Jak widzę "Nea Potidea" to mnie się micha cieszy bo przypominają mi się fajne wakacje
Ale to nie było takie proste...
Mieliśmy w 2010r zarezerwowany przez booking hotel Coral w Obzorze dla 2 rodzin na sam początek lipca. Im bliżej było wyjazdu, tym prognozy pogody były gorsze. Najpierw pokazywało 3 dni deszczu, potem 5 dni deszczu, a na 3 dni przed wyjazdem 9 dni deszczu na 12 dni pobytu. No i co? Urlop zaklepany, co robić? Pobyt był chyba od wtorku a w niedzielę zdecydowaliśmy że nie jedziemy! Szybki telefon do hotelu, musiałem sprzedać ściemę żeby mi nie obciążyli karty za rezygnację, ale się udało. No i na 2 dni przed urlopem jesteśmy z ręką w nocniku, co robić? Na bookingu nie ma szans, wszystko zarezerwowane, zostały biura podróży. Jedyne biuro podróży otwarte wtedy u nas na wsi, to Neckermann w Galerii, pojechaliśmy tam z moim przyjacielem i zadaliśmy pani proste zadanie - wczasy z własnym dojazdem, tam gdzie nie pada, za 2 dni
A że plan był na wakacje niskobudżetowe, wyboru większego nie było. Wybór padł właśnie na Nea Potidea, apartamenty Potidea Golden Beach. Bardzo tanie, bo wychodziło coś ok 1000zł za nocleg dla 4 osób za 12 dni. Nie ma co wybrzydzać jedziemy! Nazajutrz zapakowani po dachy w naszych bolidach, żarcie, piwo (bo kolega pracował w jednym z browarów), leżaki, materace i wszystko to, co bierze się na wczasy budżetowe w drogim kraju
Jazda oczywiście bez noclegu, bo wtedy jeszcze miałem takie samobójcze zapędy, rano dojeżdżamy na miejsce, zaczyna padać... Idziemy do recepcji, a pani mówi "sorry, nie ma Waszych pokoi" Niemiecki neckermann zdublował rezerwacje i nasze pokoje zajęte przez jakichś Niemców. Pani mówi że zamiast 2 apartamentów z 2 sypialniami każdy, możemy dostać 4 dwójki... Masakra. Hotel też jakiś inny jak na zdjęciach, brudno, smutno, biednie, basen to jakiś żart, daleko do plaży, widok na sąsiedni budynek... Szybki telefon do rezydenta, okazuje się że pani nie ma bo jest na wycieczce z jakąś grupą. No i wtedy nasze dziewczyny nie wytrzymały, zaczęły się płacz i żale. Mnie też po całej tej podróży nerwy puściły, wykonałem telefon do Polski do Neckermanna, tonem nie znoszącym sprzeciwu zażądałem natychmiastowej reakcji. A że chyba mój ton naprawdę był stanowczy reakcja też była szybka. Za kilka minut oddzwoniła pani rezydent i zaproponowała nam inny hotel spełniający nasze warunki, ale jakieś 50km dalej na samym końcu Kassandry. Nazywał się Chrousso Village i nic o nim nie wiedzieliśmy, a czasy neta z komórki za granicą jeszcze nie nastąpiły. Stwierdziłem że drugi raz w kanał się nie dam wpuścić, muszę najpierw zobaczyć, zanim się zgodzę. Zostawiliśmy dzieci i kobity na plaży i jednym samochodem ruszyliśmy na rozeznanie. Jednak szybko okazało się że to nie jest takie proste, korek był chyba po sam koniec półwyspu, więc wiele nie myśląc zawróciliśmy po cały majdan, zadzwoniliśmy że się zgadzamy. Trudno, wszyscy mieli dość, będzie co będzie. Pod wieczór w końcu dotarliśmy... To co ujrzeliśmy właśnie wywołuje mój uśmiech do dzisiaj
Piękny, nowy hotel ****, w samym środku pięknego lasu, z jedną z piękniejszych plaż na jakich byłem. A co najlepsze, hotel okazał się być objęty w całości formułą All Incl! Dostaliśmy chyba najdroższe apartamenty (jedyne wolne) na samym środku kompleksu. To były na prawdę zajebiste wakacje! Był nawet bar All Incl na plaży z obsługą kelnerską! Nazajutrz przyjechała pani rezydent i podsunęła nam papiery do podpisania, że nie wniesiemy skargi na biuro. Na papierach była zaznaczona różnica pomiędzy naszą ceną w Nea Potidea, a Chrousso Village. Wynosiła ponad 7tys zł od rodziny... Miło z ich strony! Polskie piwo zrobiło furorę wśród obsługi hotelu i plaży, rozdawaliśmy je wszędzie i wszystkim, dlatego tez traktowali nas nieco inaczej przez cały pobyt. Zawsze czekały na nas najlepsze leżaki na plaży i na basenie, a barman przynosił nam do pokoju drinki
I tak wakacje za 1000zł w Nea Potidea zamieniły się w najbardziej wypasione wczasy na jakich byłem
Wszytkim od tamtej pory polecam Neckernanna, a po powrocie okazało się że w BG i na Bałkanach faktycznie lało przez pierwsza połowę lipca non stop, a u nas oprócz kilku kropelek pierwszego dnia, przez cały okres była niemiłosierna lampa...
teraz jest tam jeszcze trochę drożej... prawie 14 tys za 12 dni
masakra
https://www.booking.com/hotel/gr/chrouss...#hotelTmpl
Ale to nie było takie proste...Mieliśmy w 2010r zarezerwowany przez booking hotel Coral w Obzorze dla 2 rodzin na sam początek lipca. Im bliżej było wyjazdu, tym prognozy pogody były gorsze. Najpierw pokazywało 3 dni deszczu, potem 5 dni deszczu, a na 3 dni przed wyjazdem 9 dni deszczu na 12 dni pobytu. No i co? Urlop zaklepany, co robić? Pobyt był chyba od wtorku a w niedzielę zdecydowaliśmy że nie jedziemy! Szybki telefon do hotelu, musiałem sprzedać ściemę żeby mi nie obciążyli karty za rezygnację, ale się udało. No i na 2 dni przed urlopem jesteśmy z ręką w nocniku, co robić? Na bookingu nie ma szans, wszystko zarezerwowane, zostały biura podróży. Jedyne biuro podróży otwarte wtedy u nas na wsi, to Neckermann w Galerii, pojechaliśmy tam z moim przyjacielem i zadaliśmy pani proste zadanie - wczasy z własnym dojazdem, tam gdzie nie pada, za 2 dni
A że plan był na wakacje niskobudżetowe, wyboru większego nie było. Wybór padł właśnie na Nea Potidea, apartamenty Potidea Golden Beach. Bardzo tanie, bo wychodziło coś ok 1000zł za nocleg dla 4 osób za 12 dni. Nie ma co wybrzydzać jedziemy! Nazajutrz zapakowani po dachy w naszych bolidach, żarcie, piwo (bo kolega pracował w jednym z browarów), leżaki, materace i wszystko to, co bierze się na wczasy budżetowe w drogim kraju
Jazda oczywiście bez noclegu, bo wtedy jeszcze miałem takie samobójcze zapędy, rano dojeżdżamy na miejsce, zaczyna padać... Idziemy do recepcji, a pani mówi "sorry, nie ma Waszych pokoi" Niemiecki neckermann zdublował rezerwacje i nasze pokoje zajęte przez jakichś Niemców. Pani mówi że zamiast 2 apartamentów z 2 sypialniami każdy, możemy dostać 4 dwójki... Masakra. Hotel też jakiś inny jak na zdjęciach, brudno, smutno, biednie, basen to jakiś żart, daleko do plaży, widok na sąsiedni budynek... Szybki telefon do rezydenta, okazuje się że pani nie ma bo jest na wycieczce z jakąś grupą. No i wtedy nasze dziewczyny nie wytrzymały, zaczęły się płacz i żale. Mnie też po całej tej podróży nerwy puściły, wykonałem telefon do Polski do Neckermanna, tonem nie znoszącym sprzeciwu zażądałem natychmiastowej reakcji. A że chyba mój ton naprawdę był stanowczy reakcja też była szybka. Za kilka minut oddzwoniła pani rezydent i zaproponowała nam inny hotel spełniający nasze warunki, ale jakieś 50km dalej na samym końcu Kassandry. Nazywał się Chrousso Village i nic o nim nie wiedzieliśmy, a czasy neta z komórki za granicą jeszcze nie nastąpiły. Stwierdziłem że drugi raz w kanał się nie dam wpuścić, muszę najpierw zobaczyć, zanim się zgodzę. Zostawiliśmy dzieci i kobity na plaży i jednym samochodem ruszyliśmy na rozeznanie. Jednak szybko okazało się że to nie jest takie proste, korek był chyba po sam koniec półwyspu, więc wiele nie myśląc zawróciliśmy po cały majdan, zadzwoniliśmy że się zgadzamy. Trudno, wszyscy mieli dość, będzie co będzie. Pod wieczór w końcu dotarliśmy... To co ujrzeliśmy właśnie wywołuje mój uśmiech do dzisiaj
Piękny, nowy hotel ****, w samym środku pięknego lasu, z jedną z piękniejszych plaż na jakich byłem. A co najlepsze, hotel okazał się być objęty w całości formułą All Incl! Dostaliśmy chyba najdroższe apartamenty (jedyne wolne) na samym środku kompleksu. To były na prawdę zajebiste wakacje! Był nawet bar All Incl na plaży z obsługą kelnerską! Nazajutrz przyjechała pani rezydent i podsunęła nam papiery do podpisania, że nie wniesiemy skargi na biuro. Na papierach była zaznaczona różnica pomiędzy naszą ceną w Nea Potidea, a Chrousso Village. Wynosiła ponad 7tys zł od rodziny... Miło z ich strony! Polskie piwo zrobiło furorę wśród obsługi hotelu i plaży, rozdawaliśmy je wszędzie i wszystkim, dlatego tez traktowali nas nieco inaczej przez cały pobyt. Zawsze czekały na nas najlepsze leżaki na plaży i na basenie, a barman przynosił nam do pokoju drinki
I tak wakacje za 1000zł w Nea Potidea zamieniły się w najbardziej wypasione wczasy na jakich byłem
Wszytkim od tamtej pory polecam Neckernanna, a po powrocie okazało się że w BG i na Bałkanach faktycznie lało przez pierwsza połowę lipca non stop, a u nas oprócz kilku kropelek pierwszego dnia, przez cały okres była niemiłosierna lampa...teraz jest tam jeszcze trochę drożej... prawie 14 tys za 12 dni
masakrahttps://www.booking.com/hotel/gr/chrouss...#hotelTmpl

