Dobra, skoro mówimy o Żerawnej, warto zwrócić uwagę na wioskę po drugiej stronie szosy – o schowanym w górach Medven. Próżno jej szukać w przewodnikach, ale –jiak wiadomo - przewodniki zazwyczaj są do dupy. /Rany boskie, napisałem ‘do dupy’ a miało nic nie być o polityce… (wężykiem)/.
Zabudowę Medwen ma praktycznie identyczną, jak położona dwa kroki dalej Żerawna, w większości z czasów odrodzeniowych, ale nie jest aż tak bardzo turystyczna, „na pokaz”. O ile jednak Żerawna jest sucha jak pieprz /pomijając baseny przy kilku hotelikach/ to Medven zaprasza w upalne dni. Z tym, że trzeba ruszyć tyłki – niedaleko, ot niecała godzinka spaceru. Ale warto - dotrzemy do przebijającej się przez skały rzeki Medvenska w jej najciekawszym miejscu, pełnym uskoków , wodospadzików i wodospadów, aż po największy, lecący z około 10 metrów i wpadający do niecki zwanej Niebieski Basen. Ot, hektar mniej więcej wody, ale wściekle głębokiej.
Wprawdzie tablica informacyjna w wiosce zakazywała kąpieli ale dzień był taki gorący, woda taka czysta. Znaleźliśmy nad wodospadem wyżłobioną w skale nieckę, w sam raz dla dwojga, z nagrzaną słońcem wodą i siedzielim w niej z Kocurową zanurzeni po szyje, bez tekstyliów nawet, pokwikując z uciechy.
Miejsce chyba przez ludzi bulgaricusa nieznane zupełnie a godne degustacji. Szczerze mówiąc, zrobiło na mnie tak znaczne wrażenie, że myślałem o poświęceniu mu osobnego wątku. No ale losy forum potoczyły się inaczej…
Orlineze, znasz to miejsce?
PS. Mastika, twój wpis powyżej dość makiaweliczny (szacun), choć zapewne masz rację. Ale do Etyru nikt mnie nie przekona – od razu mam w gardle kłaczek, co u kotów jest szkodliwe a dla uszu otoczenia przykre.
Zabudowę Medwen ma praktycznie identyczną, jak położona dwa kroki dalej Żerawna, w większości z czasów odrodzeniowych, ale nie jest aż tak bardzo turystyczna, „na pokaz”. O ile jednak Żerawna jest sucha jak pieprz /pomijając baseny przy kilku hotelikach/ to Medven zaprasza w upalne dni. Z tym, że trzeba ruszyć tyłki – niedaleko, ot niecała godzinka spaceru. Ale warto - dotrzemy do przebijającej się przez skały rzeki Medvenska w jej najciekawszym miejscu, pełnym uskoków , wodospadzików i wodospadów, aż po największy, lecący z około 10 metrów i wpadający do niecki zwanej Niebieski Basen. Ot, hektar mniej więcej wody, ale wściekle głębokiej.
Wprawdzie tablica informacyjna w wiosce zakazywała kąpieli ale dzień był taki gorący, woda taka czysta. Znaleźliśmy nad wodospadem wyżłobioną w skale nieckę, w sam raz dla dwojga, z nagrzaną słońcem wodą i siedzielim w niej z Kocurową zanurzeni po szyje, bez tekstyliów nawet, pokwikując z uciechy.
Miejsce chyba przez ludzi bulgaricusa nieznane zupełnie a godne degustacji. Szczerze mówiąc, zrobiło na mnie tak znaczne wrażenie, że myślałem o poświęceniu mu osobnego wątku. No ale losy forum potoczyły się inaczej…
Orlineze, znasz to miejsce?
PS. Mastika, twój wpis powyżej dość makiaweliczny (szacun), choć zapewne masz rację. Ale do Etyru nikt mnie nie przekona – od razu mam w gardle kłaczek, co u kotów jest szkodliwe a dla uszu otoczenia przykre.

