![]() |
|
Być w siódmym niebie oczami Radka, czyli Riła 2017 - Wersja do druku +- Forum Bulgaricus (https://bulgaricus.pl/forum) +-- Dział: Wszystko o Bułgarii (https://bulgaricus.pl/forum/forumdisplay.php?fid=1) +--- Dział: Relacje z pobytu i podróży (https://bulgaricus.pl/forum/forumdisplay.php?fid=17) +--- Wątek: Być w siódmym niebie oczami Radka, czyli Riła 2017 (/showthread.php?tid=957) Strony:
1
2
|
Być w siódmym niebie oczami Radka, czyli Riła 2017 - myszabe - 16.09.2017 Nasze wakacje już dawno dobiegły końca to i moja relacja dawno skończona... Pozostał nam jeszcze do napisania subwątek - górska część relacji, a więc ten sam wyjazd, tylko widziany oczami Radka, relacja ilustrowana zdjęciami Jego autorstwa, niestety jednak mojego pióra. Za nic nie chciał się mój małżonek zgodzić na zalogowanie na forum i własnoręczne napisanie relacji. "To Twoja działka - ja tak nie umiem pisać" - powiedział Radek. A więc dostałam Jego błogosławieństwo, a że co weekend spędzamy po 5 godzin w aucie - Radek prowadzi auto, a ja siedzę w necie - to i tym sposobem może jakąś relację wspólnie sklecimy. No to zaczynamy po Radkowemu: Termin: Wakacje po raz kolejny zaplanowane w sierpniu - co do tego uwag Radka BRAK Kierunek: Bułgaria, Wybrzeże Morza Czarnego Radek: ZNOWU?!?? (niezadowolenie) Transport: Samolot Radek: wrrr... (wku..ienie). Radek: "Przecież w końcu mieliśmy jechać samochodem - tak mówiłaś w zeszłym roku. Obiecałaś, że kiedyś znowu samochodem pojedziemy do Bułgarii. Planowaliśmy przecież jazdę przez Rumunię. Tam mam góry, zawsze kilka dni moglibyśmy tu zostać, a potem - no dobra - pojedziemy nad to Twoje morze. Ale maksymalnie na tydzień..." Mysza: Wsród naszych znajomych amatorów czterech kólek jakoś nie ma, a ja nie chcę jechać na jedno auto. Po doświadczeniach z naszej jedynej samochodowej podróży do Bułgarii w 2011 roku trudno mnie raczej przekonać do trasy samochodem i to w pojedynkę. Wtedy nasza Krystyna (Chrysler Grand Voyager) załatwiła nam wakacje na cacy. Miało być super wygodnie, komfortowo no i przede wszystkim - TANIEJ NIŻ SAMOLOTEM. Parę kilometrów przed Kluj Napoca na jednym z podjazdów jakoś dziwnie nam czkawki dostała, aż jej prądu zabrakło. Objaw braku dostępu paliwa. Na szybko ponowne odpalenie silnika i pojechali.. Im dłużej jechali tym chmura coraz czarniejsza z tyłka Krystyny leciała. Dostała odżywki, jakieś oczyszczacze paliwa, filtry itp.. no i cudem dojechała do Rawdy. Daliśmy jej kilka dni urlopu - a potem Radek wziął się za ekspertyzę. No i stwierdził, że to wtryski. Ale że odpoczynek Krystynie dobrze zrobił to i odpaliła bez trudu i nawet pięknie brzmiała. Boże, jak ona wtedy PIĘKNIE brzmiała. Jakieś cudowne uzdrowienie - pomyśleliśmy... I w tej błogiej atmosferze nasze wakacje w Rawdzie trwały, aż do dnia wyjazdu. Nie, nie - bez takich. Bardzo ładnie odjechaliśmy i nawet ten głos Krystyny zadziwiał, dotąd dopóty nie zaczęły się podjazdy na serpentynce Słoneczny Brzeg-Biała. Jakoś pod górkę znowu taki sam objaw jak w Rumunii. Jednak to wtryski....Na domiar złego jakoś dech straciła ta nasza Krystyna i nijak ponownie odpalić nie chciała. Na szczęście wtedy byliśmy na pięć aut i z pomocą przyszedł nasz kolega - szczęśliwy posiadacz auta równie dużego jak nasza Krystyna. No i z holu, to jakoś odpaliliśmy - ale za nic nie mogliśmy dopuścić do zgaszenia silnika. I jechalibyśmy sobie tak szczęśliwie, gdyby nie to że na moście w Warnie zatrzymała nas policja. Znajomi pojechali - a my cały czas na silniku poddaliśmy się dobrowolnej karze. Za długie 20 minut i 20 EUR udało nam się uniknąć 3 miesięcznego zatrzymania prawa jazdy i 300 leva mandatu, ale to było najdłuższe 20 minut w moim życiu. Jak ja się wtedy bałam, że nam ten silnik zgaśnie. Nawet nie mogłam usiąść za kółkiem, żeby gazu dodawać - bo po pierwsze czarna chmura, a po drugie: przecież małżonek rzekł policjantom, że nie mamy jak wrócić do Polski bez tego jego prawa jazdy, bo niby nie mam uprawnień do prowadzenia pojazdu.... Do tego potem znowu w Rumunii jakiś pseudopolicjant - przebierany jak się potem okazało - naciągnął nas na kolejne 20 EUR. Potem każdorazowy postój wiązał się z takim oto zabiegiem: I MY MAMY JECHAĆ SAMOCHODEM???? SAMI??? O NIE!!! No i na początku stycznia wpadła promocja w LOT. A w LOT - jak to u narodowego przewoźnika - przelot do SOFII. Radek: ZACIERA RĘCE.. NIE CHCIAŁA W RUMUŃSKIE GÓRY TO BĘDĄ BUŁGARSKIE. Mysza: Ale jak to? Przecież Oskar nie pójdzie - ja to może jeszcze i połażę, ale młody za nic.... No i tak oto doszliśmy do kompromisu: ZNOWU Bułgaria, ZNOWU Samolotem, ZNOWU nad morze, ale.. Radek: ZGODZĘ SIĘ, POD WARUNKIEM, ŻE KILKA DNI SAM SPĘDZĘ W GÓRACH RIŁY... No i słowo się rzekło... i tym razem to już nie miało znaczenia, że do Bułgarii lecimy AŻ NA DWA TYGODNIE ![]() cdn RE: Być w siódmym niebie oczami Radka, czyli Riła 2017 - aekzal - 16.09.2017 Skąd ja znam takie autko. Miałem i same problemy z dieslem. Na szczęście nauczyłem się zmieniać laski popychaczy zaworów które notorycznie ulegały zużyciu. niestety silnik z włoskiego ciągnika miał strasznie długie laski. Widzę że nie tylko ja miałem kłopoty z powrotem do kraju. Wam się udało nam niestety dane było wracać na najeździe. Dlatego rozumiem twoją chęć przelotu a nie jazdy. Czekamy na dalszą relację z zdobywania pasma górskiego przez Radka. Być w siódmym niebie oczami Radka, czyli Riła 2017 - myszabe - 24.09.2017 I tak mijały tygodnie...za wcześnie było planować - wiedzieliśmy że do wakacji jeszcze mamy sporo czasu. W marcu Radek dostał zapalenia stawu skokowego i pięta dawała mocne objawy bólowe .... - O co,to to nie - tak łatwo nie zrezygnuję z górskiej przygody (A Mysza już miła cichą nadzieję). No to zapisał się Radek na rehabilitację, 2-3 razy w tygodniu, po 3 godziny zegarowe, przestał nawet biegać - tak Go bolało. Na Aikido jakoś też przestał chodzić - nie było czasu: praca/rehabilitacja/działka. Pomagało... Ale ból całkowicie nie ustąpił.. Mysza, jak na dobrą żonę przystało - zakupiła lekarstwa. Że to pomoże... no i pójdzie w te góry (I tak pójdzie, i tak pójdzie - tylko ja będę miała spokojniejszą głowę, że pięta mu nie odmówi posłuszeństwa). Zakupiłam suplement Animalflex - bo to podobno pomoże... Mega 8 tabletek w woreczku, które trzeba łyknąć jedna po drugiej. To jakaś MASAKRA... Łykał.... Dwa opakowania prawie poszły... No lepiej - bo już prawie nie boliPo drodze jeszcze dwa "treningi" na górskich wycieczkach: podczas ferii w Zieleńcu - ja z Oskarem na narty, a Radek w góry, w maju przedłużony weekend w Karpaczu. Małżonek zapisał się do Klubu Zdobywców Korony Gór Polski, gdzie w specjalnej książeczce gromadzi się pieczątki i zdjęcia ze szczytów, które w dużej mierze już dawno zaliczył, ale przecież ma pieczątkę tylko w swoim zwykłym zeszyciku - i to się nie liczy. A więc w wiele miejsc będzie musiał jeszcze Radek wrócić, a ja mu dzielnie towarzyszyć będę... (oczywiście mentalnie, bo póki co moje chodzenie po górach