16.06.2015 23:42:59
To była przygoda życia. Ale mam nadzieję że ostatnia tego typu.
Podobno człowiek uczy się na własnych błędach. To chyba nie prawda. Rok temu płynęliśmy tą samą Bavarią. Też wiele rzeczy nie działało, ale wtedy to było takie kręcenie się w kółko, zawsze w pobliżu jakiejś mariny i przy ładnej pogodzie. Teraz okazało się, że nic nie zostało naprawione a nawet radio nie ma zakodowanej nazwy jachtu i nie jest podłączone do nawigacji. W razie sytuacji kryzysowej wciśnięcie przycisku Distress wyśle sygnał alarmowy, tyle że SAR nie będzie wiedział kto wzywa pomocy i gdzie jest.
Tak samo zakupy w Merto. Rok temu kupiliśmy przynajmniej o połowę za dużo. A teraz zrobiliśmy dokładnie to samo. Tyle że kupiliśmy chyba więcej.W sumie cała wyprawa kosztowała nas za wszystko, łącznie z wynajęciem busa, alkoholem, żarciem itp. trochę poniżej 2 tys. na osobę. To taniej niż rok temu.
To było duże wyzwanie i byłem mocno zmęczony, ale nie żałuję tego wyjazdu.
Mam nadzieję, że jeszcze tam wrócimy. Kiedyś. Chętnie z Kiro, niekoniecznie na tę Bavarię.
Z morzem nie ma żartów i teraz wiemy, że każdą jednostkę trzeba wcześniej dokładnie sprawdzić. Dopóki nie jest za późno.
A teraz czas iść spać, jutro bladym świtem wyjazd na Mazury. No, łódki przeczeszemy dokładnie. To pewne.
Jak by ktoś miał jakieś pytania na temat żeglowania w Bułgarii to się polecam.
Pozdrawiam moich kolegów z rejsu. I Kiro. Zgrana załoga to więcej niż połowa sukcesu.
To by było na tyle naszej Przygody. Mam nadzieję, że nie zanudziłem Was na amen.
End.
Podobno człowiek uczy się na własnych błędach. To chyba nie prawda. Rok temu płynęliśmy tą samą Bavarią. Też wiele rzeczy nie działało, ale wtedy to było takie kręcenie się w kółko, zawsze w pobliżu jakiejś mariny i przy ładnej pogodzie. Teraz okazało się, że nic nie zostało naprawione a nawet radio nie ma zakodowanej nazwy jachtu i nie jest podłączone do nawigacji. W razie sytuacji kryzysowej wciśnięcie przycisku Distress wyśle sygnał alarmowy, tyle że SAR nie będzie wiedział kto wzywa pomocy i gdzie jest.
Tak samo zakupy w Merto. Rok temu kupiliśmy przynajmniej o połowę za dużo. A teraz zrobiliśmy dokładnie to samo. Tyle że kupiliśmy chyba więcej.W sumie cała wyprawa kosztowała nas za wszystko, łącznie z wynajęciem busa, alkoholem, żarciem itp. trochę poniżej 2 tys. na osobę. To taniej niż rok temu.
To było duże wyzwanie i byłem mocno zmęczony, ale nie żałuję tego wyjazdu.
Mam nadzieję, że jeszcze tam wrócimy. Kiedyś. Chętnie z Kiro, niekoniecznie na tę Bavarię.
Z morzem nie ma żartów i teraz wiemy, że każdą jednostkę trzeba wcześniej dokładnie sprawdzić. Dopóki nie jest za późno.
A teraz czas iść spać, jutro bladym świtem wyjazd na Mazury. No, łódki przeczeszemy dokładnie. To pewne.
Jak by ktoś miał jakieś pytania na temat żeglowania w Bułgarii to się polecam.
Pozdrawiam moich kolegów z rejsu. I Kiro. Zgrana załoga to więcej niż połowa sukcesu.
To by było na tyle naszej Przygody. Mam nadzieję, że nie zanudziłem Was na amen.
End.
Pozdrawiam, Hary.

