10.08.2015 11:55:45
Przed wpakowaniem się do autka zaglądamy do małego sklepiku. Zaopatrzenie można określić jako „śladowe”, tym niemniej udaje nam się nabyć bardzo smaczny wypiek przypominający babkę kujawską z polewą czekoladową. (Maryla, zastrzegłszy się na wstępie przed konsumpcją na widok sporej dawki konserwantów wpisanych na listę ingrediencji, później oceniła smak owego wypieku jako więcej niż dobry.)
Sklepikarz zaraz wyczuł w nas obywateli polskich, choć posługiwaliśmy się mową naszych wschodnich braci. Miał nawet chęć skoczyć do domku po flaszkę domasznej rakii, lecz nie doszło do tego, albowiem z braku zastępcy musiałby zamknąć sklepik, a to się w porządnym biznesie nie godzi.
Po wyjeździe z Żerawnej kierujemy się na Koteł, gdzie jest – ponoć – jedyna czynna w kraju prowincjonalna uczelnia artystyczna o bardzo swoistym stylu i profilu muzycznym.
Była to pierwsza w Europie szkoła specjalizująca się w folklorze muzycznym – instrumentalistyce, śpiewie, historii muzyki. Można tam obejrzeć różne dziwne instrumenty i posłuchać autentycznej bułgarskiej muzyki.
Jednak nie możemy doszukać się śladów owej szkoły.
Być może sprawia to fakt, iż miasteczko zamieszkane jest przez Romów, hołdujących standardowi raczej mało akademickiemu. Jak wieść niesie, jest to populacja Romów uzdolnionych muzycznie, muzykujących tu i tam w całej Bułgarii, grających nawet w orkiestrach.
Może... chociaż patrząc na ich „fawele” trudno w to uwierzyć.
Sklepikarz zaraz wyczuł w nas obywateli polskich, choć posługiwaliśmy się mową naszych wschodnich braci. Miał nawet chęć skoczyć do domku po flaszkę domasznej rakii, lecz nie doszło do tego, albowiem z braku zastępcy musiałby zamknąć sklepik, a to się w porządnym biznesie nie godzi.
Po wyjeździe z Żerawnej kierujemy się na Koteł, gdzie jest – ponoć – jedyna czynna w kraju prowincjonalna uczelnia artystyczna o bardzo swoistym stylu i profilu muzycznym.
Była to pierwsza w Europie szkoła specjalizująca się w folklorze muzycznym – instrumentalistyce, śpiewie, historii muzyki. Można tam obejrzeć różne dziwne instrumenty i posłuchać autentycznej bułgarskiej muzyki.
Jednak nie możemy doszukać się śladów owej szkoły.
Być może sprawia to fakt, iż miasteczko zamieszkane jest przez Romów, hołdujących standardowi raczej mało akademickiemu. Jak wieść niesie, jest to populacja Romów uzdolnionych muzycznie, muzykujących tu i tam w całej Bułgarii, grających nawet w orkiestrach.
Może... chociaż patrząc na ich „fawele” trudno w to uwierzyć.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....

