Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Azerbejdżan - Baku i okolice
#21
Jak poruszać się po mieście?

Po śródmieściu pewnie chodzimy na piechotę, chodniki są szerokie. Oczywiście mamy kilometry do zrobienia – to tak, jak w Warszawie – gdzie jest Warszawa Centralna, a gdzie Stare Miasto? Jest sporo ulic jednokierunkowych, 3 lub 4 pasy w jednym kierunku. Spotkamy m. in. skrzyżowania z sygnalizacją tylko dla samochodów. Czyli nie ma przejścia ani świateł dla pieszych. Pieszy powinien iść na inne skrzyżowanie lub przechodzić „na lewo”.

Tutaj ludzie nie jeżdżą na rowerach, nie ma stojaków ani ścieżek rowerowych. Co najwyżej spotkamy zapaleńca, który zasuwa na kolarce razem z samochodami.

Metro – ciekawostka – dwie linie jeżdżą po tych samych torach. W jedną stronę dojeżdżają do wspólnej stacji, więc nie ma problemu. Ale w drugim kierunku linie rozjeżdżają się, więc uważamy, w co wsiadamy – każdy kurs wyświetla się w odpowiednim kolorze. Ważne stacje:
- Ishery Sheher – starówka
- 28 Maja – dworzec kolejowy
- Koroglu – przesiadki na Półwysep Apszeroński (dużo zwiedzania)
- Memar Ajami – przesiadka na trzecią linię na dworzec autobusowy (na razie wybudowana jedna stacja).

No i nie robimy zdjęć.

Stacja Koroglu – płomień w barwach flagi Azerbejdżanu. Przeważnie płonie w barwach płomienia: żółty-pomarańczowy-czerwony.

[Obrazek: DSC02839.jpg]

Jest to olbrzymi węzeł drogowy ze stacją metra i dużą pętlą autobusową. Autobusy objeżdżają ten węzeł i pojawiają się na nim drugi raz w innym miejscu, gdzie mamy „niezły sajgon”. Autobusy nawzajem się blokują, do tego dziesiątki taksówek i kierowców, którzy usiłują dorwać klienta. Na stacjach metra kończą się standardy śródmieścia i zaczynają inne zasady.

[Obrazek: DSC02829.jpg]

Stacja Gara Garajew – na górze. W śródmieściu nie ma takich widoków.

[Obrazek: DSC02401.jpg]
Odpowiedz
#22
Jak poruszać się po mieście?

Jest kilkanaście linii autobusowych BakuBus, organizowanych przez miasto – jak u nas: niska podłoga, klimatyzacja, wyświetlacze.

[Obrazek: DSC02399.jpg]

Poza śródmieściem rządzą linie prywatne – jakoś się dogadali – ujednolicona informacja na pojazdach i ceny biletów. Pojazdy w różnym stanie – przeważnie dwudrzwiowe i jeżdżą często, nie ma klimy ani niskiej podłogi.

[Obrazek: DSC02847.jpg]

W mieście nie ma biletów. W metrze i na liniach organizowanych przez miasto jest tylko karta magnetyczna za 4 zł, a później ją doładowujemy. Na liniach prywatnych płacimy gotówką przy wysiadaniu. Jak ktoś wysiada tylnymi drzwiami, to idzie po chodniku do przodu i jakoś podaje tą kasę. Przynajmniej potrafili się dogadać w sprawie ceny biletu – wszędzie 40 groszy. Jak pojedziemy na obrzeża miasta, to będzie drożej, czyli i tak cholernie tanio.

Rozkładów jazdy nie ma. Na autobusach jest napisane, dokąd jadą i na szczęście jest nasz alfabet. Ale i tak trzeba dopytać, gdzie i czym chcemy pojechać. Ale jest postęp, którego nie ma u nas. Na google-maps klikamy na przystanek obok jakiejś atrakcji. Wtedy wyświetlają się wszystkie linie, które tędy przejeżdżają i ich cały przebieg przez miasto. Więc wiem, gdzie tym dojadę i gdzie się przesiąść na metro. Można się przygotować wcześniej.

Przystanki, czyli wiaty lub słupki są w śródmieściu. Poza śródmieściem rzadko. Po prostu ludzie wiedzą, gdzie trzeba się zebrać. W sumie nie wiadomo, po co, bo kierowcy zatrzymują się tam, gdzie pasażer machnie ręką.

Przyjrzyjcie się dobrze zdjęciu…

[Obrazek: DSC02576.jpg]

Kierowca w czasie jazdy zbiera opłatę za przejazd, wydaje resztę, popija kawkę, gada przez komórkę i jeszcze czasem trzeba sobie zapalić. Po prawej ma pojemnik na monety, herbatkę i zapalniczkę; wokół prędkościomierza powtykane banknoty; a po lewej puszka z energetykiem. I jeszcze trzeba sobie poradzić w ruchu drogowym (do albańskiego „braku zasad” dodajemy to, że tu szybciej jeżdżą).
Odpowiedz
#23
No i kasy fiskalnej brak!
Odpowiedz
#24
Do wszystkich w/w czynności wykonywanych w jednym czasie przez kierowcę trzeba jeszcze dodać, że pilnuje, aby mu nikt tej kasy nie dźwignął - bo wydaje się być łatwo dostepna dla podróżnych Smile
Odpowiedz
#25
Nie ma takiej opcji!
Poziom zaufania do ludzi jest nieprawdopodobny. U nas wsiadasz do busa i od razu płacisz. Albo są bilety, które trzeba skasować przy wejściu i kanary mogą cię sprawdzić. Czyli ktoś założył brak zaufania do pasażera.

Tutaj płacisz przy wyjściu. Jak człowiek wysiada przednimi drzwiami, to poda kasę i ktoś mu poda resztę. A jak tylnymi, to po chodniku do przodu i wtedy płaci. A jak ktoś wyjdzie z tyłu i pójdzie do domu? Bez płacenia, bo kto go zatrzyma? Pewnie tacy też są.
U nas płacisz z góry albo cię nie wpuszczą. A tutaj najpierw jedziesz, a później zapłacisz lub nie zapłacisz. Czyli trzeba mieć zaufanie, że ludzie zapłacą.

Ciekawe, jakie to ma znaczenie? Bilety po 40 groszy, czyli 10% naszej ceny, więc wpływy z biletów są niskie. Z drugiej strony paliwo jest o połowę tańsze.
Odpowiedz
#26
Można jeszcze napisać o naganiaczach, którzy bardzo rzadko się pojawiają. Facet jedzie w przednich drzwiach autobusu i przy wjeździe na przystanek zaczyna "nadawać", do jakich osiedli i dzielnic jedzie. Na autobusach jest napisane, gdzie jadą, ale potencjalny pasażer może przecież być zajęty zakupem drożdżówki lub oglądaniem jakichś kapci.
Na dużych węzłach naganiacz może być na przystanku. Po prostu facet jest tu handlarzem, a jak przyjeżdża autobus jego firmy, to zaczyna wykrzykiwać nazwy docelowych osiedli.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Armenia – Erywań i okolice wkrak 14 1,506 13-11-2017, 00:55:57
Ostatni post: wkrak

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości