22.05.2016 03:14:12
Takie wielkie jachty mają z góry ustalone trasy, biorące pod uwagę bardzo dużo czynników. Podstawą są wiatry wiejące w danym regionie. Zmiana kursu to spory wysiłek psychiczny dla oficerów i fizyczny dla załogi. Pojedyncza wachta nie ma szans. Nawet wejście do portu jest ustalane dużo wcześniej.
My płyniemy bardziej tam, gdzie nas oczy poniosą. Ogólnie kierunek jest ustalony, ale trochę w prawo albo jak się uda. W najgorszym przypadku stracimy flaszkę lub dwie nie dokładnie zaształowanego Savoya. Za mariny w BG też płacimy raczej grosze, ale jeżeli kiedyś wejdę z nagła do portu takim jachtem, to jak zobaczę rachunek za miejsce przy keji i opłaty portowe, to nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Macie pojęcie ile kosztuje "parkowanie" takiego giganta???
My płyniemy bardziej tam, gdzie nas oczy poniosą. Ogólnie kierunek jest ustalony, ale trochę w prawo albo jak się uda. W najgorszym przypadku stracimy flaszkę lub dwie nie dokładnie zaształowanego Savoya. Za mariny w BG też płacimy raczej grosze, ale jeżeli kiedyś wejdę z nagła do portu takim jachtem, to jak zobaczę rachunek za miejsce przy keji i opłaty portowe, to nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Macie pojęcie ile kosztuje "parkowanie" takiego giganta???
Pozdrawiam, Hary.

