31.08.2015 08:37:49
28 czerwca 2008
Wyjeżdżamy z cazare w kierunku Deva.
Podróżuje się płynnie, autko wsuwa kilometry jak odkurzacz.
Przed nami ciągle poznana na forum ( swego czasu .com ) Agacik, jesteśmy w stałym kontakcie przez mobile – mamy razem zwiedzać rumuńskie zamki na trasie.
Ich wyprzedzenie czasowe jest stałe i wynosi 6 godzin.
Wkrótce zatrzymujemy się pod zamkiem w Deva.
Trochę szkoda czasu... pewną frajdą może być wyjazd kolejką na górę, ale same ruiny twierdzy są jeszcze niedostępne.
A to widok z zamku w Devie...
Agacik esemesuje, pyta gdzie jesteśmy, bo ona zwiedza zamek w Hunedoarze. A mnie się po prostu pomyliły te zamki!
Prujemy do Hunedoary.
Agacik jeszcze czeka pod murami, gadamy dłuższą chwilę, po czym oni śpieszą na trasę transfogaraską, a my idziemy zwiedzać zamek.
Jest wspaniały, potężny - to ponoć najlepiej zachowany zamek w tej części Europy, w dodatku arcydzieło gotyku... węgierskiego.
Podczas wędrówki po krużgankach nachodzą mnie rozmaite refleksje - ot, choćby o znacznej utracie wartości tudzież czaru ekspozycji.
Do utraty tej doszło nie tylko za sprawą szpetnego sąsiedztwa zakładów przemysłowych (raczej w ruinie), wybudowanych z inicjatywy "słońca Karpat".
Przyczynkiem jest też zajęcie kilku komnat przez stoiska trudniące się handelkiem prymitywnymi pamiątkami na poziomie odpustowym.
Magazyny Muzeum Narodowego w Bukareszcie pękają od świetnych eksponatów, a na zamku w Hunedoarze gołe ściany i duperele...
Chyba już lepiej jest z tym tematem na zamku w naszym Będzinie.
Wyjeżdżamy z cazare w kierunku Deva.
Podróżuje się płynnie, autko wsuwa kilometry jak odkurzacz.
Przed nami ciągle poznana na forum ( swego czasu .com ) Agacik, jesteśmy w stałym kontakcie przez mobile – mamy razem zwiedzać rumuńskie zamki na trasie.
Ich wyprzedzenie czasowe jest stałe i wynosi 6 godzin.
Wkrótce zatrzymujemy się pod zamkiem w Deva.
Trochę szkoda czasu... pewną frajdą może być wyjazd kolejką na górę, ale same ruiny twierdzy są jeszcze niedostępne.
A to widok z zamku w Devie...
Agacik esemesuje, pyta gdzie jesteśmy, bo ona zwiedza zamek w Hunedoarze. A mnie się po prostu pomyliły te zamki!
Prujemy do Hunedoary.
Agacik jeszcze czeka pod murami, gadamy dłuższą chwilę, po czym oni śpieszą na trasę transfogaraską, a my idziemy zwiedzać zamek.
Jest wspaniały, potężny - to ponoć najlepiej zachowany zamek w tej części Europy, w dodatku arcydzieło gotyku... węgierskiego.
Podczas wędrówki po krużgankach nachodzą mnie rozmaite refleksje - ot, choćby o znacznej utracie wartości tudzież czaru ekspozycji.
Do utraty tej doszło nie tylko za sprawą szpetnego sąsiedztwa zakładów przemysłowych (raczej w ruinie), wybudowanych z inicjatywy "słońca Karpat".
Przyczynkiem jest też zajęcie kilku komnat przez stoiska trudniące się handelkiem prymitywnymi pamiątkami na poziomie odpustowym.
Magazyny Muzeum Narodowego w Bukareszcie pękają od świetnych eksponatów, a na zamku w Hunedoarze gołe ściany i duperele...
Chyba już lepiej jest z tym tematem na zamku w naszym Będzinie.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....

