![]() |
|
Хижа czyli schronisko górskie - Wersja do druku +- Forum Bulgaricus (https://bulgaricus.pl/forum) +-- Dział: Wszystko o Bułgarii (https://bulgaricus.pl/forum/forumdisplay.php?fid=1) +--- Dział: Bułgaria mniej znana (https://bulgaricus.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3) +--- Wątek: Хижа czyli schronisko górskie (/showthread.php?tid=599) |
Хижа czyli schronisko górskie - zdzicho - 07.01.2016 Бъндерица w Pirinie W hiży Bynderica byłem z córką tylko raz w 2005 roku, ale na dwie noce. Obiekt stanowi budynek schroniska, domki, pole namiotowe,restauracja i parking. W 10 minut można podejść w głąb lasu do pomnika przyrody Bajkuszewatej Mury - 22-metrowej sosny rumelijskiej (bośniackiej) o średnicy pnia blisko 2,5 m., której wiek szacuje się na ok. 1300 lat, a w innym źródle na ok. 800 lat. Dostaliśmy nocleg w domku dwuosobowym. Jedną noc spędziliśmy niestety bezsennie, bo na weekend zjechała się z Banska młodzież i głośno puszczała muzykę. Drugiego dnia, gdy dotarliśmy z powrotem do schroniska, już tylko lekko padało. Jakiś starszy pan Bułgar smażył na małym grillu słoninę z cebulą i przyprawami. Smakowicie to wszystko pachniało, więc nawiązaliśmy rozmowę. Sympatyczny pan kazał nam się nie krępować i częstować. Dostałem SMS-a od Agnieszek (tych, które wsiadły w Częstochowie do autokaru z Warszawy do Sofii – Tosho je widział później w Warszawie),że już docierają i rzeczywiście przybyły niebawem i załapały się jeszcze na ostatnie kawałki chrupiącej rumianej słoniny. Wymieniliśmy wrażenia z czasu gdy się nie widzieliśmy. Agnieszki ze schroniska Grynczar poszły przez przełęcz Gorni Kuki, gdzieś tam rozbiły namiot, a potem poszły do Monastyru Rilskiego. Stamtąd pojechały do Banska, a z Banska jak my pieszo do schroniska Bynderica. Idziemy z Agnieszkami do baru, aby uczcić winem nasze ponowne spotkanie. Gdy zmierzcha, dziewczyny rozbijają namiot nieopodal baru, na bezpłatnym polu namiotowym - wydzielony płaski teren z niskim obmurowaniem. My natomiast wracamy do naszego domku i tym razem noc mija spokojnie. RE: Хижа czyli schronisko górskie - zdzicho - 08.01.2016 Демяница też w Pirinie Byliśmy tu 3 razy: 2005, 2006, 2008. Rok 2005 Z roku 2005 nie mam zdjęć, zginęły podczas kradzieży komputera, ale było trochę w galerii starego Bulgaricusa – może są do odzyskania? Najbardziej utkwiła mi w pamięci miła niespodzianka - bania. Za 1 lewa od osoby młody człowiek wpuszcza nas pojedynczo do małego budyneczku z prysznicem z gorącą wodą. Rok 2006 Moja córka tak wspomina. Do schroniska docieramy przemoknięci. Pytamy o nocleg, dostajemy spanie w pokoju kilkunastoosobowym – 7 leva/os. Jakiś czas później stopniowo docierają kolejne grupy przemokniętych wędrowców. Metalowa płyta pieca w sali z barem oblegana jest przez cieknące wodą górskie buty. Z pieca bije ciepło, które jest tu teraz chyba najbardziej wartościowym dobrem. Nad piecem wiszą kurtki, bluzy, spodnie i niezliczone pary skarpet. Oto obraz nędzy i rozpaczy. Sztywne przemoknięte skarpety, ciężko naznaczone wysiłkiem swych właścicieli. ![]() ![]() Plecaki i prawie wszystko w nich też mamy kompletnie przemoczone. Pożyczam tacie parę krótkich spodenek, które się jakoś sucho uchowały, bo nie ma w czym chodzić. Buty się suszą, na dwie osoby mamy teraz tylko jedną parę klapek (oszczędność miejsca w plecaku). Jak jedna osoba zamawia jedzenie albo piwo, druga musi siedzieć przy stole z nogami w górze. Gospodarze w schronisku są bardzo sympatyczni i życzliwi. Wzięli nasze przemoczone śpiwory do kuchni, żeby się tam wysuszyły przed nocą. Wieczorem wszystkie stoły są już obsadzone tymi, którzy nie mają się w co ubrać, by pójść dalej i zamierzają tu nocować. Tli się bardzo słabe światło lampy, a za oknem już całkiem ciemno i wciąż trwa ulewa. W środku unosi się piękny, delikatny zapach popijanych rakijek i zielonych ogórków skrajanych na sałatkę szopską. Starsze Bułgarki kilka stolików dalej zaczynają śpiewać ludowe piosenki, a z czasem pojawia się na parkiecie pierwsza para i tańczy do ich rytmu. ![]() Nagle gdzieś za plecami słyszymy znajomo brzmiące słowa. To Czesi, ale rozmawiający po polsku. Dorotka jest z czeskiego Cieszyna i studiuje w Krakowie i właśnie uczy Martina, swojego chłopaka, polskiego. Przesympatyczni. Opowiadamy sobie swoje przygody i wypytujemy się skąd przyszliśmy i gdzie idziemy. Częstujemy się nawzajem jedzeniem, po kilku dniach w drodze cudzy prowiant stanowi przyjemne urozmaicenie własnych zupek, kiełbas i chleba. Potem zaczynamy grać razem w scrabble, po polsku. Dorotka z Martinem długo myślą nad każdym słowem, ale idzie im nieźle, dajemy im trochę fory. Pijemy kolejne rakije. Idziemy spać później niż zwykle.
RE: Хижа czyli schronisko górskie - arka - 08.01.2016 Zdzicho ..... Zaje.... klimat! To takie też moje klimaty. Dajesz dalejjjj))))
RE: Хижа czyli schronisko górskie - jacky6 - 08.01.2016 witaj Zdzichu na starych śmieciach w nowym wydaniu ... RE: Хижа czyli schronisko górskie - zdzicho - 08.01.2016 Arka - spoko będę nadawał. Jacky, stary przyjacielu, to znowu ja. RE: Хижа czyli schronisko górskie - zdzicho - 08.01.2016 Rok 2008 Demianica to nasze kochane schronisko. RE: Хижа czyli schronisko górskie - zdzicho - 09.01.2016 Rok 2008 ciąg dalszy. W sali jadalnej czysto, ani jednej muchy, co od razu rzuca się w oczy po pobycie w Wichrenie(o hiży Wichren będzie niebawem), gdzie chmary much natrętnie usiłowały towarzyszyć turystom przy każdym posiłku. Dostajemy z domek z kilkoma piętrowymi łóżkami. Idziemy na piwo i kolację. W TV włączony jest program Fołkłor, gdzie non stop lecą teledyski z bałkańską muzyką ludową. Większość teledysków to nisko budżetowe produkcje, gdzie przed nieruchomą kamerą członkowie zespołu odtwarzają tradycyjne układy taneczne, ale naprawdę przyjemnie na to popatrzeć i posłuchać Obsługa tutaj ma opanowany język angielski. Młode dziewczyny słuchają włoskiej klasyki z lat 60-tych, chłopak właśnie przyniósł gitarę i się rozgrywa. Personel schroniska. Bułgarzy razem jedzą kolację, wpierw przyrządzają, a potem wszyscy siadają do stołu, a na stole wielka miska sałatki szopskiej, miska skrzydełek ze skary i chleb. RE: Хижа czyli schronisko górskie - arka - 09.01.2016 We Хижы Вихрен ja byłem! Do tej p[ory mają tę kozę do grzania pomieszczenia! RE: Хижа czyli schronisko górskie - mastika_fan - 09.01.2016 Znam Ci ja ten personel I mięskiem poczęstowałem i za łóżko posłużyłem ![]()
RE: Хижа czyli schronisko górskie - zdzicho - 09.01.2016 Вихрен też w Pirinie Na obiekt składa się budynek schroniska z restauracją, domki, budynek kawiarni i mały parking. Byliśmy tam wielokrotnie i wspominamy to schronisko źle, zwłaszcza moja córka Małgosia. W 2005 roku nocowaliśmy w Byndericy i tylko minęliśmy hiżę W ichren w drodze do Demianicy. W roku 2006 schodziliśmy z góry. Małgosia tak to wspomina. W dali zaczyna być widoczny zielony dach jakiegoś budynku, może to już schronisko. Mijają nas z przeciwka turyści, zostaje za nimi zapach zupy, który przechował się w ich ubraniach. Tak, schronisko już blisko. Dostajemy nocleg w 14-osobowym pokoju, 10 leva/os. Dość tu brudno, latają natrętne muchy. W nocy przed snem ogarnia mnie chłód. Noce wysoko w górach są zimne, a schroniska nie ogrzewane. Kiepsko znoszę te nocne spadki temperatury, więc przed wejściem do śpiwora ubieram się wielowarstwowo, wkładam bluzę i polar, a do tego przykrywam się kurtką i kocem. Na chwilę się rozgrzewam, ale czuję, że zapasy ciepła zaraz się skończą, jakby moje ciało nie było grubsze od papieru i szybko oddawało całą energię. Mimo lekkich dreszczy udaje mi się usnąć. W 2007 roku też nie nocowaliśmy w Wichrenie, a robiliśmy tylko rekonesans, aby obadać oznakowanie szlaków. W 2008 roku przyjechaliśmy razem z Grażynką busikiem z Banska. Ze wspomnień córki. Nocowaliśmy w budynku w sali 5-osobowej dwie noce - przed atakiem na Wichren i po. W schronisku panuje prawdziwie górska atmosfera. Spotykamy wielu Polaków: Tomka i Małgosię - pracują w Mazurkas Travel, dwóch chłopaków z Krakowa i przebój roku– dwójka młodych studentów z Nowego Sącza, którzy poprzednią noc spędzili wysoko w górach w namiocie wśród burzy, wichury i gradu. Koło 22-giej idziemy spać z nadzieją, że gdy wstaniemy rano pogoda będzie w sam raz żeby iść na Wichren. Nie dostajemy żadnych sms-ów poza tymi od Vivatel, Telecom itp. - tylko oni się o nas troszczą. W roku 2009 nie nocowaliśmy w tej hiży, byliśmy tylko tranzytem w drodze na szczyt Wichren. ![]() Parking przy schronisku. ![]() Z lewej jednooki kierowca busika, z prawej ja. ![]() Zaopatrujemy się w wodę. Kupuję Zagorki po zdobyciu Wichrena, a mój syn się cieszy, że uczcimy sukces. |