26.06.2015 15:07:38
To prawda, że nasz ulubiony Czernomorec nie jest tak imponujący jak kurorty włoskie czy hiszpańskie, ale to dobra noclegownia. Jest tu sporo pensjonatów szumnie zwanych „hotelami” oraz kwatery prywatne na podstawowym, lecz solidnym poziomie, zaś apartamentowce, znane na przykład z wybrzeża chorwackiego, dopiero się popularyzują.
Wieczorami w kameralnych knajpkach jest wystarczająco dużo życia, te czernomorskie wieczory to dla nas prawdziwa atrakcja. Przymierzamy się do nich rozważając, czy danego dnia położymy akcent na radość dla żołądka, czy dla ucha (nie brak tam lokali z muzyczką bałkańską).
Słońce, morska woda i powietrze, totalny luz, pyszna, wegetariańska kuchnia i znakomite produkty lokalnego bimbrownictwa (czyli rozmaite domaszne rakije) wyganiają z nas zmęczenie i znużenie.
Nabieramy sił i ochoty na... najszybszy jak się da powrót na bułgarskie wybrzeże.
Już za rok! I tak co roku...
Kiedy ktoś pyta mnie, jaki termin wyjazdu nad Morze Czarne jest najlepszy, odpowiadam: „No cóż, sierpień chyba najlepszy, sami Bułgarzy to wiedzą i wtedy najludniej najeżdżają na swoje kurorciki, bo i morze nagrzane, i ląd, i wszystkie lokale czynne, owoców i jarzyn największy wybór...
Tłok też największy, ale na szczęście nie wszędzie.
Znam Bułgarię i wiem, że jak się dobrze poszuka, to znajdzie się na pewno miejsce o gęstości zaludnienia i natężeniu dźwięków dostosowanych do indywidualnego zapotrzebowania.
Trzeba tylko chcieć.
Lata upływają a ocena pobytu w BG się nie zmienia...
Wieczorami w kameralnych knajpkach jest wystarczająco dużo życia, te czernomorskie wieczory to dla nas prawdziwa atrakcja. Przymierzamy się do nich rozważając, czy danego dnia położymy akcent na radość dla żołądka, czy dla ucha (nie brak tam lokali z muzyczką bałkańską).
Słońce, morska woda i powietrze, totalny luz, pyszna, wegetariańska kuchnia i znakomite produkty lokalnego bimbrownictwa (czyli rozmaite domaszne rakije) wyganiają z nas zmęczenie i znużenie.
Nabieramy sił i ochoty na... najszybszy jak się da powrót na bułgarskie wybrzeże.
Już za rok! I tak co roku...
Kiedy ktoś pyta mnie, jaki termin wyjazdu nad Morze Czarne jest najlepszy, odpowiadam: „No cóż, sierpień chyba najlepszy, sami Bułgarzy to wiedzą i wtedy najludniej najeżdżają na swoje kurorciki, bo i morze nagrzane, i ląd, i wszystkie lokale czynne, owoców i jarzyn największy wybór...
Tłok też największy, ale na szczęście nie wszędzie.
Znam Bułgarię i wiem, że jak się dobrze poszuka, to znajdzie się na pewno miejsce o gęstości zaludnienia i natężeniu dźwięków dostosowanych do indywidualnego zapotrzebowania.
Trzeba tylko chcieć.
Lata upływają a ocena pobytu w BG się nie zmienia...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....

