.JPG]

[Obrazek: P7250146.JPG]

[Obrazek: P7250147.JPG]
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców
Odpowiedz
#7
Rok 2008 ciąg dalszy.
W sali jadalnej czysto, ani jednej muchy, co od razu rzuca się w oczy po pobycie w Wichrenie(o hiży Wichren będzie niebawem), gdzie chmary much natrętnie usiłowały towarzyszyć turystom przy każdym posiłku. Dostajemy z domek z kilkoma piętrowymi łóżkami. Idziemy na piwo i kolację.

[Obrazek: P7250151.JPG]

[Obrazek: P7250153.JPG]

W TV włączony jest program Fołkłor, gdzie non stop lecą teledyski z bałkańską muzyką ludową. Większość teledysków to nisko budżetowe produkcje, gdzie przed nieruchomą kamerą członkowie zespołu odtwarzają tradycyjne układy taneczne, ale naprawdę przyjemnie na to popatrzeć i posłuchać Obsługa tutaj ma opanowany język angielski. Młode dziewczyny słuchają włoskiej klasyki z lat 60-tych, chłopak właśnie przyniósł gitarę i się rozgrywa.

[Obrazek: P7250150.JPG]

[Obrazek: P7250155.JPG]
Personel schroniska.



Bułgarzy razem jedzą kolację, wpierw przyrządzają, a potem wszyscy siadają do stołu, a na stole wielka miska sałatki szopskiej, miska skrzydełek ze skary i chleb.
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców
Odpowiedz
#8
We Хижы Вихрен ja byłem! Do tej p[ory mają tę kozę do grzania pomieszczenia!
Арка беееее .... зашто ми не вдигаш ?! :-)))))
Odpowiedz
#9
Znam Ci ja ten personel Smile I mięskiem poczęstowałem i za łóżko posłużyłem Smile

[Obrazek: xl_147355406b5d783Picture_458.jpg]
Odpowiedz
#10
Вихрен też w Pirinie

Na obiekt składa się budynek schroniska z restauracją, domki, budynek kawiarni i mały parking.
Byliśmy tam wielokrotnie i wspominamy to schronisko źle, zwłaszcza moja córka Małgosia.
W 2005 roku nocowaliśmy w Byndericy i tylko minęliśmy hiżę W ichren w drodze do Demianicy.

W roku 2006 schodziliśmy z góry. Małgosia tak to wspomina.
W dali zaczyna być widoczny zielony dach jakiegoś budynku, może to już schronisko. Mijają nas z przeciwka turyści, zostaje za nimi zapach zupy, który przechował się w ich ubraniach. Tak, schronisko już blisko.
Dostajemy nocleg w 14-osobowym pokoju, 10 leva/os. Dość tu brudno, latają natrętne muchy.
W nocy przed snem ogarnia mnie chłód. Noce wysoko w górach są zimne, a schroniska nie ogrzewane. Kiepsko znoszę te nocne spadki temperatury, więc przed wejściem do śpiwora ubieram się wielowarstwowo, wkładam bluzę i polar, a do tego przykrywam się kurtką i kocem. Na chwilę się rozgrzewam, ale czuję, że zapasy ciepła zaraz się skończą, jakby moje ciało nie było grubsze od papieru i szybko oddawało całą energię. Mimo lekkich dreszczy udaje mi się usnąć.

W 2007 roku też nie nocowaliśmy w Wichrenie, a robiliśmy tylko rekonesans, aby obadać oznakowanie szlaków.

W 2008 roku przyjechaliśmy razem z Grażynką busikiem z Banska.
Ze wspomnień córki.
Nocowaliśmy w budynku w sali 5-osobowej dwie noce - przed atakiem na Wichren i po.
W schronisku panuje prawdziwie górska atmosfera. Spotykamy wielu Polaków: Tomka i Małgosię - pracują w Mazurkas Travel, dwóch chłopaków z Krakowa i przebój roku– dwójka młodych studentów z Nowego Sącza, którzy poprzednią noc spędzili wysoko w górach w namiocie wśród burzy, wichury i gradu. Koło 22-giej idziemy spać z nadzieją, że gdy wstaniemy rano pogoda będzie w sam raz żeby iść na Wichren. Nie dostajemy żadnych sms-ów poza tymi od Vivatel, Telecom itp. - tylko oni się o nas troszczą.

W roku 2009 nie nocowaliśmy w tej hiży, byliśmy tylko tranzytem w drodze na szczyt Wichren.

[Obrazek: DSC_7372.jpg]
Parking przy schronisku.

[Obrazek: DSC_7374.jpg]
Z lewej jednooki kierowca busika, z prawej ja.

[Obrazek: DSC_7379.jpg]
Zaopatrujemy się w wodę.

[Obrazek: BULGARIA%202009%20221.JPG]
Kupuję Zagorki po zdobyciu Wichrena, a mój syn się cieszy, że uczcimy sukces.
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Маршрути czyli wędrówki górskie zdzicho 11 3,650 22-01-2016, 11:30:38
Ostatni post: zdzicho

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości