Ocena wątku:
  • 8 głosów - średnia: 4.38
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Na bułgarskim szlaku jacky @ maryla od lat !
#37
(07.06.2015 01:04:15)Wawo napisał(a):
Nigdy nie płacę całej kwoty jaką zazwyczaj chcą mieć gospodarze tylko zadatkuję połowę.


15 czerwca 2006, czwartek

O szóstej rano jest 14 stopni. Ruszamy do domciu, smutno nam - tutaj dopiero zaczyna się sezon, Bułgaria rozkwita...
Za Szumenem w miejscowości Strujno są bary po obydwu stronach drogi i stacja benzynowa.

[Obrazek: 10p1u2v.jpg]

Chyba jeszcze niedawno musiał być tam spory ruch tranzytowy i owe bary zarabiały na tyle, że zaczęto myśleć o rozbudowie, stąd w tle widać rozgrzebaną a nieukończoną inwestycję.
Właściwie te bary przydrożne porównując do rumuńskich są o tyle skromniejsze, że u Romków są juz pobudowane mniej lub bardziej skromne moteliki.
Zastanawiałem się dlaczego ich ( motelików ) brakuje u Bułgarów. Według mnie choćby dlatego, że zmierzający nad Czarne Morze obcokrajowcy ( czytać w domyśle Polacy i trochę Słowacy ) czują już powiew morza i ani im w głowie zatrzymywać się do spania, zdaje się, że cel podróży jest już blisko.
A gospodarze ( czytać Bułgarzy ) raczej na trasie w drodze nad morze się nie zatrzymują, wszak dopiero co wyjechali z domku.

W 2004 roku zatrzymaliśmy się tam na posiłek - było wtedy około południa, więc zjedliśmy fajne zupki, kebaba i kjufte, czyli coś z rodziny kotletów mielonych, oraz przepyszną sałatkę fasolową. (Ta sałatka w wersji szczodrze przyprawionej cebulką i czosnkiem weszła na stałe do naszego domowego menu). Tym razem jest za wcześnie na żarełko, więc śmigamy do przodu. 


Upłynęło kolejnych 6 lat i znów zatrzymaliśmy się tam na posiłek. Ale ważniejsza była pomoc szefa kuchni.
Padał nam akumulator, dolał wody i dzięki temu dojechaliśmy do serwisu w Russe.


 Mijamy Usinci, Razgrad, Osenec, wreszcie Car Kałojan - tu już tradycyjnie zatrzymujemy się w centrum, żeby zrobić ostatnie zakupy. 

Jeśli przejeżdżamy przez Car Kałojan a zdarza się nam to średnio raz na rok to mamy świadomość wydania tam ostatniego grosza... eee... stotinki.
Przynajmniej tak było do niedawna. Opcję tę mogę polecić osobom wyjeżdżającym z Bułgarii z silnym postanowieniem niewracania do tego kraju.
Ja już teraz nie silę się na wydawanie waluty, od kilku lat wracam do kraju z resztówką, która okazuje się jak przydał na następny wyjazd.
Stabilizacja waluty bułgarskiej jest niepodważalna a jakaś malutka inflacja nie czyni wrażenia na pamiętających galopującą hiperinflację z okresu spadkowego PRLu.

Bierzemy baniczki, nawet smaczne, a potem medytujemy w sklepie spożywczym na co przeznaczyć ostatnie lewa. Dylemat „brandy czy ljutenica” rozstrzyga się na korzyść tej drugiej, ostatnie stotinki idą na jakieś wafelki, jeszcze mała kawcia z termosu i dalej wio!

Żegna nas zatem ostatnie spokojne miasteczko w BG, potem pozostaje przed nami duże miasto graniczne.

Droga przez Ruse - to właściwie prosta jak drut obwodnica.
Bardzo rzadko widywałem tam radarowców, prędzej już TIRówki, choć chyba ostatnio spadło zapotrzebowanie na ich usługi.
Na pewno można spokojnie dotankować, choć nie jest to już teraz potrzebne, ceny paliwa w BG i Romkowie mocno się upodobniły. 

Natomiast dobrze jest wypatrywać owego skrzyżowania. Jak się je przegapi to podobno czeka nas dobrych kilka kilometrów zanim skapniemy się jak zawrócić.

Przejście graniczne w Ruse - ku uwadze - było to 9 lat temu - za przejazd mostem pobierają 6 euro, szybka odprawa i już Rumunia. No tak, zaczyna się! Dezynfekcja - 6,50 lei, „ekologia” - 39 lei, a ja mam w piterku tylko 41 lei. Chcę więc zapłacić za „ekologię” lejami, a za dezynfekcję drobnymi euro, lecz Wielka Pani Urzędniczka nie wyraża zgody, żąda całej kwoty w jednej walucie i wymusza stawkę 20 euro za całość, wydając pokwitowanie w lejach. Bardzo szerokie nożyce kursowe sprawią, że pieniążki pójdą do jej kieszonki i zasilą budżet domowy. I pomyśleć, że zabrakło mi tylko kilku lei!

[Obrazek: 2mq5g15.jpg]

Lecz nie jest to postrachowy poradnik, takie sobie moje porady są w innym wątku.
Tutaj jest tylko wspomnienie sprzed kilku lat.
Teraz ( pisane wtórnie AD 2015 ) nie ma już:
- dezynfekcji,
- ekologii,
jest tylko myto mostowe, czyli znacznie niższy niż przeprawa promowa cennik za przejazd wiaduktem, który powstał ponoć przy usilnej a braterskiej współpracy myśli architektonicznej i pracy wykonawczej naszych ojców a dla niektórych dziadków z PRLowskim paszportem.    
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
odcinek drugi... - przez jacky6 - 17.05.2015 20:04:21
odcinek trzeci... - przez jacky6 - 18.05.2015 21:09:52
odcinek czwarty... - przez jacky6 - 19.05.2015 18:19:49
odcinek piąty... - przez jacky6 - 20.05.2015 20:02:40
odcinek siódmy.. - przez jacky6 - 22.05.2015 22:36:52
Czernomorec, Obzor czy Łozeniec by jacky & maryla ...... - przez jacky6 - 07.06.2015 13:47:59
Obzor by jacky & maryla ...... - przez jacky6 - 24.09.2015 22:33:40

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości