21.07.2015 22:13:05
po solidnym hotelowym śniadanku...
ruszmy w drogę...
około dziesiątej zatrzymujemy się na parkingu ze źródełkiem ( nic nie wskazywało na jego cudowność ) ale woda była super krystaliczna...
pijemy tradycyjną kawusię z termosu...
mijamy bokiem Ilgas...
w południe dostrzegamy przy drodze całe pola ryżowe ale chińczyków nie ma...
pod Tosyą zatrzymujemy się przed wiejskim marketem - widzimy całe worki ryżu lokalnej produkcji...
cena jednak ( nie zanotowaliśmy ) ale w przeliczeniu szybkim - nie wypada rewelacyjnie a handelsman nie wykazuje żadnej chęci do negocjacji...
( nota bene - kupiliśmy później na targu w Kizkalesi )...
trochę dalej w Osmancik - jakoś mi się ta nazwa sympatyczną zdała - wjeżdżamy do miasteczka, szukamy marketu i kupujemy chlebuś, obwarzanki ( maryla ma chysia na tle "cimitów" ), sok z granatów ( niewybuchowy - do wieczornych sałatek z pomidorów ), turkcolę ( maryla udaje że nie lubi ale jako pólfabrykat do drinków - uważa za "wciągający" )...
kierujemy się na Merzifon...
w Amasyi około 15:30 kłaniamy się tylko tamtejszej ścianie płaczu uzyskując jako rekompensatę lokalną walutę...
darujemy sobie zwiedzanie - reportaż Izy i Jarka 2011 - wystarczył...
przed zmierzchem a przed Turhal kilkakroć przeliczamy czasy przed nami i kalkulujemy:
- czy jechać do Tokatu i tam ponownie jak w Kastamonu przedwieczornym spacerem ukoronować kolejny dzień...
albo - albo / wybór należy do nas...
- czy jednak wcześniej zaliczyć Jaskinię Ballica - wtedy ku mojemu lekkiemu zdziwieniu maryla powiada:
- skoro już to jesteśmy - to trzeba zobaczyć...
tablica wszystko Ci powie ....
ja na przykład rozumiem, ile monet muszę wysupłać z sakiewki...
bośmy są "sivile"...
( jacyś dwaj cywile )...
ale jeśli w języku mnie niezrozumiałym, choć za światowego się uważam, napisane są jakieś zakazy - to się mnie nie dotyczą...
oświadczam wszem i wobec...
oooo....
proszę...
taryfa raz jeszcze ....
młódź przygotować legitymacje...
maryla już się zagalopowała, ja się uganiam, żeby autko zaparkować a ona na golasa w ramionach...
z powrotem do autka po dresik...
![[Obrazek: 366.jpg]](http://turcjawsandalach.pl/files/u508/366.jpg)
jeszcze spojrzenie przez ramię wstecz - jakimi fajnymi serpentynami i to jeszcze krajobrazowymi żeśmy dojechali...
ruszmy w drogę...
około dziesiątej zatrzymujemy się na parkingu ze źródełkiem ( nic nie wskazywało na jego cudowność ) ale woda była super krystaliczna...
pijemy tradycyjną kawusię z termosu...
mijamy bokiem Ilgas...
w południe dostrzegamy przy drodze całe pola ryżowe ale chińczyków nie ma...
pod Tosyą zatrzymujemy się przed wiejskim marketem - widzimy całe worki ryżu lokalnej produkcji...
cena jednak ( nie zanotowaliśmy ) ale w przeliczeniu szybkim - nie wypada rewelacyjnie a handelsman nie wykazuje żadnej chęci do negocjacji...
( nota bene - kupiliśmy później na targu w Kizkalesi )...
trochę dalej w Osmancik - jakoś mi się ta nazwa sympatyczną zdała - wjeżdżamy do miasteczka, szukamy marketu i kupujemy chlebuś, obwarzanki ( maryla ma chysia na tle "cimitów" ), sok z granatów ( niewybuchowy - do wieczornych sałatek z pomidorów ), turkcolę ( maryla udaje że nie lubi ale jako pólfabrykat do drinków - uważa za "wciągający" )...
kierujemy się na Merzifon...
w Amasyi około 15:30 kłaniamy się tylko tamtejszej ścianie płaczu uzyskując jako rekompensatę lokalną walutę...
darujemy sobie zwiedzanie - reportaż Izy i Jarka 2011 - wystarczył...
przed zmierzchem a przed Turhal kilkakroć przeliczamy czasy przed nami i kalkulujemy:
- czy jechać do Tokatu i tam ponownie jak w Kastamonu przedwieczornym spacerem ukoronować kolejny dzień...
albo - albo / wybór należy do nas...
- czy jednak wcześniej zaliczyć Jaskinię Ballica - wtedy ku mojemu lekkiemu zdziwieniu maryla powiada:
- skoro już to jesteśmy - to trzeba zobaczyć...
tablica wszystko Ci powie ....
ja na przykład rozumiem, ile monet muszę wysupłać z sakiewki...
bośmy są "sivile"...
( jacyś dwaj cywile )...
ale jeśli w języku mnie niezrozumiałym, choć za światowego się uważam, napisane są jakieś zakazy - to się mnie nie dotyczą...
oświadczam wszem i wobec...
oooo....
proszę...
taryfa raz jeszcze ....
młódź przygotować legitymacje...
maryla już się zagalopowała, ja się uganiam, żeby autko zaparkować a ona na golasa w ramionach...
z powrotem do autka po dresik...
![[Obrazek: 366.jpg]](http://turcjawsandalach.pl/files/u508/366.jpg)
jeszcze spojrzenie przez ramię wstecz - jakimi fajnymi serpentynami i to jeszcze krajobrazowymi żeśmy dojechali...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....

