05.06.2015 12:35:27
Gdy wczesnym popołudniem wyjeżdżamy z Łozeńca
machając na pożegnanie lokalnym budowlom...
jak na przykład budynkowi poczty bułgarskiej.
Kiedyś to była szacowna instytucja, znaczki pocztowe ( bardzo ładne kiedyś tam się kupowało )...
A teraz termometr wskazuje 23 stopnie. Zmierzamy do Obzoru.
Po drodze w Burgas, w tamtejszym supermarkecie „Metro” (odpowiednik naszego „Makro”) robimy zakupy. Od lat jeździmy do Bułgarii, więc doskonale wiemy, co dobre. Nabywamy zgrzewkę kiseło mljako marki „Na baba”, wina, piwo, rakiję, paletki pileszko file, czyli filetów z kurczaka, sirene, Burgas salam (niebieska opaska), ljutenicę (to taka pasta z papryki i pomidorów jadana na zimno jak keczup, nasz hit sezonu).
Czas idzie naprzód, od pewnego czasu w Metro bulgarskim można już płacić plastykiem.
I dopiero od niedawna dorobił się tej opcji płacenia nasz "Makro & cash"...
Stosowne argumenty dotarły do Szefostwa owej firmy, której klientem jestem w PL zanim market w Sosnowcu został otwarty.
Gdy docieramy do Obzoru, zarezerwowany lokal już na nas czeka. Gospodarze należą do szeroko rozkorzenionej lokalnej familii; nawet latem, kiedy zjadą się niezapowiedziani goście, znajdują dla nich pokoje, rozprowadzając ich po rodzinie.
Urządzamy się. Nie jestem pewien jak długo tu zabawimy, więc daję gospodarzom tylko zaliczkę.
machając na pożegnanie lokalnym budowlom...
jak na przykład budynkowi poczty bułgarskiej.
Kiedyś to była szacowna instytucja, znaczki pocztowe ( bardzo ładne kiedyś tam się kupowało )...
A teraz termometr wskazuje 23 stopnie. Zmierzamy do Obzoru.
Po drodze w Burgas, w tamtejszym supermarkecie „Metro” (odpowiednik naszego „Makro”) robimy zakupy. Od lat jeździmy do Bułgarii, więc doskonale wiemy, co dobre. Nabywamy zgrzewkę kiseło mljako marki „Na baba”, wina, piwo, rakiję, paletki pileszko file, czyli filetów z kurczaka, sirene, Burgas salam (niebieska opaska), ljutenicę (to taka pasta z papryki i pomidorów jadana na zimno jak keczup, nasz hit sezonu).
Czas idzie naprzód, od pewnego czasu w Metro bulgarskim można już płacić plastykiem.
I dopiero od niedawna dorobił się tej opcji płacenia nasz "Makro & cash"...
Stosowne argumenty dotarły do Szefostwa owej firmy, której klientem jestem w PL zanim market w Sosnowcu został otwarty.
Gdy docieramy do Obzoru, zarezerwowany lokal już na nas czeka. Gospodarze należą do szeroko rozkorzenionej lokalnej familii; nawet latem, kiedy zjadą się niezapowiedziani goście, znajdują dla nich pokoje, rozprowadzając ich po rodzinie.
Urządzamy się. Nie jestem pewien jak długo tu zabawimy, więc daję gospodarzom tylko zaliczkę.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....

