I PS off topic, ale do formacji skalnych nawiązujący.
Te skalne wanny, niecki można znaleźć w każdej górskiej rzece. Przygoda z jedną z nich na Słowacji miała dla mnie tragikomiczny wydźwięk. Szedłem solo grań luczańskiej części Małej Fatry (prawie nieznana, wszystkim Fatra kojarzy się z drugą częścią, Krywańską). Deptanie po szlaku długie, męczące, zacząłem schodzić do Klasztoru pod Znievom. I tuż przed wioską postanowiłem nieco się orzeźwić i zmyć pot. Szedłem na lekko, bez zmiany ubrania, zatem – przecież nikogo – rozebrałem się do gółki i wlazłem po szyję do takiej skalnej niecki. Matko z córką, woda lodowata.
I w momencie, gdy zamieszałem się ewakuować, na polanę przy potoku wylazła dorodna Słowaczka z dwójką bachorów. Gorzej, rozsiadła się nad brzegiem.
Udałem, że wszystko w porządku, prowadziłem grzecznościową rozmowę, cały czas tkwiąc goły w tej wodzie, skałą w zasadniczej części przysłonięty.. Zimno mi było coraz bardziej, wszystko się kurczyło, aż musiałem sprawdzić, czy jeszcze jestem chłopczyk, czy już dziewczynka. Trwało to tyle, ile wypalenie jednego papierosa, na którego moja dama przysiadła. W końcu poszła dalej z przychówkiem a ja mogłem się z tego lodu ewakuować. Wierzcie mi: to było traumatyczne doświadczenie: ci, którzy wiedzą, jak zimne mogą być górskie potoki, na pewno mnie zrozumieją…
Te skalne wanny, niecki można znaleźć w każdej górskiej rzece. Przygoda z jedną z nich na Słowacji miała dla mnie tragikomiczny wydźwięk. Szedłem solo grań luczańskiej części Małej Fatry (prawie nieznana, wszystkim Fatra kojarzy się z drugą częścią, Krywańską). Deptanie po szlaku długie, męczące, zacząłem schodzić do Klasztoru pod Znievom. I tuż przed wioską postanowiłem nieco się orzeźwić i zmyć pot. Szedłem na lekko, bez zmiany ubrania, zatem – przecież nikogo – rozebrałem się do gółki i wlazłem po szyję do takiej skalnej niecki. Matko z córką, woda lodowata.
I w momencie, gdy zamieszałem się ewakuować, na polanę przy potoku wylazła dorodna Słowaczka z dwójką bachorów. Gorzej, rozsiadła się nad brzegiem.
Udałem, że wszystko w porządku, prowadziłem grzecznościową rozmowę, cały czas tkwiąc goły w tej wodzie, skałą w zasadniczej części przysłonięty.. Zimno mi było coraz bardziej, wszystko się kurczyło, aż musiałem sprawdzić, czy jeszcze jestem chłopczyk, czy już dziewczynka. Trwało to tyle, ile wypalenie jednego papierosa, na którego moja dama przysiadła. W końcu poszła dalej z przychówkiem a ja mogłem się z tego lodu ewakuować. Wierzcie mi: to było traumatyczne doświadczenie: ci, którzy wiedzą, jak zimne mogą być górskie potoki, na pewno mnie zrozumieją…

