21.05.2015 00:58:32
z tego co pamiętam, ostatnim rokiem bez kombinowania, gdzie bardziej opłacało się przeciągnąć w sklepie za granicą kartę albo nie patrzeć na spread i ewentualnie liczyć prowizje za kolejne wypłaty z bankomatu, niż płacić gotówką wymienioną w kantorze był 2008, a i to do momentu jak złoty zaczął gwałtownie pikować pod koniec wakacji.
z drugiej strony bawić się teraz w zakładanie konkretnych kont w konkretnych bankach, w sytuacji jeśli ktoś nie jeździ regularnie i często za granicę, tylko dlatego, żeby przez 2 tygodnie na wakacjach przyoszczędzić stówę jest kompletnie bez sensu. w rozrachunku rocznym jest to nieodczuwalne. szkoda urlopu na przeliczanie kasy.
poza tym jak napisałem powyżej, jak ktoś nie planuje urlopu z dnia na dzień i wcześniej odkłada na niego pieniądze, to może podskoczyć do kantoru i zrobić 'machniom' na silnym złotym. lew ma to do siebie, że od czasu kryzysu w 1996 po wyjściu z niego i denominacji został na sztywno przybity do marki niemieckiej w stosunku 1:1 a po zniknięciu marki do euro, pomimo tego że Bułgaria nie jest w ERM2, więc wachnięć kursowych lew/euro w przeciwieństwie do złoty/euro praktycznie nie ma.
z drugiej strony bawić się teraz w zakładanie konkretnych kont w konkretnych bankach, w sytuacji jeśli ktoś nie jeździ regularnie i często za granicę, tylko dlatego, żeby przez 2 tygodnie na wakacjach przyoszczędzić stówę jest kompletnie bez sensu. w rozrachunku rocznym jest to nieodczuwalne. szkoda urlopu na przeliczanie kasy.
poza tym jak napisałem powyżej, jak ktoś nie planuje urlopu z dnia na dzień i wcześniej odkłada na niego pieniądze, to może podskoczyć do kantoru i zrobić 'machniom' na silnym złotym. lew ma to do siebie, że od czasu kryzysu w 1996 po wyjściu z niego i denominacji został na sztywno przybity do marki niemieckiej w stosunku 1:1 a po zniknięciu marki do euro, pomimo tego że Bułgaria nie jest w ERM2, więc wachnięć kursowych lew/euro w przeciwieństwie do złoty/euro praktycznie nie ma.

