09.06.2015 13:29:02
Od Rîmnicu Vîlcea mamy już intensywny deszcz i tylko 12 stopni.
Prędkość, tak jak i temperatura, leci na łeb, nawet do 10 kilometrów na godzinę, bo stare rumuńskie ciężarówki nie mają siły wtoczyć się pod górkę. Leje, potoki i rzeki wezbrane, nawet nie ma gdzie i jak wyjść z autka, coby kartofelki odcedzić.
Za Sibiu przestaje padać, ale rezygnuję z zamiaru zwiedzania tamtejszej starówki (widać jej fragmenty), a także z zamiaru nocowania i "solankowania" w Ocna Sibiului - będzie na za rok. Ociepla się do 20 stopni, kątem oka widzę w hotelu "Comfort" nowy cennik, chyba 24,50 euro za dwójkę...
Ten motelik znany jest i popularny dość mocno wśród naszych krajan planujących swoją jazdę na Bałkan a szczególnie do BG.
Z prostego względu - leży jakby w połowie trasy i można czynić tam rezerwacje mejlowo.
Ma sporo zalet, przede wszystkim ogrodzony i pilnowany przez ochroniarza parking.
Więc spać można bez strachu. O swoje autko.
Muszę poszukać fotki pokoiku która pokazywała, że małżeństwo z starszym dzieciakiem spokojnie się prześpi.
Pozostanie dylemat, czy dzieciak nie spadnie z górnej koi.
Poza tym na odcinku Sibiu - Deva mamy sporo motelików, myślę, że nawet latem byłaby szansa na spanie bez łaski.
Jest późno. W Deva widzę po prawej motel "Pacific Pensiunea”.
Ta fotka wykonana już kilka lat później. Ale z wiedzą, że pensjonat został solidnie dopasiony. Tyle, że parking zrobili mu już taki "zewnętrzny".
Płacimy 100 lei za dwuosobowy pokoik z telewizorem, włączam jakiś mecz i relaksuję się małą rakiją i piwkiem.
Nasze autko już śpi, dobrze zabezpieczone pod okiem recepcjonistki.
Mała poprawka - w roku 2006 parking był boczny a nasze autko stało wtedy tuż pod drzwiami naszego "numeru".
Prędkość, tak jak i temperatura, leci na łeb, nawet do 10 kilometrów na godzinę, bo stare rumuńskie ciężarówki nie mają siły wtoczyć się pod górkę. Leje, potoki i rzeki wezbrane, nawet nie ma gdzie i jak wyjść z autka, coby kartofelki odcedzić.
Za Sibiu przestaje padać, ale rezygnuję z zamiaru zwiedzania tamtejszej starówki (widać jej fragmenty), a także z zamiaru nocowania i "solankowania" w Ocna Sibiului - będzie na za rok. Ociepla się do 20 stopni, kątem oka widzę w hotelu "Comfort" nowy cennik, chyba 24,50 euro za dwójkę...
Ten motelik znany jest i popularny dość mocno wśród naszych krajan planujących swoją jazdę na Bałkan a szczególnie do BG.
Z prostego względu - leży jakby w połowie trasy i można czynić tam rezerwacje mejlowo.
Ma sporo zalet, przede wszystkim ogrodzony i pilnowany przez ochroniarza parking.
Więc spać można bez strachu. O swoje autko.
Muszę poszukać fotki pokoiku która pokazywała, że małżeństwo z starszym dzieciakiem spokojnie się prześpi.
Pozostanie dylemat, czy dzieciak nie spadnie z górnej koi.
Poza tym na odcinku Sibiu - Deva mamy sporo motelików, myślę, że nawet latem byłaby szansa na spanie bez łaski.
Jest późno. W Deva widzę po prawej motel "Pacific Pensiunea”.
Ta fotka wykonana już kilka lat później. Ale z wiedzą, że pensjonat został solidnie dopasiony. Tyle, że parking zrobili mu już taki "zewnętrzny".
Płacimy 100 lei za dwuosobowy pokoik z telewizorem, włączam jakiś mecz i relaksuję się małą rakiją i piwkiem.
Nasze autko już śpi, dobrze zabezpieczone pod okiem recepcjonistki.
Mała poprawka - w roku 2006 parking był boczny a nasze autko stało wtedy tuż pod drzwiami naszego "numeru".
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....

