Ocena wątku:
  • 5 głosów - średnia: 3.2
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jest weekend, co pijemy? ;)
ivan, u nas się święta zaczynają, więc pewnie dziś barszczyk a od jutra co kto ma w barku Wink
Odpowiedz
Już dziś się coś dziabnie.
Chodzi za mną Savoy z BG, trzeba choć trochę po bułgarsku święta przeżyć. Smile
Marcin
Odpowiedz
bzyqu, a to tak się objawia ??

czy tak

Angel  Angel  Angel  Angel  Angel
a ja dzisiaj w robocie, więc mocno gazowany żywiec mineral z domieszką coli (ale i tak w wigilię jakoś nigdy nie spożywałem).
Odpowiedz
e tam karp na sucho? rybka lubi pływać, delikatnie dla zdrowotności wskazane
ks. Tischner
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
Odpowiedz
(07.11.2015 21:36:41)teresa napisał(a): Tokaj to nie tylko miejscowość, a ta niestety ms najgorsze wina. ..
Tereso, jednak po dłuższym czasie, a konkretnie po rozpieczętowaniu zapasów, muszę Ci przyznać rację.
Widocznie te pierwsze próbki, o dziwo z plastiku, były jakieś inne, nawet nie najgorsze.
Otworzyłem jedną z przywiezionych w te wakacje butelek, no i coś było nie tak. Otworzyłem więc dwie następne, ale smakowo nie było to to, czego się spodziewałem. Cry Cry Cry
Kolega wspomniał, że on kupuje w pobliżu Tokaju wino z beczuszki od gospodarza i nawet nazwę miejscowości podał, lecz nie chcę łamać tu sobie języka (zapiszę na kartce i tam trafię). Podobno różni się zdecydowanie na korzyść.
Następnym razem się Cię posłucham Angel
Odpowiedz
Tallya i Mad. W pierwszej winiarnia na przeciw sklepu coop

W Tallyi jest też knajpka w opactwie z gwiazka michelin.Ceny przyjemne,a nie powiem już nic o jedzeniu. W opactwie organizują też imprezy związane z winobraniem.
Odpowiedz
Wolffer, z miejscowości Tokaj pozostała tylko nazwa i nieciekawe, małe muzeum. prawdziwe centrum trunku tokaj mieści się w dwóch innych miejscach: w Tolcsva, gdzie produkuje się je na skalę przemysłową (ale daj boże każdemu taki przemysł). Można tam kupić ciekawe roczniki, w dodatku doradzą. Bo z tokajem, w końcu winem produkowanym w regionie Europy o dość zmiennej pogodzie, jest tak, że roczniki /nawet te dość świeże/ dobre przeplatają się z fatalnymi.
Natomiast drugim miejscem są piwnice Rakoczego w Szarospatak. Wejście do nich z głównej ulicy, pomiędzy kościołem a zamkiem. Jest obyczaj klasyczny; zwiedzanie samych piwnic z degustacją wedle woli (uwaga - podsumowują cię i płacisz dopiero na górze) oraz świetnie zaopatrzony sklep przy piwnicach. Zarówno wino prawie współczesne, jak i starsze (mnie stać było w szczytowej formie na butelkę z 1954, ale widziałem Francuzów kupujących omszałą butelkę za cenę niezłego samochodu)/ A naprzeciw baraczek - obsługuje go ta sama pani - gdzie miejscowi spragnieni kupują tokaj /furmint pewnie/ w ilościach hurtowych, do plastykowych kanistrów, za grosze. Kiedyś taką piąteczkę przywiozłem do domu i otworzyłem po miesiącu - okazało się całkiem pitne/

Z piwnicami Rakoczego wiąże się wstyd pewien sprzed lat. Do degustacji w podziemiach delegowana została Kocurowa, osoba abstynencka w pełni. Pozostali wykluczeni - ja jako kierowca, dzieci ze względu na wiek /Pat miała z osiem lat, Jordan sześć/. Wyszliśmy na gorące południowe słońce i Kocurową zatoczyło. Jakoś do auta ją doholowałem, ale usłyszałem zgorszony głos córy: tata, ale wstyd!!!

Zaś z białych win tego regionu polecam Ci kapitalne wino z liści i kwiatów lipy - można je kupić w prawie każdym domu pomiędzy Sirok a Feldebro. Jeśli zaś wolisz czerwone, Dolina Pięknej Pani zaprasza...
Odpowiedz
Dziękuję Wam: Tereso i Kocurze za porady.
Mam nadzieję, że może nie na najbliższy weekend, ale w wakacje uda się w ten rejon zawitać.
To jest tak, że zapamiętujemy jakiś smak z przeszłości, po czym okazuje się, że nie zawsze jest do czego wracać (apropo tego jedynego dobrego, to było faktycznie świeżutkie z 2014 r.).
Tym razem podążę chyba w kierunku czerwonego półwytrawnego. Smakoszem nie jestem, ale raz na jakiś czas coś delikatnie cierpkiego chętnie kosztuję.
Ale to już w innych tematach winno-kulinarnych, gdy zbiorę trochę informacji by wiedzieć o co się pytać Smile
PS: Tokaj i okolice, jak już wspomniałem, pewnie odwiedzę, bo tak jakoś miło całkiem tam całkiem (jak na Węgry).

Wracając do tematu, czyli do weekendowego spożywania napojów alkoholowych czy też tzw. wyskokowych, to ja już zaczynam w czwartek i z Malutką idziemy na całego. Nawet całą butelkę Piccolo wysuszę do dna i pewnie 3/4 butelki przypadającej na Malutką, a co mi tam Angel .
Ale jak zwykle nic nie obejdzie się bez pewnych rozterek: brzoskwinia czy truskawka ?
Ale to już sami się naradzimy.
Odpowiedz
Zapomniałam dodać,że Tallya jest ściśle związana zTarnowem. Istnieje tam towarzystwo Polsko-węgierskie. Zawdzięczają to jednemu z dawnych węgierskich mieszkańców tego miasta,który właśnie pochodził z Tallyi. Państwo są jednak miłośnikami Węgier i zjezdzili prawie wszystkie winiarnie na Węgrzech. Mieliśmy ich zaszczyt poznać i w związku z tymi okolicznościami przyrody trafiliśmy do winiarni na przeciw marketu coop.. Polecamy ją w równym stopniu jak nasi znajomi z Tarnowa.

A... Można tam zanoclegowac,a na nocke pyszne wineczka z beczki w ogrodzie...
Odpowiedz
Teresa, ta wizja wina w ogrodzie... Łamiesz mi serce, bo u mnie właśnie zaczyna się zima...
Wolffer, jak już będziesz zdecydowany na wypad w rejon Tokaju i Egeru, odezwij się na priwa. Podeślę Ci kilka wartych zobaczenia miejsc /niektóre prawie nieznane a fajne/. Nadto to też region gdzie masa przyjemności dla młodych i bardzo młodych ludzi... Mała na koniu z csikosem to może być to!
A piccolo najlepiej kupić oba!

I byłbym zapomniał: tu jest świetny tekst o Tallya i robionych tam winach.
http://bliskotokaju.pl/2014/09/tallya-przyspiesza/
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości