27.06.2015 18:03:02
W Małych Belicach widzimy kolejną tablicę obwieszczającą basen termalny i motel. W motelu trwa właśnie impreza weselna w iście słowiańskim stylu, głośno, opar gęsty... Mimo wszystko pytamy o nocleg, ale rzucają nam cenę zaporową - 1500 koronek, chyba na głowę upadli.
Gdy mijamy Topoľčany, powoli zmierzcha.
W Koniarovcach miga nam atrakcyjny szyld - "Domowe jadlo". Cóż, nie tym razem...
Już się zrobiło ciemno, ale jeszcze nieźle mi się jedzie. Nie zamierzam spać pod chmurką, jednak ze wspominek swojego starszego syna kojarzę, że dobre noclegi będą dopiero po madziarskiej stronie.
O 23:00 wjeżdżamy do Hurbanova. Uśmiecham się widząc browar, właśnie Zlatego Bażanta, wykupionego 10 lat temu przez Heinekena. Nie pójdę go teraz zwiedzać, ale może jakiś hotel pracowniczy się zdarzy?
Tak, jest motelik!
Co prawda na parterze jakaś integra, widzę obmacujące się w takt średniowiecznych hitów pary, lecz podchodzę śmiało do kelnerek, a właściwie bufetowych, i dowiaduję się, że jest wolny lokal dla dwojga za 720 koronek.
Pokój na poddaszu.
Dachowe świetliki uchylone, ale komary nas nie dopadają, powoli gaśnie ruch drogowy, odgłosy cichną i zapadam w sen przynależny przyzwoitemu kierowcy.
Gdy mijamy Topoľčany, powoli zmierzcha.
W Koniarovcach miga nam atrakcyjny szyld - "Domowe jadlo". Cóż, nie tym razem...
Już się zrobiło ciemno, ale jeszcze nieźle mi się jedzie. Nie zamierzam spać pod chmurką, jednak ze wspominek swojego starszego syna kojarzę, że dobre noclegi będą dopiero po madziarskiej stronie.
O 23:00 wjeżdżamy do Hurbanova. Uśmiecham się widząc browar, właśnie Zlatego Bażanta, wykupionego 10 lat temu przez Heinekena. Nie pójdę go teraz zwiedzać, ale może jakiś hotel pracowniczy się zdarzy?
Tak, jest motelik!
Co prawda na parterze jakaś integra, widzę obmacujące się w takt średniowiecznych hitów pary, lecz podchodzę śmiało do kelnerek, a właściwie bufetowych, i dowiaduję się, że jest wolny lokal dla dwojga za 720 koronek.
Pokój na poddaszu.
Dachowe świetliki uchylone, ale komary nas nie dopadają, powoli gaśnie ruch drogowy, odgłosy cichną i zapadam w sen przynależny przyzwoitemu kierowcy.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....

