Ocena wątku:
  • 8 głosów - średnia: 4.38
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Na bułgarskim szlaku jacky @ maryla od lat !
(19.07.2015 21:09:21)nunatak2 napisał(a): Jacky a jakie te drożdżówki w Alba Julia? Masz coś sprawdzonego? Będziemy tam nocować w tym roku Smile

to było już tyle lat temu...
ale zasada - mocno sprawdzona jest taka, że wjeżdżając na przedmieścia ( lub wyjeżdżając ) - prawie w każdym kraju - rozglądamy się za przydrożną piekarnią...
tak jest już od Słowacji aż po Turcję...
świeże pieczywko jest tam zawsze...
pozdrawiam... 
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
(19.07.2015 22:58:19)jacky6 napisał(a):
(19.07.2015 21:09:21)nunatak2 napisał(a): Jacky a jakie te drożdżówki w Alba Julia? Masz coś sprawdzonego? Będziemy tam nocować w tym roku Smile

to było już tyle lat temu...
ale zasada - mocno sprawdzona jest taka, że wjeżdżając na przedmieścia ( lub wyjeżdżając ) - prawie w każdym kraju - rozglądamy się za przydrożną piekarnią...
tak jest już od Słowacji aż po Turcję...
świeże pieczywko jest tam zawsze...
pozdrawiam... 

Czytając Twoją relację zapomniałam o drobiazgu jakim jest upływ czasu Blush

Ale już zasada jak najbardziej aktualna i na pewno skorzystam Wink
Odpowiedz
Pilnie zmierzamy do Nyíregyháza, są tam termy, o których sporo czytaliśmy. W dzielnicy basenowo-letniskowej odmierzamy kroki od basenu, widzimy na placykach przydomowych autka ze znajomymi nalepkami „PL”, ale wolnych kwater nie widać, więc namierzamy termal kamping.
Tam idziemy oglądać obiekty nazywane „bungalołami” – masakra! Za budę ponoć murowaną, gdzie w pokoju dwuosobowym stłoczono aż 6 łóżek i nie zmieściło się już nic więcej, nawet umywalka, Bratanki chcą aż 9000 forintów za dobę, niezależnie od ilości osób. Tymczasem odlewnia moczu w odległości 80 metrów...
Wyjeżdżamy poza obszar basenowo - domkowy i widzimy restauracyjkę z pokojami gościnnym. Gospodarz smętnie dumający w pustej knajpce rzuca cenę 3600 forintów za dwójkę.
Po zerknięciu na lokale wręczamy gotówkę, przenosimy manele z bagażnika i zakładamy własną moskitierę na okno, jako że lokum nagrzane upałem, a komary to lubią. Atmosfera domowa - szykujemy posiłek wieczorny, przygotowujemy ciepłe napoje na jutrzejszą podróż, łączymy się z mobila z dzieciakami w kraju...
Pół godziny później do pozostałych pokoi wprowadza się ekipa pracowników firmy drogowej, a może geodetów.
Pichcą, myją się, ale do zbratania nie dochodzi, nie przeszkadzają nam w bytowaniu, sprawują się grzecznie i trzymają z oddzielna.
Na dobranoc oglądamy w telewizji pożary w Grecji.
Tutaj też ciepło, ale jeszcze straż pożarna do akcji nie powołana.
      
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
24 lipca 2007

Rankiem pakujemy zabawki i meldujemy się przed właśnie otwieranymi termami.
Autko czeka na nas tym razem daleko, na kempingu, bo raz – „za frico”, dwa - w cieniu (w bagażniku mamy słynne, bułgarskie sirene, a choć w solidnym zakonserwowaniu, to zawsze jednak produkt spożywczy).
Baseny nam się podobają, zaliczamy prawie wszystkie.

Wkrótce zaczyna się pogaducha, jako że posłyszano naszą gwarę i zaraz dołączyli się krajanie, to znaczy jakieś młode małżeństwo spod Lublina, pierwszy raz u Madziarów.
Z rozmowy z nimi, a raczej prowadzonego przez nas instruktażu, zorientowaliśmy się jak mizerne mają ludziska pojęcie o kraju naszych bratanków.

O 13:30 przekraczamy granicę w Sátoraljaújhely, trzy godziny później wita nas granica w Leluchowie.

