Ocena wątku:
  • 8 głosów - średnia: 4.38
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Na bułgarskim szlaku jacky @ maryla od lat !
(23.08.2015 18:36:51)wojtekpl napisał(a): Oj tak, tak, święta racja trochę euraków zawsze trzeba mieć przy tyłku. Też mieliśmy przypadek, że w Ruse na Lukoilu padł terminal, a leva zostawiliśmy tylko 4 sztuki, na most. W sumie, to chyba była wina naszego banku, bo z bankomatu też nie chciało wyrzucić. Dobrze, że to było w dzień powszedni, a kilkaset metrów wcześniej jest bank.

właściwie - po latach stwierdziłem, że zapasik w dukatach jest nieco większy a przywieziony do kraju wraca do magazynku...

Cała trasa do granicy, jako wiodąca via magistrala, nie byłaby warta opisu, gdyby nie kolejna strata czasu w Starej Zagorze.
Coś dzieje się w centrum, więc tamtejsi smerfowie wymyślili objazd.
Jest on sterowany przez fachowców z lizakami, lecz tylko w pewnej części miasta, więc wykonuję dwie okrąglutkie pętelki po jakiejś niewartej tego dzielnicy.

Z miasta wyskakuję omyłkowo na starą drogę do Sofii, strata kolejnych kilkudziesięciu minut jest nieunikniona. Trudno się mówi!
Jedziemy sobie dalej magistralą, normalnie, jak po lotnisku, a tu dobrzy ludzie migają lampkami, bo lokalne smerfy łapią na ograniczeniu prędkości... szkoda, bo może bym nadrobił straty.

Tymczasem Maryla robi się głodna. Obiecałem jej posiłek na trasie w jakiejś mehanie dla tirów, a tutaj nic nie widać... Wreszcie tuż przed granicą, w Dragomán, znajdujemy jakąś archaiczną knajpkę. Pileszka supa musi nam wystarczyć, bo na konkret, czyli drugie danie trzeba dłużej poczekać.

Prawie przed samym szlabanem granicznym wydajemy ostatnie pieniążki bułgarskie, tradycyjnie w kioskach z napojami, tym razem na wino i dżin - alem się zdziwił fest, bo ceny tu były wyższe niż wewnątrz kraju.
Nie wiem jak jest teraz ale wtedy oceniłem że Bułgarzy mieli widocznie całkiem inne podejście do tematu niż w tym samym czasie na przykład Słowacy, u których w każdym sklepiku przygranicznym ceny artykułów monopolowych utrzymały się na poziomie atrakcyjnym dla Polaków.
Cóż - jesteśmy w €landzie jedną nogą a po wejściu do Schengen sklepiki przygraniczne upadły.

Granicę przekraczamy sprawnie i za chwilę po stronie serbskiej mamy spory wybór szyldów zachęcających do noclegu. Teraz jeszcze nie pora na spanie, ale notujemy sobie detale pod kątem przyszłych wojaży. Po stronie bułgarskiej nie widziałem na pograniczu żadnej godnej zaufania sypialni.

W miejscowości Ciflik, gdzie jesteśmy około 19:00, widzę po prawej stronie szyld zakładu oponiarskiego i reklamę noclegowiska.
Skręcam, zatrzymujemy się, a tu gospodyni już nas wita, zanim zdążyliśmy wysiąść.
Idzie z nami do domu, pokazuje mieszkanko na górze nad warsztatem - jeszcze niedawno mieszkała tam jej córka.

Zajmujemy kuchnio-salon-sypialnię, full wypas z klimą, która przydaje się wieczorem, bo... noce są już bardzo chłodne.
Płacimy za te luksusy 20 euro.
Gospodyni chciała 25 ze śniadaniem, ale po co nam to, skoro mamy własne wiktuały z Bułgarii.
Pytam tylko, czy nie ma przypadkiem czegoś ciepłego na teraz, już gotowego znaczy.
W odpowiedzi gospodyni pokazuje mi wypchaną zamrażarkę – towar może i dobry, ale raczej nie na chłodny wieczór...
Nie ma zmartwienia, na górce nad warsztatem czeka kuchnia, więc szykujemy sobie własną wieczerzę.
Dla odprężenia kibicuję rozmaitym drużynom koszykarskim z telewizora.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
odcinek drugi... - przez jacky6 - 17.05.2015 20:04:21
odcinek trzeci... - przez jacky6 - 18.05.2015 21:09:52
odcinek czwarty... - przez jacky6 - 19.05.2015 18:19:49
odcinek piąty... - przez jacky6 - 20.05.2015 20:02:40
odcinek siódmy.. - przez jacky6 - 22.05.2015 22:36:52
RE: Czernomorec, Obzor czy Łozeniec by jacky & maryla ...... - przez jacky6 - 24.08.2015 14:02:50
Obzor by jacky & maryla ...... - przez jacky6 - 24.09.2015 22:33:40

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości