Ocena wątku:
  • 8 głosów - średnia: 4.38
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Na bułgarskim szlaku jacky @ maryla od lat !
(11.01.2016 11:06:40)jacky6 napisał(a): A takie tam…
Odcinek II.
Jak „wsmakowałem” się w wina bułgarskie i nie tylko wina …
Od razu zaznaczam, nie byłem ani nie jestem znawcą win, jakimś tam koneserem, po prostu zwykłym konsumentem ale przekonanym do produktu.
W tym przypadku też zdecydowały zawirowania zawodowe.
Pierwsze zaś okazje sięgające lat 60-tych to nieporozumienie winne, ot kupowało się takie wina bułgarskie które raczkowały na rynku polskim. Były wytrawne a więc kwaśne. Marnotrawiliśmy je używając do jesiennego grzańca z dodatkiem cukru.
Gdy nadeszły lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte wina bułgarskie zagościły na rynku polskim, wręcz opanowały go. Szczytem były wermuty marki Vinprom ( winnaja promyszlennost ), których nadkonsumpcja ilościowa owocowała totalnym bólem łba.
Zaczęto je sprowadzać w ilościach potężnych – luzem, czyli w cysternach kolejowych należących do BDŻ.
Butelkowano w zakładach CPWI – Centralnych Piwnic Win Importowanych – na przykład w Toruniu, Krakowie, Poznaniu i jeszcze gdzieś tam. Butelkowanie oznaczało ochrzczenie i to solidne.
Gdy przyszedł przełom lat 70 / 80 tych nagle okazało się, że cysterny bułgarskie nie spełniają standardów i norm stawianych przepisami kolejowymi. Wówczas bułgarski eksporter Vinimpex oświadczył polskiemu importerowi, że jeśli strona polska chce kupować bułgarskie wina to może je sobie sama odbierać z Bułgarii i przewozić do kraju.
Wtedy to właśnie importer zwrócił się do mojej ówczesnej firmy spedycyjnej ( już nie istniejącej ) o poradnictwo – jak znaleźć wystarczający ilościowo i jakościowo park cystern do odbioru.
Tak się akurat zdarzyło, że sąsiadowałem przez pewien czas w pokoju z koleżanką prowadzącą temat dzierżawy cystern ale pod ładunki chemiczne. Czyli nie nadające się pod produkty spożywcze.
Przypadkiem zajrzałem na pewną korespondencję i zauważyłem, że zakłady chemiczne „Zachem – Bydgoszcz” sprowadziły na własne potrzeby kilkadziesiąt nowych cystern kolejowych. Założeniem było eksportowanie koleją nowego produktu chemicznego pod nazwą EPI, czyli epichlorhydryny. Problem zaś zaistniał w fakcie, że nowo budowany zakład produkcji EPI miał ponad 2 letni poślizg ( opóźnienie ) w oddaniu do eksploatacji a cysterny przyjechały terminowo i prawie zablokowały bocznicę kolejową.
Dojrzał wtedy we mnie pomysł kilkuletniego wynajmu owych cystern i po pozytywnym wyniku sprawdzenia przydatności do przewozu „spożywki” stałem się ojcem chrzestnym projektu logistycznego.
W nagrodę za pomysł wyjeżdżałem co najmniej kilkakrotnie do BG jako członek delegacji najpierw do renegocjacji warunków transportowych kontraktu handlowego a ponadto łączonego z technicznym a raczej handlowym odbiorem dużych partii owego szlachetnego trunku.
Wówczas to pracownicy Agrosu posiadający uprawnienie kiperskie zaczęli wprowadzać mnie w tajniki smakowania win i wyszukiwania „usterek” produkcyjnych. Uczestniczyłem wtedy w handlowych degustacjach próbek poszczególnych partii win – wiele z nich to ilości po kilkaset ton – tak to się wtedy liczyło. Oj, należało dobrze oszczędzać się podczas degustacji bowiem danego dnia otrzymywało się do oceny a w moim i kolegi z Zachemu – przypadku do konsumpcji nawet do 30 próbek / kieliszków wina.
Nie wolno było wypić więcej niż łyżeczkę herbacianą. Długo wąchać. Smakować.  Cool
Każda próbka wina to osobny, nowy kieliszek.   Tongue
W chwili wyjazdu otrzymywaliśmy jeszcze na „do widzenia” solidną reklamówkę win i ichniejszych brandy. Dopiero w hotelu co nie co poprawialiśmy.   Big Grin
Z początkiem lat 90tych miałem kilkuletnią przerwę w kontaktach z BG. Powróciłem tam już w 95’ jadąc samodzielnie własnym autkiem – czysto urlopowo.
I kilka dobrych pierwszych lat po powrocie zniechęcały mnie ceny win bułgarskich – była wtedy niesamowita dysproporcja na korzyść trunków wysokoprocentowych.
Dopiero w ostatnich kilku latach sytuacja znów się zmieniła ale po prywatyzacji rynku „monopolowego” pojawiło się wiele nowych marek, przyszedł czas na przypomnienie sobie owych smaków i aromatów.
Nie zamierzam być rzeczoznawcą winnym – za każdym razem kupuję coś nowego i cieszę się chwilą – degustacją.
I to by tyle było na teraz…  

Jacky - serdeczne pozdrowienia, dla Ciebie i Małżonki , poznaliśmy się w Obzorze w 2005. Andrzej z Gdyni
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
odcinek drugi... - przez jacky6 - 17.05.2015 20:04:21
odcinek trzeci... - przez jacky6 - 18.05.2015 21:09:52
odcinek czwarty... - przez jacky6 - 19.05.2015 18:19:49
odcinek piąty... - przez jacky6 - 20.05.2015 20:02:40
odcinek siódmy.. - przez jacky6 - 22.05.2015 22:36:52
Obzor by jacky & maryla ...... - przez jacky6 - 24.09.2015 22:33:40
RE: Czernomorec, Obzor czy Łozeniec by jacky & maryla ...... - przez aawat - 11.01.2016 19:56:14

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości