03.06.2015 11:14:14
2 czerwca 2006, piątek
Czas leciał, leciał i w końcu przeleciał, trzeba się zbierać dalej.
Rano jedziemy do Carewa, gdzie okradam bankomat na kwotę 300 lewa. Jeszcze mały spacerek, zaglądamy do kafejki netowej i wracamy.
Rozliczamy się z gospodynią, która wydaje nam karty meldunkowe, z tym, że – jak podkreśla – data wyjazdu z Bułgarii nie jest wpisana, mamy to sami wykonać później. (Tu komentarz: tak też skrupulatnie uczyniliśmy, no i co? W Ruse karty meldunkowe były włożone do paszportów, oddali nam je z powrotem, widać nie chcieli powiększać u siebie zasobów makulatury...
Stąd więc moja serdeczna rada dla zainteresowanych: olewać karty meldunkowe!)
Prawdę pisząc, mam przerwę w pobytach tranzytowych w BG od 2012, myślę zatem, że karty meldunkowe odeszły do niechlubnych kart historii.
Na pożegnanie z Łozencem robimy pierwsze tego roku zakupy ceramiki użytkowej. Mamy tuzin zamówień od rodziny na tak zwane „skorupiaki”, czyli naczyńka pod powszechnie jadane w Bułgarii gjuwecze.
Jedna sztuka kosztuje 2,60 lewa. Nawet biorąc pod uwagę upływ czasu to i tak wzrost cen skorupiaków nie powalił na kolana. Już 5 lat później, czyli AD 2010 ceny wzrosły do poziomu 2,90 - 3,40 lv za sztukę - w zależności od jakości wykończenia.
Centra zaopatrzenia są "ruchome" i jeśli ktoś chce nabyć "serwis" dla siebie i rodzinki wystarczy jak wykorzysta "pogorszenie" pogody na ekskursję i porozglądać się co na rynku piszczy.
Można też mieć i praktyczniejsze spojrzenie na świat i wykonać zakupy skorupiaków i od razu je zastosować w kuchni nie żałując sobie ryzyka ewentualnego uszkodzenia w użytkowaniu...
Na załączonym obrazku widać leczo w skorupiakach stygnące na parapecie okna naszej kwatery.
A że przy okazji zostały uwiecznione nasze "rozweselacze" to już inksza broszka...
W każdym bądź razie - smakowało i polecamy.
W kolejnych odcinkach postaram się podać recepturę na ową lokalną odmianę leczo.
Ponadto warto wiedzieć...
Gotowanie w takich „skorupiakach” to zupełnie nie to samo, co przypiekanie naszych „eintopfów” w formach żaroodpornych bez pokrywy. Potrawa zamknięta w glinianym naczyniu osiąga wysoką temperaturę powoli, a w tym czasie smaki się dokładnie mieszają i aromaty przenikają.
Bułgarzy w ogóle lubią ceramikę. Używają ceramicznych misek do zupy, półmisków i salaterek oraz glinianych dzbanów do wody i rakii, a nawet do przechowywania słynnego na cały świat bułgarskiego jogurtu (ponoć woda wsiąka w glinę, czyniąc go gęstszym i smaczniejszym).
Czas leciał, leciał i w końcu przeleciał, trzeba się zbierać dalej.
Rano jedziemy do Carewa, gdzie okradam bankomat na kwotę 300 lewa. Jeszcze mały spacerek, zaglądamy do kafejki netowej i wracamy.
Rozliczamy się z gospodynią, która wydaje nam karty meldunkowe, z tym, że – jak podkreśla – data wyjazdu z Bułgarii nie jest wpisana, mamy to sami wykonać później. (Tu komentarz: tak też skrupulatnie uczyniliśmy, no i co? W Ruse karty meldunkowe były włożone do paszportów, oddali nam je z powrotem, widać nie chcieli powiększać u siebie zasobów makulatury...
Stąd więc moja serdeczna rada dla zainteresowanych: olewać karty meldunkowe!)
Prawdę pisząc, mam przerwę w pobytach tranzytowych w BG od 2012, myślę zatem, że karty meldunkowe odeszły do niechlubnych kart historii.
Na pożegnanie z Łozencem robimy pierwsze tego roku zakupy ceramiki użytkowej. Mamy tuzin zamówień od rodziny na tak zwane „skorupiaki”, czyli naczyńka pod powszechnie jadane w Bułgarii gjuwecze.
Jedna sztuka kosztuje 2,60 lewa. Nawet biorąc pod uwagę upływ czasu to i tak wzrost cen skorupiaków nie powalił na kolana. Już 5 lat później, czyli AD 2010 ceny wzrosły do poziomu 2,90 - 3,40 lv za sztukę - w zależności od jakości wykończenia.
Centra zaopatrzenia są "ruchome" i jeśli ktoś chce nabyć "serwis" dla siebie i rodzinki wystarczy jak wykorzysta "pogorszenie" pogody na ekskursję i porozglądać się co na rynku piszczy.
Można też mieć i praktyczniejsze spojrzenie na świat i wykonać zakupy skorupiaków i od razu je zastosować w kuchni nie żałując sobie ryzyka ewentualnego uszkodzenia w użytkowaniu...
Na załączonym obrazku widać leczo w skorupiakach stygnące na parapecie okna naszej kwatery.
A że przy okazji zostały uwiecznione nasze "rozweselacze" to już inksza broszka...
W każdym bądź razie - smakowało i polecamy.
W kolejnych odcinkach postaram się podać recepturę na ową lokalną odmianę leczo.
Ponadto warto wiedzieć...
Gotowanie w takich „skorupiakach” to zupełnie nie to samo, co przypiekanie naszych „eintopfów” w formach żaroodpornych bez pokrywy. Potrawa zamknięta w glinianym naczyniu osiąga wysoką temperaturę powoli, a w tym czasie smaki się dokładnie mieszają i aromaty przenikają.
Bułgarzy w ogóle lubią ceramikę. Używają ceramicznych misek do zupy, półmisków i salaterek oraz glinianych dzbanów do wody i rakii, a nawet do przechowywania słynnego na cały świat bułgarskiego jogurtu (ponoć woda wsiąka w glinę, czyniąc go gęstszym i smaczniejszym).
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....

