12.09.2015 18:00:59
póki co mając plażingową przerwę powracam do wspomnień sprzed lat ...
Sam plac w Łozeńcu też zmienił się w ostatnich latach,
pojawiła się fontanna i inne atrakcje przyciągające turystów.
Na szczęście w knajpkach nadal podaje się smacznie i tanio,
lubimy szczególnie wpadać do „Baby-Jagi” na nadzwyczaj apetyczną cacę, nie gardzimy też lokalnymi specjalnościami podawanymi w „skorupiakach”.
Nasz niedzielny wypad do Burgas tradycyjnie oznacza uczestnictwo we mszy świętej u Ojców Kapucynów w ich kameralnym kościółku naprzeciw poczty głównej (msza w języku bułgarskim o 10:30, w języku polskim o 11:30 - rzecz jasna tylko w sezonie, a następna dopiero o 18:00, znowu bułgarska).
Po odświętnym obowiązku wyjazd do „Metra” na zakupy i tym razem wielkie zdziwienie: wszystkie dwa bankomaty w wejściu do marketu nieczynne, a personel biura obsługi klienta zapytany o inne, najbliższe bankomaty udaje, że nie kuma tematu.
Przy kasie okazuje się, że bankomat jest po prostu zbędny - bułgarskie „Metro” wprowadziło możebność płacenia kartą.
Fajnie, tylko czy te sieroty biurowe nie mogły mi tego powiedzieć?
Niepotrzebnie się uganiałem za bankomatem.
Później przychodzi jeszcze jedna refleksja: kiedy wreszcie polskie „Makro” wprowadzi płacenie kartą?
Wszak to ta sama sieć marketów...
I stało się to faktem, od ponad roku polskie Makro przeszło na rozliczenia bezgotówkowe - widać ktoś dostrzegł problem zagrożenia utraty części klientów.
Sam plac w Łozeńcu też zmienił się w ostatnich latach,
pojawiła się fontanna i inne atrakcje przyciągające turystów.
Na szczęście w knajpkach nadal podaje się smacznie i tanio,
lubimy szczególnie wpadać do „Baby-Jagi” na nadzwyczaj apetyczną cacę, nie gardzimy też lokalnymi specjalnościami podawanymi w „skorupiakach”.
Nasz niedzielny wypad do Burgas tradycyjnie oznacza uczestnictwo we mszy świętej u Ojców Kapucynów w ich kameralnym kościółku naprzeciw poczty głównej (msza w języku bułgarskim o 10:30, w języku polskim o 11:30 - rzecz jasna tylko w sezonie, a następna dopiero o 18:00, znowu bułgarska).
Po odświętnym obowiązku wyjazd do „Metra” na zakupy i tym razem wielkie zdziwienie: wszystkie dwa bankomaty w wejściu do marketu nieczynne, a personel biura obsługi klienta zapytany o inne, najbliższe bankomaty udaje, że nie kuma tematu.
Przy kasie okazuje się, że bankomat jest po prostu zbędny - bułgarskie „Metro” wprowadziło możebność płacenia kartą.
Fajnie, tylko czy te sieroty biurowe nie mogły mi tego powiedzieć?
Niepotrzebnie się uganiałem za bankomatem.
Później przychodzi jeszcze jedna refleksja: kiedy wreszcie polskie „Makro” wprowadzi płacenie kartą?
Wszak to ta sama sieć marketów...
I stało się to faktem, od ponad roku polskie Makro przeszło na rozliczenia bezgotówkowe - widać ktoś dostrzegł problem zagrożenia utraty części klientów.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....

