![]() |
|
Po raz pierwszy w Bułgarii 2017 - Wersja do druku +- Forum Bulgaricus (https://bulgaricus.pl/forum) +-- Dział: Wszystko o Bułgarii (https://bulgaricus.pl/forum/forumdisplay.php?fid=1) +--- Dział: Relacje z pobytu i podróży (https://bulgaricus.pl/forum/forumdisplay.php?fid=17) +--- Wątek: Po raz pierwszy w Bułgarii 2017 (/showthread.php?tid=125) |
RE: 20 lat minęło jak...[odpowiedź znajdziesz w środku] - dżek - 19.06.2015 (19.06.2015 14:55:12)JAREK73 napisał(a): P.S. Przepraszam za "wtrynienie" się koledze w wątek... No właśnie... RE: 20 lat minęło jak...[odpowiedź znajdziesz w środku] - Bogdan - 19.06.2015 Według mnie trzy kolejne zjazdy są bez opłat, bo inaczej tiry rozjechałyby Czeski Cieszyn. RE: 20 lat minęło jak...[odpowiedź znajdziesz w środku] - Wawo - 19.06.2015 Nie trzeba jechac przez centrum cieszyna. RE: 20 lat minęło jak... 1996-2015 - Wawo - 27.06.2015 Odcinek 5 - Guma w stolicy Kolejny odcinek, dziś bardzo odległe czasy, w sumie niewiele z nich pamiętam gdyż miałem wtedy 7 lat. Rok 1996. Także nie będzie dokładnych danych, pewnie jakieś wspomnienia są podkoloryzowane przez miniony czas. Ale ogólny zarys sytuacji jest zachowany. Nasza pierwsza podróż do Bułgarii. Jechaliśmy w trzy auta, trzy rodziny. My Fiat Uno i jeszcze chyba stary Passat i chyba Punciok. Podróż rozłożona na dwa dni. Nocleg tranzytowy zrobiliśmy w Berettujfalu na Węgrzech. Drugiego dnia całą Rumunia do przejechania. Wtedy to była wielka wyprawa dla Nas, tak mi się zdaje, hehe. Papierowe mapy, zero telefonów komórkowych. Ważne by jechać w zwartym szyku, jeden trzyma się drugiego. Trasa jakoś w ogóle wolno przebiegała, czy to przez remonty, czy postoje. Dość późno dojeżdżamy do Pitesti, tam zaczynała sie jedyna wtedy rumuńska autostrada do Bukaresztu. Poza odcinkiem Fetesti-Cernavoda, który był/jest mostem nad Dunajem. Jeszcze przed remontem, ogólnie autostrada typu "patatajka". Dojechaliśmy do Pitesti wspólnie, jednak jakoś się pogubiliśmy, czy to przez światła, czy spory ruch, nie wiem. W każdym bądź razie my zostaliśmy sami, dodatkowo zamiast wjechać na autostradę, wjechaliśmy na drogę równoległą, z której ze zjazdami/wjazdami było krucho. Pytaliśmy ludzi po drodze gdzie wjazd na autostrade. Zresztą do dziś oznaczenia wjazdów na tą autostrade są śmieszne, można spojrzeć na street view chociażby na wjazd i jego oznaczenie w Vanatorii Mici. W każdym bądź razie gdzieś, może koło Gaesti udaje nam się wjechać na bane. Jedziemy, aż docieramy do Bukaresztu. Świetnie, zaczyna się robić ciemno, a gdzie tam jeszcze do Sv. Konstantyna. (Swoją drogą jak się później okazało my dotraliśmy szybciej do Bukaresztu niż pozostałe dwa auta, długo czekali na Nas gdzies na autostradzie) W Bukareszcie kierujemy się na Constante, wbijamy się do ścisłego centrum, gdzieś czy to na studzience kanalizacyjnej, czy na torach tramwajowych które wystawały ponad asfalt uszkadzamy felge i łapiemy gumę. Jest już całkiem ciemno. Akurat gdzieś jakiś parking, przed jakimś dość sporawym reprezentacyjnym budynkiem, parlament?! Dziś nie wiem, muszę dopytać rodziców. Trzeba zmienić koło, ale najpierw się do niego dostać i do kluczy, podnośnika. Jakoś ślamazarnie to wszystko idzie, zapieczone śruby, klucze fiatowskie jeśli ktoś ma to wie jak wyglądają. Podbija do nas facet z facetką w dresach, Rumuni. Pytają czy nie pomóc, no cóż miło niech pomogą. Zadzwonili, przyjechał gość, dał światło, wymienił koło, do widzynia. Co dalej, prawie północ. Zmęczeni, dalej i tak nie pojedziemy. Rumuni w dresach proponują dalszą pomoc. Nie bardzo jak wiem jak to było, czy facet wbiłdo naszego auta z nami i pojechaliśmy pod ich dom, a żona jego piechtą, mniejsza o to. Czekamy pod jego chatą, wychodzi facet elegancko ubrany. Trzeba gdzieś wymienić hajsy, jedziemy pod jakąś jednostkę wojskową (chyba), wymieniamy. Później szukamy hotelu (może uda mi się też ustalić co to za hotel był). Mamy pokój. Gość mówi że jutro o tej i o tej będzie pod hotelem i wywiezie nas z Bukaresztu. Super. Rano o umówionej porze czekał na Nas. Tak jak obiecał wywiózł nas na wylotówkę na Constantę. Oczywiście za całą okazaną pomoc nic nie chciał. Zapisał nam na naszej starej mapie Rumunii, swóje imie nazwisko i numer telefonu. Do dziś mam tą mapę, jest ten numer, jest imię i nazwisko. To był pierwszy raz, nie ostatni kiedy bezinteresownie ktoś nam pomógł w Rumunii. Kolejnego dnia dojechaliśmy do Sv. Konstantyna, spotkaliśmy się na miejscu z resztą i zaczęliśmy urlop. W drodze powrotnej mieliśmy przeboje na granicach BG-RO i RO-HU. Ale o tym innym razem. RE: 20 lat minęło jak... 1996-2015 - dżek - 27.06.2015 Na Bałkanach zawsze można liczyć na pomocną dłoń! Czy to w Bułgarii czy w Rumunii. RE: 20 lat minęło jak... 1996-2015 - Bulgarius - 27.06.2015 No widzę, że nie tylko ja miałem przeboje w podróży. Zastanawiałem się nawet przez chwilę czy o części nie pisać bo byście nie uwierzyli. Ale po tym co czytam wszystko jest możliwe. Ja też miałem problem z kołem ale na Węgrzech. RE: 20 lat minęło jak... 1996-2015 - jacky6 - 27.06.2015 (27.06.2015 16:39:58)Wawo napisał(a): Odcinek 5 - Guma w stolicy Należy dodać w latach 1995, 1996 - też jechałem przez Bukareszt - bo obwodnica była w straszliwym stanie. To był koszmar... Tyle, że znając centrum Bukaresztu z pobytów służbowych w końcówce lat osiemdziesiątych nie balem się tam wjechać, najlepiej było mi tranzytować za dnia, jak gubiłem orientację to łapałem ją z powrotem przy pomocy naturalnego satelity - kochanego słoneczka... Lecz raz miałem problem - przy kompletnym zachmurzeniu... RE: 20 lat minęło jak... 1996-2015 - Wawo - 27.06.2015 (27.06.2015 17:46:43)jacky6 napisał(a): Należy dodać w latach 1995, 1996 - też jechałem przez Bukareszt - bo obwodnica była w straszliwym stanie. W drodze powrotnej się o tym przekonaliśmy
RE: 20 lat minęło jak... 1996-2015 - jachoo147 - 27.06.2015 a ja jakoś nie mogę się przekonać do Rumunów...
RE: 20 lat minęło jak... 1996-2015 - dżek - 27.06.2015 (27.06.2015 19:56:21)jachoo147 napisał(a): a ja jakoś nie mogę się przekonać do Rumunów... Nawet nie próbuj rozwijać... |