02.09.2015 22:26:43
(17.05.2015 20:04:21)jacky6 napisał(a):(17.05.2015 16:47:21)peter1974 napisał(a): jacky6 - narobiłeś smaku i zniknąłeś nie powiem gdzie...
Oczywiste jest, że przy tym sposobie organizacji wyjazdów żywimy się samodzielnie – ale wcale to nie oznacza, że korzystamy wyłącznie z publicznej gastronomii.
Śniadania sporządzamy sami z lokalnych surowców zakupionych w sklepie (jest to cała wakacyjna ceremonia), na plażę zasuwamy z owocami i baniczkami (spełniającymi rolę naszych drożdżówek, tyle że zrobionymi z zupełnie innego ciasta - listkowego), na obiado-kolacje chadzamy zazwyczaj do lokalnych restauracyjek, ale bywa też, że improwizujemy w kuchni na kwaterze, pichcąc sobie leczo lub odpalając grilla.
Generalnie dłuższy kontakt z bułgarską kuchnią, bazująca na warzywach, jest doskonałą okazją do zmniejszenia objętości oponek nabytych w zimie przed telewizorem.
Natomiast co do napitków dnia powszedniego, to zawsze bierzemy z Polski zapas własnej herbaty. Bułgarskie herbaty podawane w lokalach to z reguły herbaty ziołowe, tak zwany biłkow czaj w różnych odmianach: z rumianku, macierzanki, dziurawca, lebiodki czy też z suszonych liści jagody. Dla nas ma to swój urok, tym niemniej nie każdy jest wstanie taką herbatkę znieść.
![]()
dodatek fotograficzny, czyli pamiątkowe ujęcie ( przed wieloma laty ) przed pierwszym zakwaterowaniem w Czernomorcu - na zdjęciu razem z Zlatką, znaczy się domek ich był klasycznym pudełkiem zapałek znanym i u nas, różnica zasadnicza - pokoje bez ogrzewania, na sezon zimowy gospodarze przenoszą się do mieszkania blokowego w Burgas...
w domku Zlatki i Koli mieszkaliśmy kilkakroć, ostatni raz w 2006...
i wiemy, że gdyby były jakiekolwiek problemy z znalezieniem kwatery - oni zawsze nas przyjmą i dadzą nocleg...
Jacky6 uwielbiam te Twoje stare zdjęcia!
Zamieszczaj ich jak najwięcej.

