![]() |
|
Majówka 2025 we Francji - Wersja do druku +- Forum Bulgaricus (https://bulgaricus.pl/forum) +-- Dział: Tematy inne (https://bulgaricus.pl/forum/forumdisplay.php?fid=11) +--- Dział: Jeśli nie Bułgaria i Bałkany to... (https://bulgaricus.pl/forum/forumdisplay.php?fid=60) +--- Wątek: Majówka 2025 we Francji (/showthread.php?tid=1541) Strony:
1
2
|
RE: Majówka 2025 we Francji - Slavekk - 03.07.2025 Perpignan było celem wycieczki. Podobno turystycznie niedocenione... chyba coś w tym jest. Miasto rządzone przez lepenistów, jakby to kogoś interesowało . Auto zostawiamy na płatnym parkingu Arago (dobrze, że w miarę wcześnie wyruszyliśmy bo się szybko zapełniał) i niespiesznie poszliśmy w miasto. Na pierwszy ogień kościół Notre Dame, nawet sporo wyposażenia się uchowało, co we Francji nie jest takie oczywiste. Stare miasto bardzo sympatyczne, widać że żyje. Dalej do największej budowli w mieście – Zamek Królów Majorki Olbrzymia budowla otoczona murami obronnymi, fosami itp. Tu się niestety nie uchowało wyposażenie... Akurat trwały jakieś ćwiczenia strażaków. Dwie dziewczyny nie miały taryfy ulgowej, one też musiały przejść jakimiś kanałami z aparatami tlenowymi i w maskach, zwijać i rozwijać długaśnie węże itd. Ale chyba też nie były bardziej obciążone niż faceci. Z braku wyposażenia w wielkiej sali wyświetlali obrazki z rzutnika. Jakieś 4 pory roku. Idziemy przez stare miasto... te róże to im z kamora wypuściły... Docieramy do największego zabytku czyli katedry Św. Jana Chrzciciela. Obok świątyni najstarszy w.. (nie wiem gdzie...) cmentarz średniowieczny (XIV w) Niestety to tylko betonowa płyta + kilka zdobień na murach. Ale katedra gigantyczna... Stare miasto żyje... i to swoimi mieszkańcami, nie turystami. Pozostałości murów miejskich. Konkretnie Brama Notre Dame Bardzo ładnie urządzone brzegi kanału La Bassa. Miasto lezy nad rzeką La Tet.
RE: Majówka 2025 we Francji - Slavekk - 09.07.2025 Tym razem wyprawa do Carcasonne. Trochę dalej, autostradą w kierunku Tuluzy. Przyjeżdżamy od wschodu, kierujemy się na wielki płatny parking pod murami. Zjeżdżamy z drogi za strzałkami, dojeżdżamy do szlabanu i... zonk. Szlaban zamknięty, maszyna po stronie kierowcy ma ekran jakieś 0,5m nad moją głową. NIC nie widać na ekranie bo taki kąt patrzenia wymusza ta konstrukcja. Próbuję coś wciskać co mam w zasięgu ręki.. Nic... kartę w paszczę automatu... nic. Kiedy kolejka za nami zwiększyła się do 5 aut, kierowca trzeciego się zlitował, wysiadł poszedł, poklikał na ekranie dotykowym nad moja głową (oczywiście nie widziałem żadnych napisów na ekranie) - w paszczy pojawił się bilet, zabrałem i bramy raju się otworzyły. Mury zewnętrzne są ogromne, najlepsze ujęcie ogólne wypada z... cmentarza, też zresztą bardzo starego. Wejście do starego miasta bezpłatne. Tutaj wszyscy strzelają selfiki Włóczymy się po mieście, oczywiście Informacja Turystyczna odpowiednie magnesiki zaposiada, ale też przydatne mapki. Praktycznie każdy budynek wewnątrz murów to gastronomia albo hostel. Poniżej brama Sainte Nazaire, w południowym końcu murów. Stając plecami do tej bramy widzimy Basilique Saint-Nazaire-et-Saint-Celse de Carcassonne Wnętrze dość surowe... Uliczki w słońcu nawet sympatyczne. Jakieś dzieciaki miały lekcję rysunków(?), historii (?) Trochę zmęczeni wychodzimy przez zachodnią bramę Porte d'Aude Idziemy do Carcasonne właściwego, na obiad. Około kilometra. Chcemy zobaczyć normalne miasto. Jeszcze tu wrócimy. Po przejściu przez stary most nad rzeką Aude (obecnie tylko ruch pieszy) widać jaki to jest ogromny zespół. U dołu za to widać... bezpłatny parking.
RE: Majówka 2025 we Francji - Slavekk - 14.07.2025 Carcasonne cd. Miasto Carcasonne leży obok "miasteczka średniowiecznego", które oglądaliśmy. Jest oczywiście młodsze ale nie młode...Uliczki w centrum ciasne, jednokierunkowe, po jednym pasie ruchu. Na początek skwer, który kryje parking podziemny. No i sztuka oczywiście … W tle Muzeum sztuki. Wąskimi uliczkami docieramy do centralnego placu starego miasta – Place Carnot. Chyba celowo nie ma imienia pana Carnot w nawie placu, bo znanych Carnotów było co najmniej dwóch. Jeden to Lazare Nicolas Marguerite Carnot znany matematyk i inżynier wojskowy – jemu zawdzięczamy twierdzenie cosinusów, tzw. uogólnione twierdzenie Pitagorasa. Drugi, jego syn, Nicolas Léonard Sadi Carnot zajmował się termodynamiką i teorią silników cieplnych. Jemu zawdzięczamy obieg Carnota. Plac jest ładny i pełen życia. Pośrodku fontanna. W jednym z licznych barów konsumujemy obiad z lekka trzęsąc się z zimna (" a trzeba było usiąść w środku, to się widoków zachciało"). Na duchu podtrzymuje nas widok pary przy sąsiednim stoliku, gdzie facet jest w sandałach, szortach i t-shircie. No aż tak rozebrany nie jestem... Wracamy w kierunku naszego Cite, tym razem nowym mostem, za to z widokiem na stary. Wchodzimy bramą północną i kierujemy się do zamku, który ma swoje mury obronne. Wstęp płatny. Po przejściu licznych baszt i komnat wychodzimy na wycieczkę po murach, wokół miasteczka. Nie chce nam się obchodzić całego kręgu, więc schodzimy w połowie, wpadamy na herbatę z croissantem do jakiegoś bufetu i kończymy zwiedzanie. Warto było, choć męczące... Jeszcze tylko wyjechać z parkingu (bez problemu, 9,00 EUR), naładować na Ionity Corbieres i do domku. RE: Majówka 2025 we Francji - dżek - 14.07.2025 Dzięki za relację. Powinienem coś skorzystać bo w 2026 szykujemy się na wyjazd do Francji. RE: Majówka 2025 we Francji - Slavekk - 15.07.2025 Tym razem trochę dalej, czyli wyprawa do Barcelony. Nie jest bardzo daleko, teoretycznie ok. 200km/2,5h jazdy. Taaaa... plus korki. No ale czego się nie robi dla miasta Gaudiego... Jako, że Barcelona cała jest jedną wielką Strefą Czystego Transportu (ZBE), to gdzieś na 3 tygodnie przed tą wyprawą zrobiłem stosowne zgłoszenie na stronie miasta, uiściłem 7,00 EUR. Po 3 dniach zaglądam na stronę i widzę, że status wniosku się zmienił na "przyjęty". Załatwione, myślę. Naiwny... W Barcelonie byliśmy 08.05.205r, a 12.05.2025r dostaję maila od miasta, że moja sprawa została rozpatrzona pozytywnie i "od dziś" mogę wjeżdżać legalnie do Barcelony i to wielokrotnie. Tiaaa... ![]() Na razie czekam na efekty działania ich systemu wideonadzoru. Niby nic nie przyszło, ale mandat z Ravenny to chyba po 5 miesiącach dotarł... Osobna sprawa to parkowanie. Na bezczelnego wytypowałem sobie parking La Rambla czyli w centrum turystycznego huraganu, zainstalowałem apkę P-app Interparking i jedziemy. Navi prowadzi mnie meandrami, by na koniec kazać... skręcić w uliczkę, którą sama wyświetla jako zamkniętą zakazem wjazdu. No więc nie skręcam i navi... dodaje 20 minut i prowadzi mnie przez kilka skrzyżowań ze światłami by na koniec doprowadzić do tego samego punktu. Uliczka