15.09.2015 13:58:09
Maryla przez cały czas ma dylemat, czy zostać w basenie, czy iść na plażę.
W końcu kładzie się na plaży na leżaku-składaku, który dźwigałem jako ten magare (czyli po bułgarsku osioł).
I ja idę w jej ślady,
jednak luksusu psycho nie mam, bo nade mną wisi jeszcze podróż powrotna do Łozenca, w związku z czym muszę odmówić Joasi toastu na cześć wielbicieli rakii i dobrego bułgarskiego winka.
Już na kwaterze przeglądam mój fotoalbum na cyfrze.
Na jednej z pamiątkowych fotek na tle Czarnego widać nieznaną nam opalającą się parę.
Kiedy pozowała Maryla - dziouszka wystawiła do słońca literatkę.
A jakem ja był uwieczniany - odwyrtła się i zainteresowała się otoczeniem.
I tak czy tyłkiem, czy przodkiem – rozsiewała jasnoróżowe blaski po plaży.
Viva Bulgaria!
A teraz mała zagadka, która z pewnością wywoła uśmiech na twarzy co bystrzejszych czytelników.
Otóż któregoś pięknego dnia, wędrując sobie po plaży, zauważyłem pewien nadzwyczaj ciekawy szyld:
„Cici ima po celija płaż, pici ima samo pri nas!”
Nie omieszkałem go fotnąć,
jako że uważać go należy za znakomity materiał szkoleniowy dla studentów i inkszej maści osobników trudniących się translacjami z języka Bułgarów na język Wiślan.
A zatem, studenci bułgarystyki i pozostali zainteresowani - do dzieła!
To prawda ale tamtejsze lokalizacje są trochę skonstruowane pod naszych zachodnich sąsiadów.
...
W końcu kładzie się na plaży na leżaku-składaku, który dźwigałem jako ten magare (czyli po bułgarsku osioł).
I ja idę w jej ślady,
jednak luksusu psycho nie mam, bo nade mną wisi jeszcze podróż powrotna do Łozenca, w związku z czym muszę odmówić Joasi toastu na cześć wielbicieli rakii i dobrego bułgarskiego winka.
Już na kwaterze przeglądam mój fotoalbum na cyfrze.
Na jednej z pamiątkowych fotek na tle Czarnego widać nieznaną nam opalającą się parę.
Kiedy pozowała Maryla - dziouszka wystawiła do słońca literatkę.
A jakem ja był uwieczniany - odwyrtła się i zainteresowała się otoczeniem.
I tak czy tyłkiem, czy przodkiem – rozsiewała jasnoróżowe blaski po plaży.
Viva Bulgaria!
A teraz mała zagadka, która z pewnością wywoła uśmiech na twarzy co bystrzejszych czytelników.
Otóż któregoś pięknego dnia, wędrując sobie po plaży, zauważyłem pewien nadzwyczaj ciekawy szyld:
„Cici ima po celija płaż, pici ima samo pri nas!”
Nie omieszkałem go fotnąć,
jako że uważać go należy za znakomity materiał szkoleniowy dla studentów i inkszej maści osobników trudniących się translacjami z języka Bułgarów na język Wiślan.
A zatem, studenci bułgarystyki i pozostali zainteresowani - do dzieła!
(15.09.2015 07:51:02)Wawo napisał(a): Albena mogła by się z nimi bić o miano najlepszej pod tymi względami.
To prawda ale tamtejsze lokalizacje są trochę skonstruowane pod naszych zachodnich sąsiadów.
...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....

