serbowie przy współudziale zachodu wyrolowali bułgarię z macedonii wardarskiej w 1913 przy pierwszej wojnie bałkańskiej. ale tak na otro bez wazeliny aż po same pomidory. jak wiadomo w pozycji od tyłu, chodzi o to, żeby być z tyłu, więc scenariusz tego serbsko-bułgarskiego bdsm z dramatycznymi zwrotami akcji niczym w "niewolnicy isaurze" wyglądał mniej więcej tak:
na wiosnę 1912 zawiązał się okoliczny sojusz coby zadac turasom bobu. tajna umowa ta no... przedwstępna między serbią a bułgarią dzieliła macedonię wardarską, czyli mniej więcej tereny obecnej republiki macedonii, na pół - tak pi razy oko po przekątnej NE->SW kriva palanka-ohrid. po namyśle stwierdzli, że grecy mają marynarkę i przyjęto ich do zabawy. na 4 do brydża wpadli czarnogórcy. tylko tort jest jeden a zawodników do podziału już czterech. w związku z tym sobie ustalili, że władza radziecka sięga tam, dokąd zajadą radzieckie czołgi. czyli ile kto zajmie, tyle jego. tylko serbowie jak weszli spuszczać łomot turkom, to weszli jak w masło i zajechali aż pod bitolę i się spotkali z grekami. tyle że podpisali 2 cyrografy wzajemnie się wykluczające. z jednej strony wjechali to ich, z drugiej strony mieli się macedonią podzielić. do tego w tzw. międzyczasie tzw. zachód uznał, że słabo trochę jest, jak się zmienił układ sił i turcy dostali by łomot nawet od amatorskiego stowarzyszenia hodowców kóz z tirany, a właściwie to ich w regionie już nie ma, bo jak tak dalej będą się dać lać, to bułgarzy za chwilę staną pod konstantynopolem. no to wyskoczyli, niczym królik z kapelusza, z pomysłem utworzenia niepodległej albanii, którą już sobie rozpędzeni grecy z serbami zdążyli między siebie podzielić - i ten pomysł przeforsowali. serbom wyszło, że jak muszą oddać północną albanię, to w sumie ta wojna była im po nic i nie oddadzą macedonii wardarskiej bułgarom. umowa była przecież tajna, więc jaka umowa? do całej zabawy korzystając z ogólnego bajzlu włączyli się, a jakże - nie inaczej, ruscy, którzy wpadli na jakże świetny pomysł mediacji pomiędzy bułgarami i serbami, z racji że wszyscy zainteresowani są prawosławni, poprzez utworzenie strefy buforowej z serbskiej części tajnej umowy, tej północno-zachodniej ze skopje, poprzez wprowadzenie tam swojej armii. włazisz do restauracji a tu w menu tylko bigos z bitą śmietaną i szpinak z dżemem. nawet jak takie tuzy gara i patelni, jak okrasa z makłowiczem połączą siły, to dalej będzie niejadalne. no i co zrobisz, jak nic nie zrobisz? nie dość, że macedonię szlag trafił, to jeszcze im grecy, ku swojemu własnemu zaskoczeniu, od południa zajęli saloniki na kilka godzin przed tym, zanim sami by tam wpadli. z tego zaskoczenia grecy im w zamian na otarcie łez odstąpili okolice kawali. bułgarów to dalej mało urządzało, bo ani ochrydy, ani sołunia/salonik, czyli dwóch ważnych dla nich z historycznego punktu widzenia ośrodków. przepchnęli się tylko z riły w pirin i na drugą stronę rodopów z prezentem od greków w postaci dostępu do morza egejskiego, oraz pogonili turków prawie pod konstantynopol, więc po tupaniu nóżką, że nie tak się umawiali zagrali vabank i zrobili kolejną rozpierduchę w regionie. i przegrali, bo chcieli pojechać i greków i serbów naraz, co było dość słabym pomysłem. serbowie usadzili się w macedonii na dobre. grecy zabrali im to, co im wcześniej oddali. turkom wyszło, że jak wszyscy to wszyscy i przepchnęli granicę na zachód do obecnego stanu odzyskując adrianopol/edirne a na dokładkę jeszcze im rumuni, korzystając z ogólnego zamieszania, do dobrudży wjechali od tylca aż pod warnę prawie i korekta tej granicy na korzyść bułgarii, to chyba dopiero po 2 wojnie była przeprowadzona do wcześniejszego stanu, o