Wkrótce potem Muszyna i na niebie pojawiają się czarne chmury zwiastujące rychłą burzę, więc biegnę szybko do bankomatu PKO BP po polską walutę i chronimy się w karczmie "Rzym" w rynku, by zjeść spóźniony obiadek.
Obiadek, nie powiem, smaczny, ale po wjechaniu na autostradę za Krakowem mina lekko mi rzednie, gdy płacąc banknotem dziesięciozłotowym otrzymanym w ramach reszty z rachunku w "Rzymie" dowiaduję się, że jest on podróbką...

W domu meldujemy się o 21:15 ciesząc się, że to już Polska i zarazem smucąc się, że to już nie Bułgaria.
Poczekajcie jeszcze - to nie koniec bajdurzenia o Bułgarii...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
(22.07.2015 12:24:38)jacky6 napisał(a):
Poczekajcie jeszcze - to nie koniec bajdurzenia o Bułgarii...

Jak zwykle czekam Smile
Odpowiedz
(22.07.2015 12:41:53)nunatak2 napisał(a): Jak zwykle czekam Smile

BUŁGARIA NA POŻEGNANIE LATA
wrzesień 2007

Jak nakazuje nam młoda jeszcze (dwuletnia) tradycja, wybieramy się do Bułgarii po raz drugi tego lata.
Że drugi raz z rzędu spędzimy urlop w Bułgarii, to już postanowiliśmy z Marylą rok temu. Po prostu wiedziałem, że najkorzystniej będzie wziąć urlop we wrześniu, bo potem przyjdzie fest zasuw w robocie.
A jak urlop we wrześniu, to gdzie? W ciepłych krajach, oczywiście. Ponadto w tym roku mieliśmy sporo wydatków wynikających ze spraw rodzinnych - ale przyjemnych, bo wiążących się z ślubem i weselem naszego młodszego syna.
A jak nie ma kasiorka, to na urlop gdzie? Ano, do Bułgarii.
Adaś się cieszy z żonki, ja myślę sobie - jak sobie pościelesz, synku... a tu trzeba się do drogi szykować.
Nie czynimy jednak wielkich przygotowań (potem będziemy stwierdzać co rusz, że czegoś tam nie zabraliśmy).
Nie pakujemy na przykład zupek chińskich, lecz nie ma co rozpaczać, z pewnością nie odczujemy ich braku.
Bułgarzy mają znakomite jedzenie, a nasze żołądki długo jeszcze będą pamiętać ucztę weselną sprzed tygodnia.
Tym razem jesteśmy niezobowiązująco umówieni z bardzo sympatyczną parą młodych ludzi pracujących i mieszkających w stolicy, choć wywodzących się z całkiem innych regionów naszego kraju: Marcinem i Martą.
      
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz


29 sierpnia 2007, środa

Z Dąbrowy Górniczej wyruszamy o 18:30. Przekroczenie granicy w Korbielowie mija niespostrzeżenie - chyba już czują Schengen, więc udają pracę...
W monopolu słowackim tuż za przejściem dokupujemy flaszkę śliwowicy kopaniciarskiej i możemy pchać nasz wózek. Jest już ciemno, ale trasa znana prawie na pamięć, toteż docieramy szybko do letniskowej wioski Oravsky Biely Potok.
Jest tu sporo kwater przygotowanych głównie dla narciarzy.
Szyld na skrzyżowaniu kieruje nas do jednej z nich.
Gospodarze dziwią się, kto to szuka noclegu o tej porze, bo się właśnie układają do snu.
Kwatera taka sobie - ciąg dwóch sypialni, aneks kuchenny, spora łazienka z kibelkiem, telewizor.
Ale nie ma to znaczenia – jesteśmy w drodze.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
Korbielów - moja ulubiona trasa
...:::Bbbuuulllgggaaarrriiiaaa Rrruuullleeezzz:::...
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22
Odpowiedz
Co tak króciutko jacky? Dorzuć choć kilka zdań... Wink
Odpowiedz
(23.07.2015 21:50:18)nunatak2 napisał(a): Co tak króciutko jacky? Dorzuć choć kilka zdań... Wink

Jacky jest bardziej oszczędny ode mnie w pisaniu Smile
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości