12.10.2015 15:38:28
A ja mam inną refleksję. Jakoś koło 60 minuty pomyślałem sobie, że jeśli tego nie spartolą, nie dadzą sobie strzelić brami, to w końcu wygrają nie tylko formalnie (wynik), ale wreszcie zrobią to też mentalnie. Często bywało tak, że na mecz o dużym znaczeniu chłopaki wychodzili jak na ścięcie. Mecz był przegrany już w szatni i zbieraliśmy dwa, trzy w plecy. Tu cała drużyna grała, walczyła i wspierała się. Raz lepiej, raz trochę bardziej nieudolnie, ale tworzyli jeden zespół z jasno określonym celem, o który walczy jedenastu gości w koszulkach z Orłem na piersi. Tego dawno nie było w naszej piłce kopanej, i z tego trza nam się cieszyć

