Karadut, czyli u podnóża Nemrut Dagi...
![[Obrazek: 022_Kar.jpg]](http://turcjawsandalach.pl/files/u508/022_Kar.jpg)
Karadut, nawet chyba nie wioska...
jeszcze przed snem poszliśmy na spacer...
zapachnialo mi polską wsią z przełomu lat sześćdziesiątych...
nu wot - swojskie klimaty...
ponoć u nas teraz dzieci zapytane skąd bierze się mleko - odpowiadają - z marketu...
nasza noclegownia...
![[Obrazek: 024_karad.jpg]](http://turcjawsandalach.pl/files/u508/024_karad.jpg)
jechaliśmy do Karadut, właściwie już doń wjechaliśmy, gdy zatrzymaliśmy się przed wjazdem do campingu, jakiś gostek w zdezelowanym autku zatrzymał się obok nas i gestykulacją zalecił jechać za nim...
![[Obrazek: 025_karad.jpg]](http://turcjawsandalach.pl/files/u508/025_karad.jpg)
ryzyk nie fizyk, pojechaliśmy za nim...
gostek okazał się chyba szwagrem właściciela pensjonatu...
a cały pensjonat to 4 pokoje...
![[Obrazek: 026.jpg]](http://turcjawsandalach.pl/files/u508/026.jpg)
po chwili targowania stanęło na ryczałcie:
- nocleg - niestety bez klimy...
- wieczerza - znakomita - po spacerze w okolicy...
( przywieźliśmy stamtąd doprawianie sałatki pomidorowej miętą naturalną, cymes )
- pobudka o 3:30,
- przejazd autkiem gospodarza na Nemrut Dagi
- powrót z sesji na ND ( bilety płaciliśmy oddzielnie, on jako "miejscowy" zwolniony był z oplaty wjazdowej,
- śniadanie...
to wszystko za jedyne 120 lira....
o - to ten szwagier...
jedynym minusem owego zakwaterowania okazał się brak klimy, europejskimi doświadczeniami łudzilem się, że nocą - jak to w górach przyjdze chłód - zawiodłem się...
od upalnego powietrza nie mogliśmy ani zasnąć ani spać...
a czekała nas wyprawa na Nemrut Dagi a potem jeszcze długa podróż nad morze...
![[Obrazek: 028_karad.jpg]](http://turcjawsandalach.pl/files/u508/028_karad.jpg)
a to jeszcze na dokładkę - na ile można upchać "bagażu" na osła - widoczek z przedwieczornego spaceru po Karadut...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....