na wiosnę 1912 zawiązał się okoliczny sojusz coby zadac turasom bobu. tajna umowa ta no... przedwstępna między serbią a bułgarią dzieliła macedonię wardarską, czyli mniej więcej tereny obecnej republiki macedonii, na pół - tak pi razy oko po przekątnej NE->SW kriva palanka-ohrid. po namyśle stwierdzli, że grecy mają marynarkę i przyjęto ich do zabawy. na 4 do brydża wpadli czarnogórcy. tylko tort jest jeden a zawodników do podziału już czterech. w związku z tym sobie ustalili, że władza radziecka sięga tam, dokąd zajadą radzieckie czołgi. czyli ile kto zajmie, tyle jego. tylko serbowie jak weszli spuszczać łomot turkom, to weszli jak w masło i zajechali aż pod bitolę i się spotkali z grekami. tyle że podpisali 2 cyrografy wzajemnie się wykluczające. z jednej strony wjechali to ich, z drugiej strony mieli się macedonią podzielić. do tego w tzw. międzyczasie tzw. zachód uznał, że słabo trochę jest, jak się zmienił układ sił i turcy dostali by łomot nawet od amatorskiego stowarzyszenia hodowców kóz z tirany, a właściwie to ich w regionie już nie ma, bo jak tak dalej będą się dać lać, to bułgarzy za chwilę staną pod konstantynopolem. no to wyskoczyli, niczym królik z kapelusza, z pomysłem utworzenia niepodległej albanii, którą już sobie rozpędzeni grecy z serbami zdążyli między siebie podzielić - i ten pomysł przeforsowali. serbom wyszło, że jak muszą oddać północną albanię, to w sumie ta wojna była im po nic i nie oddadzą macedonii wardarskiej bułgarom. umowa była przecież tajna, więc jaka umowa? do całej zabawy korzystając z ogólnego bajzlu włączyli się, a jakże - nie inaczej, ruscy, którzy wpadli na jakże świetny pomysł mediacji pomiędzy bułgarami i serbami, z racji że wszyscy zainteresowani są prawosławni, poprzez utworzenie strefy buforowej z serbskiej części tajnej umowy, tej północno-zachodniej ze skopje, poprzez wprowadzenie tam swojej armii. włazisz do restauracji a tu w menu tylko bigos z bitą śmietaną i szpinak z dżemem. nawet jak takie tuzy gara i patelni, jak okrasa z makłowiczem połączą siły, to dalej będzie niejadalne. no i co zrobisz, jak nic nie zrobisz? nie dość, że macedonię szlag trafił, to jeszcze im grecy, ku swojemu własnemu zaskoczeniu, od południa zajęli saloniki na kilka godzin przed tym, zanim sami by tam wpadli. z tego zaskoczenia grecy im w zamian na otarcie łez odstąpili okolice kawali. bułgarów to dalej mało urządzało, bo ani ochrydy, ani sołunia/salonik, czyli dwóch ważnych dla nich z historycznego punktu widzenia ośrodków. przepchnęli się tylko z riły w pirin i na drugą stronę rodopów z prezentem od greków w postaci dostępu do morza egejskiego, oraz pogonili turków prawie pod konstantynopol, więc po tupaniu nóżką, że nie tak się umawiali zagrali vabank i zrobili kolejną rozpierduchę w regionie. i przegrali, bo chcieli pojechać i greków i serbów naraz, co było dość słabym pomysłem. serbowie usadzili się w macedonii na dobre. grecy zabrali im to, co im wcześniej oddali. turkom wyszło, że jak wszyscy to wszyscy i przepchnęli granicę na zachód do obecnego stanu odzyskując adrianopol/edirne a na dokładkę jeszcze im rumuni, korzystając z ogólnego zamieszania, do dobrudży wjechali od tylca aż pod warnę prawie i korekta tej granicy na korzyść bułgarii, to chyba dopiero po 2 wojnie była przeprowadzona do wcześniejszego stanu, o