wąska, widać tylko pieszych a przede mną trasa na ekranie ozdobiona co najmniej czterema zakazami wjazdu. Jadę... i dojeżdżam do bulwaru La Rambla, a właściwie do barierki z robotami drogowymi. Wychodzę się rozejrzeć... niby można zeskoczyć na jezdnię i jakiś tymczasowy ruch tam jest. Przychodzi pan w kasku i żółtym kubraczku... pierwsze pytanie "jak się tu znalazłeś?" I patrzy na zakaz za moimi plecami. Robię minę typu "zagraniczny turysta który niczego nie rozumi" i wołam "parking La Rambla". Facet znika w grupie kolegów, wraca i każe jechać za sobą. W życiu bym nie zgadł, że ten wjazd do podziemnego parkingu jest 15m od nas tylko trzeba przejechać między maszynami budowlanymi, zawrócić i zjechać zjazdem umieszczonym w pasie rozdzielającym jezdnie... Apka generuje kod QR na ekranie smartfona, który podtykam pod czytnik i wreszcie parkuję. Rozglądam się i taka refleksja – gdyby roboty drogowe nie zablokowały dojazdu to ja bym tam po prostu nie znalazł miejsca. Istotna, po tak długiej podróży, informacja praktyczna – parking ma WC. Bezpłatne. ![]() Wreszcie możemy wysiąść z auta i powędrować w tym tłumie w poszukiwaniu śladów Gaudiego. Pierwszy całkiem blisko – Palacio Guell Jak widać - prace na la Rambla trwają. Po drodze fontanny na Placu Katalońskim … i kolejny budynek Gaudiego Po drodze można kupić jakieś pamiątki. Ta z lewej mi się podobała ![]() Barcelona to piękne miasto... Żeby nie tracić czasu konsumujemy jakieś wrapy w tamtejszym McD i wreszczie docieramy do głównej atrakcji. Bilety na maj kupowaliśmy z 2-tygodniowym wyprzedzeniem. Warto o tym pomyśleć zawczasu. La Sagrada Familia. Ciągle w budowie. Wnętrze zaskakuje grą świateł. Wyjeżdżamy windą na taras widokowy (zejście pieszo), by sobie przypomnieć, że Barcelona to nad morzem leży... Ostatnie rzuty oka na świątynię i niespiesznie wracamy w kierunku Dzielnicy Gotyckiej. Po drodze Łuk Triumfalny, wybudowany z okazji Wystawy światowej na przełomie XIX i XXw Katedra Św. Eulalii Jeszcze jakaś kawka w barze i nasz parking (z WC )W domku wieczorem. Jutro lenistwo proste... RE: Majówka 2025 we Francji - Slavekk - 21.07.2025 Tym razem jedziemy do Figueres w Hiszpanii zobaczyć jaja Dalego... ekhemm...Muzeum Salvadore Dali ![]() Do Figueres mamy raptem ok. 50km, ale że to lokalne drogi, takie "górskie" to godzinka zejdzie. Droga kręta bo tam Pireneje Wschodnie schodzą do morza. Proste odcinki powyżej 100m na palcach można policzyć. Tutaj się ujawnia różne podejście Francuzów i Hiszpanów do oznakowania dróg. We Francji max poza zabudowanym to 80kmh (przy każdej sprzyjającej okazji podnoszone do 90/100 kmh). Na tej drodze nie do osiągnięcia cywilnym samochodem. Ale ze znaków czasem się pojawia "uwaga zakręt(y)" i tyle. No i jeszcze 50/40/30 w miasteczkach. W Hiszpanii max to 90kmh, ale prawie przed każdym zakrętem stoi ograniczenie prędkości. No zupełnie jak u nas – tak dbają o kierowców, że myślą za nich. Dojeżdżamy i parkujemy... pod ładowarką AC 22 kW. Spokojnie ponad 2 godziny byśmy korzystali, ale... ekran nam wyświetla info, że po 1 godzinie się wyłączy i jeszcze 0,5h można stać za free. No tak, samo centrum... Ale akurat te 1,5h były mi