10.01.2016 01:15:53
kiedyś brackie specjalnie u znajomych zamawiałem, żeby mi do stolycy przywieźli, jak będą w okolicy. nie wiem jaki zasięg distro był, ale bardzo mały chyba. w krakowie dość często bywałem i też nie było nigdzie.
w sofii siedząc, butelki po zagorkach i innych trunkach pitych na imprezach i nie tylko, lądowały na balkonie. w pewnym momencie drzwi się nie dało otworzyć, bo się do środka wsypywały
akurat mi się dzieciak sąsiada z 4 piętra napatoczył, bo przyuważył, że mi list z polski przyszedł i znaczki chciał. znaczki dostał, przy okazji balkon posprzątał i butelki sprzedał
nie pamiętam ile wtedy była kaucja za butelkę, ale to chwilę po tej galopującej inflacji na początku 1997 było jakoś na wiosnę, jak się ceny w miarę ustabilizowały. zagorka stała w sklepie coś pod 300 lewa, więc butelka pewnie coś kole 20. młody trochę zarobił
w sofii siedząc, butelki po zagorkach i innych trunkach pitych na imprezach i nie tylko, lądowały na balkonie. w pewnym momencie drzwi się nie dało otworzyć, bo się do środka wsypywały
akurat mi się dzieciak sąsiada z 4 piętra napatoczył, bo przyuważył, że mi list z polski przyszedł i znaczki chciał. znaczki dostał, przy okazji balkon posprzątał i butelki sprzedał
nie pamiętam ile wtedy była kaucja za butelkę, ale to chwilę po tej galopującej inflacji na początku 1997 było jakoś na wiosnę, jak się ceny w miarę ustabilizowały. zagorka stała w sklepie coś pod 300 lewa, więc butelka pewnie coś kole 20. młody trochę zarobił

