19.07.2015 00:10:19
(18.07.2015 10:49:49)peter napisał(a): nunatak2 - to chyba odwieczny problem rodzin z dziećmi na wakacjach![]()
no dobra, bo zrobimy jacky wątek erotyczny
a to jest znakomity pomysł...
i przydatny na wiele lat ...
zaś w między czasie ...
...
22 lipca 2007
Startujemy do domciu. Tradycyjnie podjeżdżamy do piekarza po baniczki na drogę, oni już od dawna w nocy czekali z nimi na nas...
Burgas, Aheloj, Obzor, Warna, wreszcie w samo południe most w Ruse, gdzie płacimy tylko myto mostowe 6 euro i bez żadnego ambarasu przejeżdżamy przez punkt graniczny. Nikt od nas niczego nie chce, nikt nawet nie wychodzi do nas - czyżby przyspieszone wejście w układ z Schengen?
Sprawnie przemierzamy rumuńską ziemię, by około 17:00 zatrzymać się w Băile Olăneşti, klasycznym kurorcie w dolince górskiej Karpat Południowych z mnóstwem wczasowiczów i kuracjuszy. Wykonujemy chyba z pięć pętelek po kurorcie, odbierając standard kolejnych kwater jako masakrę, lecz w końcu dostrzegamy trzygwiazdkowy hotel "Suprem" i tam już zostajemy.
Interesują nas przede wszystkim głębinowe wody mineralne. Przedzieramy się przez bazar pełen odpustowo-kurortowych dupereli, wiedzeni jakby przeczuciem, ku dróżce w kierunku źródeł. Jest ich kilka, największy zespół liczy chyba z kilkanaście ujęć. Nabieramy wody w przezornie zabraną butelczynę, degustujemy i czytamy opisy składów – no, no, są mocniejsze od wód muszyńsko-krynickich.
Zauważamy, że większość kuracjuszy przychodzi do ujęć niosąc dwie półlitrowe buteleczki związane w bliźniaczą parkę.
Przy ostatniej stacji mineralnej przysiadamy na ławeczce obok innych kuracjuszy, komentujemy i porządkujemy wrażenia, siedząca obok para Rumunów włącza się w naszą rozmowę dość szybko rozpoznając w nas obywateli PL.
Jak mówią, też bywali w świecie, pamiętają gród Kraka i Zakopiec... fajnie się z nimi gada mieszaniną niemieckiego, angielskiego i rosyjskiego.
Miasteczko jest zatłoczone, ale dla nas to tylko punkt noclegowy na trasie.
Wieczorem wychodzimy jeszcze do restauracji nad rzeką, jakby zawieszonej na wiadukcie nad potokiem górskim.
Zamawiamy sobie wieczerzę tudzież piwko... z położonego naprzeciwko hotelu dobiega łoskot nocnej dyskoteki, rytmiczna odmiana górskiego disco-folka.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....


