10.07.2015 18:55:53
Szkoda tych banic 
My ostatniego dnia pobytu w 2010 roku byliśmy w fajnej knajpce (której nazwy niestety nie pamiętam). Była tak lekko w dół w stronę morza, gdzieś na tym głównym deptaczku, po prawej stronie idąc od ronda. Pamiętam, że wewnątrz był lekko folklorystyczny wystrój i napis o Królowej Elżbiecie
Było tam BARDZO dobre jedzenie, szef kuchni wyszedł do nas z rakiją, starsza pani, która była jednocześnie kelnerką i pomocą w kuchni (chyba żona szefa kuchni), gdy chcieliśmy lutenicę, zrobiła nam taką domową, na szybko, której smak znam od mojej cioci, która kilka lat mieszkała w BG. Czuliśmy się tam super. Ciekawe czy trafimy tam w tym roku. Ten smak grilowanych bakłażanów.... Rozmarzyłam się...

My ostatniego dnia pobytu w 2010 roku byliśmy w fajnej knajpce (której nazwy niestety nie pamiętam). Była tak lekko w dół w stronę morza, gdzieś na tym głównym deptaczku, po prawej stronie idąc od ronda. Pamiętam, że wewnątrz był lekko folklorystyczny wystrój i napis o Królowej Elżbiecie
Było tam BARDZO dobre jedzenie, szef kuchni wyszedł do nas z rakiją, starsza pani, która była jednocześnie kelnerką i pomocą w kuchni (chyba żona szefa kuchni), gdy chcieliśmy lutenicę, zrobiła nam taką domową, na szybko, której smak znam od mojej cioci, która kilka lat mieszkała w BG. Czuliśmy się tam super. Ciekawe czy trafimy tam w tym roku. Ten smak grilowanych bakłażanów.... Rozmarzyłam się...