potrzebne do obejrzenia kolekcji. Bilety zanabyliśmy wcześniej przez internet. Ciekawa procedura – kupujemy bilety na 10:00, z tym do kasy o 09:15 i pani nam drukuje zamienne bilety na 09:15. Samo muzeum wygląda ciekawie, zaprojektował je Dali w budynku zniszczonego teatru. Z zewnątrz wygląda tak (rzeczone jaja na górze) Mistrz zaprojektował sobie też nagrobek – ten poniżej ![]() Dzieła bardzo różnorodne. To mi się podobało... Chyba się z Picassem nie lubili... Olbrzymi obraz w miejscu dawnej sceny.. … i widownia Jak widać niżej stosował różne techniki Taka dygresja. Rok temu miałem okazję zobaczyć w St. Petersburgu (tym na Florydzie) muzeum Salvadora Dali, z największą kolekcją jego dzieł poza Europą. Było to o tyle ciekawe, że akurat była tam też wystawa czasowa dzieł francuskich impresjonistów, wypożyczonych (dzieł, nie malarzy) z muzeum w Bostonie. A wystawa została zorganizowana by pokazać jak Dali zaczynał - właśnie od impresjonizmu. Bardzo ciekawe zestawienie jego wczesnych obrazów impresjonistycznych z mistrzami tego kierunku. Muzeum w Figueres bardzo polecam. Wiem, że np.. Z Barcelony są organizowane wycieczki... Jeszcze nam internety podpowiadają Castell de Sant Ferran do obejrzenia więc ponownie podłaczamy ładowarkę na następne 1,5 godziny i idziemy 15 minut. Jest to twierdza z XVIIIw, położona na wzgórzu nad miastem. Wstęp płatny (chyba 4 EUR). W środku kilka budynków uzywanych raczej przez armię (?) Trochę pamiątek z wojen z Francją o Katalonię... Ta ekspozycja z niezliczoną ilością przeszklonych stołów to... kolekcja ołowianych żołnierzyków, którą ofiarował jakiś szalony kolekcjoner. Dawne koszary (później więzienie) Po powrocie przeparkowujemy do jakiejś ciasnej uliczki (bezpłatnie) i idziemy do miasta. Na początek sąsiadujący z muzeum kościół Eglesa de Sant Pere. Aż szkoda, że wszyscy turyści do muzeum, a tutaj pustki... Centrum miasta bardzo ładne, w każdym sklepie z pamiątkami można nabyć "płynące zegary" Dalego ![]() Konsumujemy pyszną zupę rybną i spacerujemy po tutejszym La Rambla. Przed nami jeszcze dzień odpoczynku i droga powrotna... RE: Majówka 2025 we Francji - Slavekk - 26.08.2025 Trochę fotek bez ładu i składu jako refleksje i wspominki z pobytu w Banyuls. Widok z jednego z "centralnych punktów" miasteczka – ryneczku na wjazd do miasta. U dołu się załapał kawałek miejskiej plaży … a za plecami mamy budynek merostwa. Najbliższe miasteczko na północ od nas – Port Vendres "świeci nam" co wieczór latarnią morską, więc jedziemy ją zobaczyć. Wspinamy się wąską na 1,5 samochodu krętą drogą by na koniec zobaczyć, że jest "Route barre" (droga zamknięta). To tutejsi elektrycy kopią... Ok. Cofamy 100m i stajemy w jakimś kąciku. Potem spacer, jak się okazuje niezbyt długi, bo droga jest zamknięta chyba 100m przed jej końcem , a to co na mapie widziałem jako alternatywny zjazd do miasta okazało się ścieżką dla pieszych... Samo Port Vendres jest podobno największym portem handlu owocami we Francji Nawiedziliśmy również Corbieres – ostatnie miasteczko przed granicą hiszpańską. Jak to przed sezonem – gastronomia w stanie szczątkowym. Sytuację uratowała piekarenka, gdzie pani miała