Ocena wątku:
  • 8 głosów - średnia: 4.38
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Na bułgarskim szlaku jacky @ maryla od lat !
#41
Mozliwe ze w tym roku wybiore Comfort bo chcialbym na transalpine uderzyc. Ale to zalezy od pogody.
...:::Bbbuuulllgggaaarrriiiaaa Rrruuullleeezzz:::...
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22
Odpowiedz
#42
(09.06.2015 15:07:29)Wawo napisał(a): Mozliwe ze w tym roku wybiore Comfort bo chcialbym na transalpine uderzyc. Ale to zalezy od pogody.

Transalpinę to już ponad 2 lata na starym bulgaricusie czyniłem ukryte podglądy relacji, fotek i aktualizacji...
Masz wielką szansę odtworzyć wątek...
podczepię się ...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#43
Już w zeszłym roku chciałem, ale okazało się że zaczynamy od Grecji, a w drodze powrotnej nie mam raczej siły na tego typu trasy. W tym jeśli pogoda pozwoli, auto będzie w kondycji oraz towarzysze podróży, których może być w tym roku więcej niż zazwyczaj - zechcą. Zobaczymy. Na pewno jeśli tylko zalicze Transalpine, relacja się pojawi, pewnie bardziej fotograficzna.
...:::Bbbuuulllgggaaarrriiiaaa Rrruuullleeezzz:::...
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22
Odpowiedz
#44
Panowie ten Comfort - to ten co ma te kosmiczne łazienki, wyjęte żywcem z 8 pasażera nostromo ? kurczę spaliśmy tam rok temu, jak dla mnie rewelacyjne żarcie w restauracji

dodam, że apartament 2 pokojowy - 4 osoby dorosłe - 40 euro
ks. Tischner
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
Odpowiedz
#45
(10.06.2015 09:28:46)peter napisał(a): Panowie ten Comfort - to ten co ma te kosmiczne łazienki, wyjęte żywcem z 8 pasażera nostromo ? kurczę spaliśmy tam rok temu, jak dla mnie rewelacyjne żarcie w restauracji


dodam, że apartament 2 pokojowy - 4 osoby dorosłe - 40 euro

Czy masz na myśli tą restaurację za przejazdem kolejowym ?
Zajrzałem tam ale akurat odbywała się impreza zamknięta.
Ale kto wie, czy jeszcze nie w tym roku przejadę się "starą" dla mnie trasą.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#46
jakcy6 - to ta sama - rewelacyjne jedzenie, całodobowo, o 22 dostaliśmy wszystko świeże i gorące
ks. Tischner
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
Odpowiedz
#47
Golonka z fasolą,mozdzek,tokanita z mamalyga z bryndza i śmietaną.Do tego Ursus
Odpowiedz
#48
o właśnie - teresa przypomniałaś nazwę piwa, nawet niezłe, jadłem tam chyba właśnie golonkę
ks. Tischner
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
Odpowiedz
#49
16 czerwca 2006, piątek

Rano obrządek przy autku, rzut oka na termometr (19 stopni!) i o 9:30 ruszamy do Aradu. To tylko 150 kilometrów.

W Savirsin widzimy bankomat, w Lipovej przypominam sobie, że już od dawna noszę się z zamiarem zobaczenie jej części o nazwie Băile Lipova, w necie widziałem fotki z kąpieliska. Jedziemy tam sprawnie, oznakowanie samo prowadzi. Parkujemy na placyku przed kąpieliskiem, a tu jak nas nie łupnie w łeb żar słoneczny!...

Wchodzimy na kąpielisko – pustawo. Znaczy, coś nie tak. Maczam łapę w basenie – woda raczej chłodna, około 20 stopni, czyli mineralna, a nie termalna. Obok jest kemping, kilkanaście sympatycznych bungalowów, ale w recepcji jeszcze nikogo, toteż bierzemy tylko folderki, kupujemy wodę mineralną z lokalnego ujęcia i wracamy do centrum Lipovej.
Tutaj wreszcie postanawiam rozliczyć się tego nieszczęsnego mandatu... Z zasady nie lubię chodzić po sądach, wójtach, policjach – trzymam się z daleka od tego, co się zwie ładnie i niekoniecznie słusznie "sprawiedliwością". W lipovskim banku nie chcą przyjąć ode mnie przelewu tytułem mandatu. Na szczęście jakiś klient widząc, a raczej słysząc, że personel bankowy nie jest w stanie wejść ze mną w kontakt werbalny w żadnym europejskim języku, przechodzi na angielski i oglądając blankiet mandatu kieruje mnie do pobliskiego budynku urzędu miejskiego, zwanego Primaria.
Tamże reguluję należność w kasie, ale ponieważ - jak się okazuje - przeciągnąłem termin płatności powyżej dwóch tygodni, każą mi wpłacić już 60 lei zamiast 30. Wpłacam, bo mi spieszno w dalszą drogę, ale obiecuję sobie przedyskutować później sprawę z moim znajomkiem z Bukaresztu. Krótko mówiąc, mam „wątpia”.
W portmonetce zostaje już tylko kilka lei, więc w najbliższym sklepiku zamieniam je na puszkę piwa i jakieś wafelki.
We Vladimirescu ponownie stwierdzam, że pensjonaciki przydatne takim jak ja rozmnożyły się tu w ostatnich latach jak grzyby po deszczu. Przed granicą uzupełniam bak, płacę światowo - plastikiem, myję szyby
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#50
Odprawa w Turnu-Battonya była już wtedy wręcz błyskawiczna, tu przestawiamy zegarki na czas „polski”.
W Battonya zerkamy na kąpielisko termalne.
Są to dwa - trzy baseniki, typowo sportowe, z letnio-chłodną wodą, oraz jedno moczydło z prawdziwego zdarzenia z wodą o temperaturze 36 stopni.
Nie jest źle! Pytamy o noclegi - obok jest spory pensjonat, za dwójkę chcą 4600 forintów. Teraz nie skorzystamy, ale taka wiedza może się przydać w przyszłości.
Jedziemy dalej.

Migają mi przed oczami jednocześnie obce i znajome nazwy: Mezökovácsháza, Békéscsaba, Békés, Körösladány, Szeghalom, Karcag (tam z bankomatu podkradam 5000 forintów, bo portfelik numer 5 jakiś taki płaski się zrobił...), w Plusie obok zaopatrujemy się w pieczywko, kefirek kaukaski, winko, ulubiony dodatek zwany vajkrem (jako smarowidło serowe z warzywami i ziołami chyba zdrowy, tyle że smakuje tylko w Madziarów, przywieziony do Polski traci swój czar) – i urządzamy mały plebiscyt: czy jedziemy na noc do Berekfürdö (fajne kąpielisko termalne), czy do Bogácsa (fajne piwniczki winne)?

Zwycięża Berekfürdö - wjeżdżamy, czynne, znajdujemy w bocznej uliczce obok kąpieliska kwaterę na dwa noclegi. Po dłuższych negocjacjach cenowych za 6000 forintów dostajemy pokoik na pięterku. Tu wrzucamy na ruszt nasze zapasy, po czym idziemy na wieczorny spacer.
Na basen, czynny do 20:00, wchodzimy tuz przed zamknięciem „za frico”. Wskakuję do termy - ale bajer! Moczę się ponad kwadrans, wracam w szortach, kąpielówki w reklamówce...
To jest to, co przysłowiowe tygrysy lubią najbardziej.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości