Po obiedzie udaliśmy się do małego miasteczka Postira z około 1500 mieszkańcami, które po raz pierwszy zostało wspomniane na piśmie w XIV wieku. Tu urodził się chorwacki pisarz Vladimir Nazor.
A towarzyszyły nam mewy, karmione przez pasażerów resztkami ryb
![[Obrazek: 1.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/1.jpg)
![[Obrazek: 2.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/2.jpg)
![[Obrazek: 3.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/3.jpg)
![[Obrazek: 4.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/4.jpg)
![[Obrazek: 5.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/5.jpg)
![[Obrazek: 6.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/6.jpg)
![[Obrazek: 7.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/7.jpg)
![[Obrazek: 8.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/8.jpg)
Z Postiry wracamy już do Omisia.
![[Obrazek: 1.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/LPGHGC2ZJJ/1.jpg)
Na koniec muszę zaznaczyć, że choć jestem przeciwny zakazom i nakazom to akurat zakaz palenia jest jednym z tych, które powinny być wprowadzane wszędzie bez wyjątku, bo nie każdy ma na tyle rozwinięty mózg, aby zauważać, że coś może przeszkadzać innym. Pewna chorwacka rodzina usiadła na środku statku, a jedna z pań wyjęła własną popielniczkę i najzwyczajniej w świecie co kilka minut paliła bardzo śmierdzące papierosy, nie zważając na to, że wszyscy pozostali, łącznie z załogą, chodzili zapalić na tył statku. Nie było tam żadnych oznaczeń, ale logika podpowiadała, że wiatr wywiewał dym nie przeszkadzając nikomu. No ale trzeba było wstać i iść a po co, skoro można robić to siedząc na własnym miejscu. Wrażenia na pani nie robiło nawet to, że na statku było sporo dzieci, w tym jedno z jej rodziny siedzące przy jej stole, gdzie oddawała się swojemu nałogowi. Załoga nie reagowała, bo pani była jakąś znajomą kapitana, zaraz po wejściu na pokład witała się z nim tak głośno, że nie sposób było tego przeoczyć.
I to już koniec naszych chorwackich wakacji.
Dziękuję tym, którzy dotrwali do końca
A towarzyszyły nam mewy, karmione przez pasażerów resztkami ryb
![[Obrazek: 1.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/1.jpg)
![[Obrazek: 2.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/2.jpg)
![[Obrazek: 3.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/3.jpg)
![[Obrazek: 4.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/4.jpg)
![[Obrazek: 5.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/5.jpg)
![[Obrazek: 6.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/6.jpg)
![[Obrazek: 7.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/7.jpg)
![[Obrazek: 8.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/XQPDYXJQ3W/8.jpg)
Z Postiry wracamy już do Omisia.
![[Obrazek: 1.jpg]](http://s1.fotowrzut.pl/LPGHGC2ZJJ/1.jpg)
Na koniec muszę zaznaczyć, że choć jestem przeciwny zakazom i nakazom to akurat zakaz palenia jest jednym z tych, które powinny być wprowadzane wszędzie bez wyjątku, bo nie każdy ma na tyle rozwinięty mózg, aby zauważać, że coś może przeszkadzać innym. Pewna chorwacka rodzina usiadła na środku statku, a jedna z pań wyjęła własną popielniczkę i najzwyczajniej w świecie co kilka minut paliła bardzo śmierdzące papierosy, nie zważając na to, że wszyscy pozostali, łącznie z załogą, chodzili zapalić na tył statku. Nie było tam żadnych oznaczeń, ale logika podpowiadała, że wiatr wywiewał dym nie przeszkadzając nikomu. No ale trzeba było wstać i iść a po co, skoro można robić to siedząc na własnym miejscu. Wrażenia na pani nie robiło nawet to, że na statku było sporo dzieci, w tym jedno z jej rodziny siedzące przy jej stole, gdzie oddawała się swojemu nałogowi. Załoga nie reagowała, bo pani była jakąś znajomą kapitana, zaraz po wejściu na pokład witała się z nim tak głośno, że nie sposób było tego przeoczyć.
I to już koniec naszych chorwackich wakacji.
Dziękuję tym, którzy dotrwali do końca