ogranicza się jedynie do możliwości Oskara... czyli jest ŻADNE). Piszę to wszystko, ciągle tytułem wstępu - abyście mogli poznać lepiej tego mojego harpagana. Nic i nikt nie jest w stanie Radka zatrzymać, jak sobie coś postanowi. I albo pozostaje mi się z tym zgodzić, albo awantura. No i siedzę, jak ta mysz pod miotłą ![]() Nie byłabym sobą, gdybym jednak nie pomogła mężowi w planowaniu trasy. Na początek zostało postanowione, że Radek zostaje w Sofii, a my jedziemy na wybrzeże. Jak pamiętacie - w Sofii lądowaliśmy w dwie rodziny 3 osobowe, a więc ja z Oskarem miałabym z drugą rodziną jechać sama na wybrzeże - Ok. Niama problema. Najwyżej Radek wsadzi nas do autobusu z walizkami, a sam wsiądzie w swój... Życie skorygowało plany... Planowanie zaczęliśmy od zakupu map w sklepie internetowym www.mapy.net.pl. Bo ciągle jeszcze nie było wiadomo, gdzie dokładnie uderzy Radek.. #1 | Kod produktu: 1614 | nazwa: Riła 1:50 000. Mapa turystyczna. Domino | cena: 15,90 zł | ilość: 1 szt. #2 | Kod produktu: 1615 | nazwa: Góry Witosza 1:25 000. Mapa turystyczna. Domino | cena: 15,90 zł | ilość: 1 szt. #3 | Kod produktu: 1613 | nazwa: Pirin (Piryn) 1:50 000. Mapa turystyczna. Domino | cena: 15,90 zł | ilość: 1 szt. Mapy przyszły i jest ZONK - Na żadnej z nich nie ma najistotniejszej informacji - czasów przejść. I tu pomogła nam strona, gdzie odcinek po odcinku mogliśmy spisać sobie czasy przejść: http://www.planinite.info/Prirodni_zabelejitelnosti/Planinski_parvenci/index_plan_parv.htm Na stronie trzeba jeszcze wejść w opisy schronisk (hiży) i tam też opsiywane są czasy przejść Jednak z największą pomocą przyszedł nam świetny przewodnik Riła i Pirin. Góry Bułgarii - seria z falą ![]() Poza tym w moich przygotowaniach wzięły udział witryny...Radek raczej korzystał z papierowych wersji, zadając mi tylko jakieś konkretne pytania, czy problemy: https://opoznai.bg/view/lift-iastrebetz http://www.borovets-bg.com/page/info/pisti-i-liftove/lifts http://bg.followthesisters.com/lift-yastrebets-palna-informatsia/ https://tripsjournal.com/ Rozkłady jazdy - Rilski Monastir https://www.fly4free.pl/forum/rylski-monastyr-dojazd,145,19486 Relacja z Musały: http://drumivdumi.com/%D0%B8%D0%B7%D0%BA%D0%B0%D1%87%D0%B2%D0%B0%D0%BD%D0%B5-%D0%BD%D0%B0-%D0%B2%D1%80%D1%8A%D1%85-%D0%BC%D1%83%D1%81%D0%B0%D0%BB%D0%B0-%D0%BC%D0%BD%D0%BE%D0%B3%D0%BE-%D1%85%D0%BE%D0%B4%D0%B5%D0%BD%D0%B5/ A więc stało się przesądzone - Będzie Riła, a dokładnie wejście na Musałę... RE: Być w siódmym niebie oczami Radka, czyli Riła 2017 - berserker888 - 01.10.2017 (16.09.2017 21:55:43)aekzal napisał(a): Skąd ja znam takie autko. Miałem i same problemy z dieslem. Na szczęście nauczyłem się zmieniać laski popychaczy zaworów które notorycznie ulegały zużyciu. niestety silnik z włoskiego ciągnika miał strasznie długie laski. My juz czwarty rok z rzędu naszym Chryslererem objechalismy cale Balkany tyle, ze ja mam 3,3 benzyne. Co do Diesla to ten ze zdjecia to crd a problem z laskami byl w silnikach VW z czterema oddzielnymi glowicami czyli III gen. Jak dla mnie prawdziwy podroznik
