01.09.2015 12:55:45
Po szybkim śniadanku kierujemy się więc do owej groty - naszego głównego celu w tym rejonie.
Na wejście czekamy całą godzinę - jest niedziela, więc spory ruch.
Wejściówka kosztuje grosze i – uwaga! - nie ma już zróżnicowania na Bułgarię i resztę świata.
Przewodnik stara się mówić po angielsku, lecz wychodzi mu to jakoś dziwnie.
Prezentuje nam podziemne jeziorko - jeśli dobrze go zrozumieliśmy, jest to „jeziorko miłości”.
Żeby tam wrócić i być kochanym, trzeba – jak w większości tego typu miejsc - wrzucić monetę.
Niektórzy najwyraźniej są bardzo spragnieni miłości, bo banknoty sfruwają w toń niczym jesienne liście.
Co poza tym?
Temperatura ujemna, tysiącletnie stalaktyty i stalagmity, trochę nadtopionych wytworów lodowych... w sumie słowackie jaskinie są ciekawsze.
...
...
Zwiedzanie trwa prawie godzinę, tyle że łazi się wkoło Wojtuś wokół Sali Koncertowej... Wychodzimy zmarznięci, a na zewnątrz trwa piknik.
Otacza nas ciepło i słońce.
Na wejście czekamy całą godzinę - jest niedziela, więc spory ruch.
Wejściówka kosztuje grosze i – uwaga! - nie ma już zróżnicowania na Bułgarię i resztę świata.
Przewodnik stara się mówić po angielsku, lecz wychodzi mu to jakoś dziwnie.
Prezentuje nam podziemne jeziorko - jeśli dobrze go zrozumieliśmy, jest to „jeziorko miłości”.
Żeby tam wrócić i być kochanym, trzeba – jak w większości tego typu miejsc - wrzucić monetę.
Niektórzy najwyraźniej są bardzo spragnieni miłości, bo banknoty sfruwają w toń niczym jesienne liście.
Co poza tym?
Temperatura ujemna, tysiącletnie stalaktyty i stalagmity, trochę nadtopionych wytworów lodowych... w sumie słowackie jaskinie są ciekawsze.
...
...
Zwiedzanie trwa prawie godzinę, tyle że łazi się wkoło Wojtuś wokół Sali Koncertowej... Wychodzimy zmarznięci, a na zewnątrz trwa piknik.
Otacza nas ciepło i słońce.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....

