Miśka co roku zbiera kamyczki dla Babć, każdej conajmniej po jednym, a że jadę samochodem, to je zabieram z premedytacją. To nie są zwykłe kamyczki, po pierwsze są na pewno z Morza Czarnego, a poza tym mają każdy conajmniej tak po 1 kg wagi, jak nie więcej.
Cwaniak też z Niej jest, ale prawdomówny, prawie jak w "Misiu", chociaż jeszcze nie oglądała. Otóż wysiadaliśmy kiedyś pod domem jednej z Babć i zauważyłem, iż że "prezentu" zapomnieliśmy. Wtedy Misia rezolutnie podniosła kamyczek, leżący akurat tuż przy kole mówiąc:
- Masz Babciu kamyczek.
- To znad morza mi przywiozłaś - ucieszyła się Babcia.
- Nie Babciu, tu na ulicy leżał - zgodnie z prawdą niestety oznajmiła Misia.
Sprytna, ale na szczęście jeszcze prawdomówna, a kamyczek następnom razom przytaszczyliśmy ten oryginalny, większy.
To później Babcie mają z nimi problem, nie ja, bo Miśka sprawdza oczywiście czy nadal mają dane prezenty.
Cwaniak też z Niej jest, ale prawdomówny, prawie jak w "Misiu", chociaż jeszcze nie oglądała. Otóż wysiadaliśmy kiedyś pod domem jednej z Babć i zauważyłem, iż że "prezentu" zapomnieliśmy. Wtedy Misia rezolutnie podniosła kamyczek, leżący akurat tuż przy kole mówiąc:
- Masz Babciu kamyczek.
- To znad morza mi przywiozłaś - ucieszyła się Babcia.
- Nie Babciu, tu na ulicy leżał - zgodnie z prawdą niestety oznajmiła Misia.
Sprytna, ale na szczęście jeszcze prawdomówna, a kamyczek następnom razom przytaszczyliśmy ten oryginalny, większy.
To później Babcie mają z nimi problem, nie ja, bo Miśka sprawdza oczywiście czy nadal mają dane prezenty.