pizzę na kawałki. Pizza była z lodówki, ale na ladzie stała kuchenka mikrofalowa... chyba już głodni byliśmy, bo baardzo smakowała. Akurat młodzież uczyła się tradycyjnych katalońskich tańców Ta ponura skała niżej to już granica z Hiszpanią. Wyprawa w góry, w poszukiwaniu bliższego kontaktu z przyrodą... Imponujących szczytów nie zdobywaliśmy bo poniższa Tour Madeloc jest na 670m npm., ale startowaliśmy z poziomu morza (i połowę wysokości zdobyliśmy samochodem ) Po drodze kwitnących roślin mnóstwo, nawet się trafił storczyk Widoki przepiękne... I tak dobiegliśmy do końca pobytu. Drogę powrotną zaplanowałem tak, by zaliczyć Viaduc de Millau, imponujące dzieło inżynierskie. Warto było trochę nadłożyć km... Pylony wiaduktu ponad 300m... wysokości. Przed przejazdem przez wiadukt zatrzymaliśmy się na Aire Larzac... kawka (WC), ładowanie... sklep z pamiątkami... t-shirty z motywem wiaduktu, uwaga: droższe niż na dedykowanym MOPie Przejazd robi wrażenie. Za wiaduktem (dla jadących jak my – z południa) jest dedykowany wiaduktowi MOP z Viaduc de Millau Expo (również sklep z pamiątkami, ale mojego rozmiaru tańszego Tshirta nie było... żona miała nosa kupując wcześniej ) i stosownym punktem widokowym, skąd wszyscy robią fotki jak niżej Potem bardzo ciekawy odcinek – przez Masyw Centralny. Po prostu się wjeżdża na poziom ok. 1000m npm i jedzie przez lekko pofalowany krajobraz. Czasem to jest 1000m +- 100, czasem 1300m +- 100. Drogi mocno lokalne, czasem kiepska nawierzchnia... Temperatura ok. 8-9 C przypomina, na jakiej wysokości jesteśmy... Bardzo żałowaliśmy że mamy mało czasu... Tylko jeden postój na kawę i krótki spacer w miasteczku Langogne i dalej w drogę. Pod koniec ostre zjazdy do Saint-Etienne, krotki postój z ładowaniem w centrum handlowym (właśnie wymieniali na ogromnym parkingu tradycyjne zadaszenia na panele fotowoltaiczne) i jedziemy do Lyonu, gdzie zabukowałem 2 noclegi. Przed zmierzchem krótki spacer po najbliższej okolicy (mieszkamy na wzgórzu Saint Just), zakup dobrego piwa belgijskiego (należało się po takim dniu) w miejscowy Carrefour Express. W nagrodę wieczorem widok z naszego tarasu wyglądał tak:
RE: Majówka 2025 we Francji - Slavekk - 01.09.2025 Przed wjazdem do Lyonu umieściłem na przedniej szybie nabytą uprzednio nalepkę informującą, że jedziemy pojazdem elektrycznym i mamy prawo wjazdu do strefy czystego transportu obejmującej Lyon z przedmieściami. Na szczęście we Francji jest jedna taka nalepka na wszystkie miasta, więc została nalepiona na folię krystaliczną, a folia "na ślinę" do szyby. Może się jeszcze kiedyś przyda... Śniadanie spożywamy oczywiście na tarasie, podziwiając miasto z góry. Potem idziemy do miasta. Właściwie to schodzimy z naszego wzgórza Saint Just po stromych uliczkach i schodach - są takie uliczki, które mają schody na całej szerokości... Po 15-20 minutach zaczyna się Vieux Lyon (Stary Lyon). Dość szybko docieramy do katedry Saint Jean (Św. Jana Chrzciciela), ale Bazylikę de Fourviere będziemy podziwiać tylko z dołu. Imponująca gotycka Katedra Saint Jean ma dość surowe wnętrze, z pięknymi witrażami. Była budowana w XIII-XV wieku na ruinach kościoła z VII wieku. W środku zegar astronomiczny z XIV w. Niestety, tabliczka obok głosi, że "En Panne" (awaria). Sądząc ze wskazań, zatrzymał się niedawno. Posuwamy się dalej na północ po starym Lyonie. Wąskie uliczki pełne są ludzi. Charakterystyczne dla starego miasta są przejścia pomiędzy ulicami. Niektóre dostępne do zwiedzania. Idąc ulicą napotykamy drzwi wejściowe do domów, chronione domofonami. Ale jest jeden przycisk pozwalający wejść do środka bez niepokojenia mieszkańców. Wchodzimy i widzimy plątaninę wąskich korytarzy pozwalającą przejść do drugiej równoległej ulicy. Niektóre podwórka-studnie bardzo ładne, każde przejście ciekawe... Idąc na północ docieramy w okolice dworca kolejowego Lyon Saint-Paul (obok kościoła pod tym samym wezwaniem). Tam przechodzimy kładką dla pieszych przez Saonę i rozpoczynamy eksplorację Wyspy, jak umownie nazywają obszar w widłach Saony i Rodanu. Rzut oka wstecz, z kładki na Vieux Lyon Na pierwszy ogień Place des Terreaux, a przy nim Hotel de Ville i wielka fontanna na placu. Dalej na południe... Miasto bardzo nam się podoba Po drodze szybka konsumpcja w jakimś bistro, którego właściciel chwali się fotkami z możnymi tego świata, politykami, aktorami, sportowcami... Na Place des Jacobins fontanna poświęcona czterem postaciom związanym z Rewolucją Francuską. W końcu docieramy do olbrzymiego Place de Bellecour z pomnikiem Ludwika XIV Na tymże placu jest też informacja turystyczna,, z której Najlepsza z Żon przynosi info, że cel naszej wędrówki czyli Muzum Tkanin (Musée des Tissus) jest aktualnie nieczynne... Oczywiście można było kliknąć na Google Maps, by się wcześniej tego dowiedzieć, ale... Zawracamy na północ w kierunku Place des Terreaux, gdzie jest Muzeum Sztuki. Po drodze zahaczamy o Bourse (Giełdę) Muzeum Sztuki w Lyonie zdecydowanie warto polecić. Bardzo duże zbiory z różnych epok. Znane z podręczników "Tancerki" Degasa, Polinezyjki Gauguina to właśnie tu. I wiele, wiele innych. Jest i Picasso i Dali i Rembrandt. Po ponad 2 godzinach w muzem mamy już z lekka dośc. Kierujemy się do kolejnej kładki na Saonie .. by dojść do dolnej stacji kolejek linowo-szynowych (a'la Gubałówka). Jedna z nich wywozi nas na wzgórze Saint Just. Bilet typowy, godzinny na komunikację miejską kosztuje 2,5 EUR. Znaczy, tyle kosztuje wydrukowany na kartoniku. Gdybyśmy zapragnęli nowoczesności i wybrali bilet "kodowany na karcie płatniczej", czyli wirtualny to... dopłata wynosi 0,20 EUR... Jeszcze kolacja na tarasie z widokiem na miasto i tyle. Dwa dni jazdy, nocleg w Feucht koło Norymbergi i już w domu. RE: Majówka 2025 we Francji - Slavekk - 01.09.2025 Małe podsumowanie. 5.363 km 1.064,3 kWh naładowane 19,85 kWh/100 km 1534,33 zł na ładowanie 28,61 zł/100 km 1,44 zł/kWh średnio, głównie dzięki ładowarkom Ionity we Francji po 0,32 EUR/kWh (Niemcy 0,39, Hiszpania 0,37) RE: Majówka 2025 we Francji - Slavekk - 01.09.2025 Jeszcze do kosztów: - autostrady tam - 84,80 EUR - autostrady na miejscu (Carcasonne, Barcelona) - 26,00 EUR - autostrady powrót 57,00 EUR - inne koszty 11,91 EUR (opłata za wjazd do ZBE Barcelona 7,00 EUR i nalepka francuska 4,91 EUR) Autostrady oczywiście tylko francuskie. |