12.07.2016 00:45:01
Do Bułgarskiego abc nie da się wrzucić, więc może przyda się w informacjach dojazdowych.
Tak sobie szukałem i nigdzie nie ma informacji (chyba, kiedyś gdzieś widziałem) o wyjeździe z pożyczonym dzieckiem. Nie jest tu ważne, czy pożyczamy od znajomych czy rodziny. W sumie jeżeli nazwisko to samo, to mniejszy kłopot, ale jeżeli się różni, to większy problem.
Na razie w poradniku MSZ wyczytałem, że podczas pobytu w Bułgarii wystarczy oświadczenie opiekunów dziecka i nie jest wymagane poświadczenie notarialne, jak również tłumaczenie (chociaż to ostatnie może ułatwić sprawę). Pewnie znajdzie się ktoś, kto z natury zakrzyknie, po co to i tak nie sprawdzają. Nieech sobie krzyczy, ale co w przypadku hospitalizacji czy też leczenia, czy też zwykłych wątpliwości podjętych przez pograniczników.
Na razie wiem, że w Bułgarii to wystarczy http://polakzagranica.msz.gov.pl/Republi...i,BGR.html (Chorwację też tak przejedziemy - może będę wracał tamtędy), nie znalazłem jeszcze nic o krajach tranzytowych, bo idę już spać.
Ale dokumenty dokumentami, lecz chyba nie zdecyduję się na pożyczenie dziecka (choćby Miśka miała się nudzić), no ale warto wiedzieć.
Tak sobie szukałem i nigdzie nie ma informacji (chyba, kiedyś gdzieś widziałem) o wyjeździe z pożyczonym dzieckiem. Nie jest tu ważne, czy pożyczamy od znajomych czy rodziny. W sumie jeżeli nazwisko to samo, to mniejszy kłopot, ale jeżeli się różni, to większy problem.
Na razie w poradniku MSZ wyczytałem, że podczas pobytu w Bułgarii wystarczy oświadczenie opiekunów dziecka i nie jest wymagane poświadczenie notarialne, jak również tłumaczenie (chociaż to ostatnie może ułatwić sprawę). Pewnie znajdzie się ktoś, kto z natury zakrzyknie, po co to i tak nie sprawdzają. Nieech sobie krzyczy, ale co w przypadku hospitalizacji czy też leczenia, czy też zwykłych wątpliwości podjętych przez pograniczników.
Na razie wiem, że w Bułgarii to wystarczy http://polakzagranica.msz.gov.pl/Republi...i,BGR.html (Chorwację też tak przejedziemy - może będę wracał tamtędy), nie znalazłem jeszcze nic o krajach tranzytowych, bo idę już spać.
Ale dokumenty dokumentami, lecz chyba nie zdecyduję się na pożyczenie dziecka (choćby Miśka miała się nudzić), no ale warto wiedzieć.

