11.09.2020 20:11:41
Jakieś niespełna dwa miesiące po uruchomieniu transportów wg mojej koncepcji zostałem zaproszony przez importera ( czyli Agros Warszawa ) do udziału w delegacji służbowej do BG.
Cele były daw:
1. dopracowanie obsługi spedycyjnej transportów ( moja działka )
2. odbiór poszczególnych partii win zakupionych przez Agros pod kątem ich jakości ( działka Agrosu ).
Agros reprezentowała pani będącą kiperką, teraz nawet imienia już nie pamiętam oraz pani handlowiec prowadząca kontraktację.
Po przylocie do Sofii następnego dnia zostaliśmy zawiezieni do jednego z zakładów winiarskich pod Sofią.
Po lekkim posiłku następowała handlowa degustacja win.
Pani kiperka zastrzegła na początku, że będzie co najmniej kilkanaście próbek i byśmy z każdej zaserwowane lampki wina pili jedynie tyle co łyżeczkę herbacianą a nawet i mniej.
Po każdej próbce wina - każde z nich przestawiało partię od 100 do 400 to - pani kiperka uczyła nas oceny wina, jego smaku a przede wszystkim aromatu, klarowności i tak dalej.
Niewiele z tego już pamiętam ale zapamiętałem, że ta pierwsza degustacja była na miesiąc przed wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce.
Przy drugiej partii - próbce - zapytała się co zwróciło naszą uwagę jako aromat.
Powróciliśmy do kieliszków - i nic.
Przecież to wino czuć naftą.
Ponownie wąchamy i tak było.
Ta partia wina została odrzucona.
Przez kolejne trzy dni jeździliśmy po zakładach winiarskich Vinpromu.
Po każdym seansie degustacyjnym dostawaliśmy do hotelu po reklamówce z winami i koniakami.
Właściwa konsumpcja odbywała się dopiero wieczorem w hotelu.
Acha - oprócz mnie był jeszcze dyrektor zakładu transportu kolejowego z Zachemu.
cdn
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....

