18 września 2007, wtorek
...powrót do domu.
Już od wielu lat obiecywałem sobie przejechać się nową trasą przez nieznany kraj - Serbię.
No to jadymy - najpierw w kierunku Burgas, potem boczną drogą na skróty.
Ponad 40 minut tracimy na stacyjce benzynowej.
Widząc szyld Shella postanawiam nakarmić bak, tak żeby na kawał drogi starczyło.
Przed podłączeniem dystrybutora upewniam się w kasie, czy uregulowanie płatności kartą Visa Express jest bezproblemowe.
Odpowiedź jest, rzecz jasna, twierdząca, więc leję po korek i wyciągam kartę - wtedy terminal pada.
Kasjerka po kilku próbach ratowniczych pyta, czy mam gotówkę, więc ripostuję pytaniem, czy w ich wsi występuje jakowyś bankomat.
Przestraszona kasjerka wzywa kogoś przez telefon na ratunek, a ja zaczynam z Marylą degustację kawy z termosu.
Serwis terminala przybywa po 20 minutach i... poddaje się prawie bez walki.
Tymczasem rachunek trzeba uregulować.
Nie mam zamiaru dymać 50 kilometrów w jedną stronę do Burgas, gdzie mają bankomat, więc oferuję równowartość w euro, licząc po kursie obustronnie korzystnym.
Po dłuższej chwili negocjacji słyszę z ulgą, że jest akcept takowego rozwiązania. Przypadek ów potwierdza korzyść z posiadania w podróży niewielkiej ilości euro. Tak gdzieś w granicach kosztu jednego tankowania i jednego noclegu.
...powrót do domu.
Już od wielu lat obiecywałem sobie przejechać się nową trasą przez nieznany kraj - Serbię.
No to jadymy - najpierw w kierunku Burgas, potem boczną drogą na skróty.
Ponad 40 minut tracimy na stacyjce benzynowej.
Widząc szyld Shella postanawiam nakarmić bak, tak żeby na kawał drogi starczyło.
Przed podłączeniem dystrybutora upewniam się w kasie, czy uregulowanie płatności kartą Visa Express jest bezproblemowe.
Odpowiedź jest, rzecz jasna, twierdząca, więc leję po korek i wyciągam kartę - wtedy terminal pada.
Kasjerka po kilku próbach ratowniczych pyta, czy mam gotówkę, więc ripostuję pytaniem, czy w ich wsi występuje jakowyś bankomat.
Przestraszona kasjerka wzywa kogoś przez telefon na ratunek, a ja zaczynam z Marylą degustację kawy z termosu.
Serwis terminala przybywa po 20 minutach i... poddaje się prawie bez walki.
Tymczasem rachunek trzeba uregulować.
Nie mam zamiaru dymać 50 kilometrów w jedną stronę do Burgas, gdzie mają bankomat, więc oferuję równowartość w euro, licząc po kursie obustronnie korzystnym.
Po dłuższej chwili negocjacji słyszę z ulgą, że jest akcept takowego rozwiązania. Przypadek ów potwierdza korzyść z posiadania w podróży niewielkiej ilości euro. Tak gdzieś w granicach kosztu jednego tankowania i jednego noclegu.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....