RE: Być w siódmym niebie oczami Radka, czyli Riła 2017 - Tosho - 01.10.2017 Poprawka silnik VM a nie VW RE: Być w siódmym niebie oczami Radka, czyli Riła 2017 - myszabe - 04.10.2017 Ciąg dalszy planowania mieliście już przedstawiony krok po kroku w mojej relacji http://bulgaricus.pl/forum/showthread.php?tid=932 Jednak, dla porządku tutaj jeszcze raz wrzucę cytat (06.08.2017 22:23:37)myszabe napisał(a): Zarys podróży Radka do Borovca jest taki: ... W sumie ten cytat otworzył Radkowi wiele drzwi... Dwa dni przed wylotem swoją pomoc zaoferował nieoceniony Bateniki. Panowie zgrali się na skype i Radek dostał swojego anioła stróża, przynajmniej na pierwszy etap podróży - dotyczący wejścia na Musałę, ja zaś dostałam nieco spokojnej głowy i błogosławieństwo na dalszą drogę. Nikołaj zmodyfikował też plany dojazdowe Radka z Riły na wybrzeże... Na razie na dzień przed wylotem anulujemy bilety autobusowe Radka w Union-Ivkoni (to był bilet Sofia-Burgas-Sofia). 100% zwrot kasy na konto nastąpił w ciągu 7 dni. Nikołaj kupuje Radkowi bilety na bezpośredni autobus z Blagoevgradu do Pomorie....a ja dokupuję tylko bilet powrotny na trasę Burgas-Sofia (znowu Union Ivkoni on-line) Jeszcze do praktycznych porad przygotowawczych dodam radę bagażową. Otóż na takie wyprawy ekwipunek turysty wysokogórskiego mieści się w plecaku, często gęsto bardzo wartościowym, a i niestety z dużo cieńszej tkaniny niż walizka. I tu podpatrzone kiedyś na lotnisku rozwiązanie: transportowy worek wojskowy. Radek zakupił akurat taki oryginalny używany przez służby amerykańskie. Tak zabezpieczony plecak nie zniszczy się podczas rzucania bagaży na lotnisku i w samolocie. http://www.malamuttactic.pl/torby/1758-101-inc-torba-worek-wojskowy-transportowy-us-duffle-bag-zielony-od.html Wracamy do przebiegu podróży. Czwartek 10 sierpnia 14:00 - tuż po wylądowaniu odbieram telefon od Nikołaja. Już czeka na Radka. W sumie nigdy wcześniej nie widzieliśmy się na żywo, a i tak bez trudu wśród zaparkowanych taksówek z daleka widzimy samochód Bateniki. Nikołaj nie może tam długo parkować, macha do nas z daleka... Z drugiej strony czas ekipy jadącej nad morze jest też policzony... Szybkie buzi-buzi i startujemy: każde w swoją stronę: ja z ekipą nad morze (ale o tym to już było) a Radek z Nikołajem w góry... Nikołaj postanowił nie tylko odwieźć Radka do Borovca, ale towarzyszyć mu podczas drogi na Musałę...przynajmniej takie były plany.... RE: Być w siódmym niebie oczami Radka, czyli Riła 2017 - MIAUCURMICIEK - 11.10.2017 Sam taka Krystynę (w bliźniaczej wersji jako Dodge Grand Caravan) miałem. I UWAŻAM ŻE TO NAJLEPSZY SAMOCHÓD NA ŚWIECIE, SZCZEGÓLNIE NA WYJAZDY DO BUŁGARII. Niewyobrażalny komfort i ponadprzeciętna niezawodność. Miałem kilkanaście aut ale to było zdecydowanie najlepsze najtrwalsze i najbardziej niezawodne ze wszystkich. A wasze problemy wynikły prawdopodobnie stąd że kopiliście coś co mechanicy nazywają "ŚWINKĄ MORSKĄ - czyli świnie która nie jest świnia i niema nic w wspólnego z morzem". Czyli auto amerykańskie przerobione na europejską modłę (diesel, manulana skrzynia) to auto w normalnej wersji 3.3 lub 3.8 plus 4-biegowa A-604 jest absolutnie niezniszczalne a pali znacznie mniej niż wszyscy uważają. RE: Być w siódmym niebie oczami Radka, czyli Riła 2017 - peter - 11.10.2017 pytanie - to wątek Myszy i Radka o Rile ? czy o doświadczeniach w jeździe voyagerem 3.3 ? beata - jeśli masz takie życzenie to wykasuję posty motoryzacyjne RE: Być w siódmym niebie oczami Radka, czyli Riła 2017 - teresa - 11.10.2017 Miaurmiucukuciel. Sorry. Co ty ? Czytasz czy tylko piszesz? RE: Być w siódmym niebie oczami Radka, czyli Riła 2017 - myszabe - 13.10.2017 (11.10.2017 20:42:14)peter napisał(a): pytanie - to wątek Myszy i Radka o Rile ? czy o doświadczeniach w jeździe voyagerem 3.3 ? Spoko - mogą zostać. Może mnie to zmobilizuje do kontynuacji wątku
|