Leczniczą specjalnością Ocna Sibiului są słone jeziora.
Na obszarze ponad 50 hektarów jest ich sporo – jedne tylko słone, inne słone i ciepłe dzięki zdolności gromadzenia energii słonecznej.
Największym szacunkiem cieszy się tak zwane Jezioro Bez Dna, 32-metrowej głębokości pomnik przyrody z niespotykanym efektem heliotermicznym, ale jest też wiele innych, gorąco polecanych przez foldery.
Tutejsze wody mają być cudowne jako panaceum na reumatyzm i choroby, na które zapadają jeno niewiasty.
Idziemy obejrzeć dwa największe polodowcowe klejnoty w okolicy... eee gdzie tam - rozpędziłem się - dwa duże stawy, będące dawnymi solnymi wyrobiskami pokopalnianymi. Jeden z nich ma nawet odpowiednią nazwę: Jezioro Opuszczonej Kopalni, a choć jest najgłębszym antropogenicznym zbiornikiem słonowodnym Rumunii (160 metrów), nie ma nad czym się rozwodzić.
Najbardziej słone jest jezioro Brancoveanu – aż 310 gramów soli na litr, po prostu 30-procentowy roztwór. Ale tak czy inaczej, całe te ichnie szeroko reklamowane „słone jeziora” są to, powiedzmy, odpowiedniki naszych dawnych zalanych bieda-szybów, jeno większych rozmiarów.
Oczywiście ogrodzone, pomosty drewniane – niczym jakowyś skarb natury.
Jest prawie południe, jakiś facet sobie pływa i pokazuje nam, że utrzymuje się na powierzchni wody jak w Morzu Martwym.
Ale woda chłodna, powietrze jeszcze też nie skażone upałem, więc nawet gdybym miał chętkę, to bym do tej wody nie wlazł.
Zresztą jakieś niesympatyczne męty w niej widać, a gdybym potem chciał wziąć prysznic, to byłby kłopot, bo w leżącym nad brzegiem bardzo eleganckim motelu, połączonym z uzdrowiskowymi pokojami zabiegowymi, dostęp do natrysku wcale nie jest swobodny. Być może za jakiś czas owa wioska nabierze kurortowego życia... ale czeka ją jeszcze bardzo długa droga, o czym przekonujemy się robiąc dwa kółeczka po pustawych uliczkach.
Mijamy nie więcej niż dwa pensjonaty urządzone w wyremontowanych kamieniczkach, pamiętających czasy Franza Josefa i dzielnego wojaka Szwejka.
właśnie w archiwum znalazłem komórkowe fotki...
![[Obrazek: 30wtclx.jpg]](http://i58.tinypic.com/30wtclx.jpg)
![[Obrazek: 29pelhy.jpg]](http://i60.tinypic.com/29pelhy.jpg)
teraz po latach - chyba pojadę już inną trasą i ominę ten kurort ...
Na obszarze ponad 50 hektarów jest ich sporo – jedne tylko słone, inne słone i ciepłe dzięki zdolności gromadzenia energii słonecznej.
Największym szacunkiem cieszy się tak zwane Jezioro Bez Dna, 32-metrowej głębokości pomnik przyrody z niespotykanym efektem heliotermicznym, ale jest też wiele innych, gorąco polecanych przez foldery.
Tutejsze wody mają być cudowne jako panaceum na reumatyzm i choroby, na które zapadają jeno niewiasty.
Idziemy obejrzeć dwa największe polodowcowe klejnoty w okolicy... eee gdzie tam - rozpędziłem się - dwa duże stawy, będące dawnymi solnymi wyrobiskami pokopalnianymi. Jeden z nich ma nawet odpowiednią nazwę: Jezioro Opuszczonej Kopalni, a choć jest najgłębszym antropogenicznym zbiornikiem słonowodnym Rumunii (160 metrów), nie ma nad czym się rozwodzić.
Najbardziej słone jest jezioro Brancoveanu – aż 310 gramów soli na litr, po prostu 30-procentowy roztwór. Ale tak czy inaczej, całe te ichnie szeroko reklamowane „słone jeziora” są to, powiedzmy, odpowiedniki naszych dawnych zalanych bieda-szybów, jeno większych rozmiarów.
Oczywiście ogrodzone, pomosty drewniane – niczym jakowyś skarb natury.
Jest prawie południe, jakiś facet sobie pływa i pokazuje nam, że utrzymuje się na powierzchni wody jak w Morzu Martwym.
Ale woda chłodna, powietrze jeszcze też nie skażone upałem, więc nawet gdybym miał chętkę, to bym do tej wody nie wlazł.
Zresztą jakieś niesympatyczne męty w niej widać, a gdybym potem chciał wziąć prysznic, to byłby kłopot, bo w leżącym nad brzegiem bardzo eleganckim motelu, połączonym z uzdrowiskowymi pokojami zabiegowymi, dostęp do natrysku wcale nie jest swobodny. Być może za jakiś czas owa wioska nabierze kurortowego życia... ale czeka ją jeszcze bardzo długa droga, o czym przekonujemy się robiąc dwa kółeczka po pustawych uliczkach.
Mijamy nie więcej niż dwa pensjonaty urządzone w wyremontowanych kamieniczkach, pamiętających czasy Franza Josefa i dzielnego wojaka Szwejka.
właśnie w archiwum znalazłem komórkowe fotki...
![[Obrazek: 30wtclx.jpg]](http://i58.tinypic.com/30wtclx.jpg)
![[Obrazek: 29pelhy.jpg]](http://i60.tinypic.com/29pelhy.jpg)
teraz po latach - chyba pojadę już inną trasą i ominę ten kurort ...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....

