10.12.2015 17:37:43
To że w pracy nie mam teraz czasu, to nie znaczy, że nie mogę na minutkę zajrzeć na forum!!!
Kanary, to już nie zabawa. Przeloty przez pełne morze, niezależnie właściwie od pogody potrafią nauczyć pokory i dać wycisk doświadczonym.
No i załoga nie może być zielona, bo w sytuacjach kryzysowych nie ma po prostu czasu tłumaczyć innym co mają robić i jak. A ktoś kto nie potrafi pomóc będzie niestety przeszkadzał. No i ludzie raczej już "dotarci" do siebie.
Co innego Bułgaria.
Dojazd i powrót wszyscy (forumowicze) znamy doskonale. Gdzie zrobić zaopatrzenie też. Codziennie można pływać mając brzeg w polu widzenia. Można się oswoić z wodą, z łódką, zacieśnić "stosunki" no i sporo się jednak nauczyć. Przy ekstremalnie złej pogodzie można zawinąć gdzieś do portu i przeczekać w knajpie. Nie trzeba płacić kaucji i na pokładzie jest ktoś, kto łódkę zna doskonale, wie na co można sobie pozwolić i nie bierze za to dodatkowej kasy!
Nie zainteresowani żeglowaniem w przyszłości mogą mieć fajne, trochę inne wakacje. Zobaczą praktycznie całe wybrzeże i będą wożeni w dość wygodnych warunkach.
Kto załapie bakcyla i ma ochotę - nauczy się dużo.
Takie opływanie bardzo pomoże w ewentualnych przyszłych kursach żeglarskich. No i wypływane godziny niezbędne są do stopni żeglarskich. Właściwie na sternika, bo na żeglarza można iść z marszu, po kursie, ale zdobyta wiedza na pewno się przyda.
Kanary, to już nie zabawa. Przeloty przez pełne morze, niezależnie właściwie od pogody potrafią nauczyć pokory i dać wycisk doświadczonym.
No i załoga nie może być zielona, bo w sytuacjach kryzysowych nie ma po prostu czasu tłumaczyć innym co mają robić i jak. A ktoś kto nie potrafi pomóc będzie niestety przeszkadzał. No i ludzie raczej już "dotarci" do siebie.
Co innego Bułgaria.
Dojazd i powrót wszyscy (forumowicze) znamy doskonale. Gdzie zrobić zaopatrzenie też. Codziennie można pływać mając brzeg w polu widzenia. Można się oswoić z wodą, z łódką, zacieśnić "stosunki" no i sporo się jednak nauczyć. Przy ekstremalnie złej pogodzie można zawinąć gdzieś do portu i przeczekać w knajpie. Nie trzeba płacić kaucji i na pokładzie jest ktoś, kto łódkę zna doskonale, wie na co można sobie pozwolić i nie bierze za to dodatkowej kasy!
Nie zainteresowani żeglowaniem w przyszłości mogą mieć fajne, trochę inne wakacje. Zobaczą praktycznie całe wybrzeże i będą wożeni w dość wygodnych warunkach.
Kto załapie bakcyla i ma ochotę - nauczy się dużo.
Takie opływanie bardzo pomoże w ewentualnych przyszłych kursach żeglarskich. No i wypływane godziny niezbędne są do stopni żeglarskich. Właściwie na sternika, bo na żeglarza można iść z marszu, po kursie, ale zdobyta wiedza na pewno się przyda.
Pozdrawiam, Hary.

