(25.05.2015 08:55:04)aekzal napisał(a): Pisz dalej, super się czyta.
właściwie to są fragmenty z moich dzienników pokładowych rozrzucone po necie...
kiedyś zamieszczałem je na starym bulgaricusie, jak jeszcze kilka miesięcy temu sprawdzalem - niektóre zapiski jeszcze tam były...
...
odcinek dziesiąty...
Przed zaśnięciem podsumowuję dzień.
Byłoby nieźle, gdyby nie to, że w Racaciuni namierzył mnie radar z jadącego naprzeciw autka policyjnego.
Droga była szeroka, po dwa pasy w każda stronę, ale teren zabudowany, więc ograniczenie do sześćdziesiątki.
Już nadjeżdżając z naprzeciwka radarowiec zamigotał mi długimi.
Jechałem dalej niby nic, ale we wstecznym zobaczyłem, że zawrócił i goni mnie z włączonymi kogutami.
No cóż... zjazd na pobocze, dokumenty proszę, po chwili zaproszenie na seansik kina objazdowego - "Mr. Jacky, przekroczenie prędkości o 20 kilometrów na godzinę".
Picowanie, że niby to filmik pokazuje prędkość ambulansu, któremu siadłem na dupsku nic nie daje - dostaję mandacik kredytowy na 30 lei z dwutygodniowym terminem płatności i zleceniem opłaty w Eforie, gdzie jest – jak powiedziałem radarowcom - mój rzekomy punkt docelowy. (To w celu utargowania niższej kary.)
Po tym incydencie dopiero zauważyłem, że rumuńscy kierowcy zmienili ostatnio taktykę jazdy. Przejeżdżając przez obszar zabudowany ustawiają się w rządku i jadą kodeksowo, dopiero za wsią dają po garach...
Tego w poprzednich latach roku nie było! Skądinąd mi wiadomo, że rumuńska policja dostała ostatnimi czasy dużo dobrych autek z ruchomymi radarami. No cóż, zapłaciłem pierwszy od 7 lat mandat zagraniczny...
( zapłaciłem w drodze powrotnej u burmistrza w małym miasteczku przed Aradem - ale mi dołożyli opłatę karną za przekroczenie terminu ).
Mądry jacky po szkodzie...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....


