Mężczyzna z problemami jelitowymi udał się po pomoc do lekarza. Doktor stwierdził, że dolegliwość jest poważna, ale można ją leczyć poprzez założenie dwóch specjalnych suspensorów, głęboko w odbycie. Mężczyzna zgodził się. Lekarz ostrzegł go przed bólem, kazał mu się odwrócić i wepchnął przedmiot w tyłek pacjenta. Następnie podał mu drugi i zalecił, by mężczyzna zaaplikował sobie drugą dawkę za jakieś sześć godzin, używając gumowych rękawiczek i jakiegoś żelu lub wazeliny.
Mężczyzna udał się do domu i po sześciu godzinach spróbował sam sobie zaaplikować suspensor, ale nie dał rady sięgnąć na konieczną odległość. Poprosił o pomoc małżonkę, ta niechętnie, ale zgodziła się. Kobieta położyła jedną dłoń na ramieniu męża, a drugą umiejscawia odpowiednio medykament.
Nagle mężczyzna wrzasnął z obrzydzeniem przeraźliwie.
- Co się stało ? - pyta żona - Zraniłam Cię ? Zabolało ?
- Nie kochanie - odpowiada mężczyzna - tylko właśnie uświadomiłem sobie, że lekarz miał obie ręce na moich ramionach....
Pan młody wchodzi do kościoła i zajmuje swoje miejsce tuż przy ołtarzu. Siedzący za nim drużba zauważa na jego twarzy ogromy uśmiech.
- Co się stało kolego? Wiem, że cieszysz się, że zaraz weźmiesz ślub, ale wyglądasz taki szczęśliwy i jakiś nawet podniecony...
Pan młody odpowiada:
- Jak tu nie być szczęśliwy... przed chwilą miałem najlepsze obciąganko w życiu, a zrobiła je kobieta, z którą zaraz się żenię.
Po chwili do kościoła wchodzi panna młoda uśmiechnięta i widocznie szczęśliwa.
- O co chodzi? Nie wiedziałam, że tak bardzo się cieszysz z tego ślubu - pyta zdziwiona druhna.
- Jak tu się nie cieszyć.... właśnie przed chwilą zrobiłam ostatniego loda w życiu!
Siedzi se baca na kamieniu.Podchodzi do niego paniusia:Baco jestem żurnalistką
i pracuję w takim żurnalu "Płomyczek".To jest pisemko dla dzieci.Cały następny numer będzie o górach i ja chcę napisać artykuł o życiu górali.Może byście mi baco opowiedzieli wasz najszczęśliwszy dzień w życiu.Baca: najscęśliwsy paniusiu hej był toki.Owiecka mi się zgubiła. Skrzyknołek sąsiadów, szukali my tej owiecki, szukali. Znaleźli my jo, uciesyli my sie, wydupcyli my te owiecke. Paniusia: Oj baco nie rozumiemy się. To się trochę do "Płomyczka" nie nadaje. Może jakiś inny szczęśliwy dzień? Baca: inny,hej był toki. Burek mi sie zgubił. Skrzyknołek sąsiadów, sukali my Burka, znaleźli, uciesyli my sie, wydupcyli my Burka. Paniusia: Baco, a może jakiś najnieszczęśliwszy dzień w waszym życiu?
Baca: Najniescęśliwsy Paniusiu hej był toki.Ja zem sie zgubił!
Mężczyzna udał się do domu i po sześciu godzinach spróbował sam sobie zaaplikować suspensor, ale nie dał rady sięgnąć na konieczną odległość. Poprosił o pomoc małżonkę, ta niechętnie, ale zgodziła się. Kobieta położyła jedną dłoń na ramieniu męża, a drugą umiejscawia odpowiednio medykament.
Nagle mężczyzna wrzasnął z obrzydzeniem przeraźliwie.
- Co się stało ? - pyta żona - Zraniłam Cię ? Zabolało ?
- Nie kochanie - odpowiada mężczyzna - tylko właśnie uświadomiłem sobie, że lekarz miał obie ręce na moich ramionach....
Pan młody wchodzi do kościoła i zajmuje swoje miejsce tuż przy ołtarzu. Siedzący za nim drużba zauważa na jego twarzy ogromy uśmiech.
- Co się stało kolego? Wiem, że cieszysz się, że zaraz weźmiesz ślub, ale wyglądasz taki szczęśliwy i jakiś nawet podniecony...
Pan młody odpowiada:
- Jak tu nie być szczęśliwy... przed chwilą miałem najlepsze obciąganko w życiu, a zrobiła je kobieta, z którą zaraz się żenię.
Po chwili do kościoła wchodzi panna młoda uśmiechnięta i widocznie szczęśliwa.
- O co chodzi? Nie wiedziałam, że tak bardzo się cieszysz z tego ślubu - pyta zdziwiona druhna.
- Jak tu się nie cieszyć.... właśnie przed chwilą zrobiłam ostatniego loda w życiu!
Siedzi se baca na kamieniu.Podchodzi do niego paniusia:Baco jestem żurnalistką
i pracuję w takim żurnalu "Płomyczek".To jest pisemko dla dzieci.Cały następny numer będzie o górach i ja chcę napisać artykuł o życiu górali.Może byście mi baco opowiedzieli wasz najszczęśliwszy dzień w życiu.Baca: najscęśliwsy paniusiu hej był toki.Owiecka mi się zgubiła. Skrzyknołek sąsiadów, szukali my tej owiecki, szukali. Znaleźli my jo, uciesyli my sie, wydupcyli my te owiecke. Paniusia: Oj baco nie rozumiemy się. To się trochę do "Płomyczka" nie nadaje. Może jakiś inny szczęśliwy dzień? Baca: inny,hej był toki. Burek mi sie zgubił. Skrzyknołek sąsiadów, sukali my Burka, znaleźli, uciesyli my sie, wydupcyli my Burka. Paniusia: Baco, a może jakiś najnieszczęśliwszy dzień w waszym życiu?
Baca: Najniescęśliwsy Paniusiu hej był toki.Ja zem sie zgubił!

