26.06.2024 23:55:36
Można przyjąć, że do tej pory mieliśmy do czynienia z "dojazdówką". Wraz z przekroczeniem granicy FR-ES zaczyna się część właściwa.
D-4: o świcie ruszamy na południe. W chmurach wspinamy się na graniczną przełęcz Larrau (1585 m). Droga od strony francuskiej niezbyt szeroka (czyt. wąska), stroma, mocno kręta. Nie próbujcie jej robić kamperem (co innego od strony hiszp. - tam proszę bardzo). Na górze chmury opierają się o graniczny grzbiet - po stronie hiszpańskiej słońce. Po przerwie na chłoniecie przyrody zjeżdżamy do Nawarry i na samoobsługowej stacji napełniamy wysuszony bak w cenie 1,419 €/l (w miejscowości Lumbier).
![[Obrazek: 53812545972_3ba31929ce_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53812545972_3ba31929ce_c.jpg)
przeł. Larrau
Parę kilometrów wcześniej mamy Mirador de Iso - świetny punkt widokowy na głęboki wąwóz rzeki Salazar. Punkt ten był głównym powodem, dla którego na przełęcz graniczną wybrałem Larrau, a nie żadną inną z okolicznych.
![[Obrazek: 53818504210_02bf74de67_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53818504210_02bf74de67_c.jpg)
Mirador de Iso
W pierwszym poście wstawiłem (z Wiki) zdjęcie term na zbiorniku Yesa. Poziom wody okazał się jednak tak wysoki, że nie było widać nawet ruin, przy których te termy się znajdują. Najlepszy czas na ich odwiedzenie to pewnie byłby koniec letniej suszy, zakładam, że jakoś na przełomie VIII/IX. W zanadrzu mamy zwiedzanie - jedziemy do miasteczka Artajona. Czasy świetności ma ono za sobą, ale zachwyca swoimi murami (XI-XIII w.), które okalają najstarszą, położoną na wzgórzu część miejscowości. Wygodny parking jest tuż pod murami. W środku cisza jak makiem zasiał, zero turystów, zero miejscowych. Widać jednak, że życie, choć powoli, normalnie się toczy - stare miasto jest normalnie zamieszkane, przed odrestaurowanymi domostwami parkują samochody miejscowych. Miasteczku nadajemy łatkę "nawarskie Carcassone" i jedziemy na nocleg do nawet dość sporego miasta, Olite.
![[Obrazek: 53818399564_60ec03ca60_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53818399564_60ec03ca60_c.jpg)
Artajona
D-4: o świcie ruszamy na południe. W chmurach wspinamy się na graniczną przełęcz Larrau (1585 m). Droga od strony francuskiej niezbyt szeroka (czyt. wąska), stroma, mocno kręta. Nie próbujcie jej robić kamperem (co innego od strony hiszp. - tam proszę bardzo). Na górze chmury opierają się o graniczny grzbiet - po stronie hiszpańskiej słońce. Po przerwie na chłoniecie przyrody zjeżdżamy do Nawarry i na samoobsługowej stacji napełniamy wysuszony bak w cenie 1,419 €/l (w miejscowości Lumbier).
![[Obrazek: 53812545972_3ba31929ce_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53812545972_3ba31929ce_c.jpg)
przeł. Larrau
Parę kilometrów wcześniej mamy Mirador de Iso - świetny punkt widokowy na głęboki wąwóz rzeki Salazar. Punkt ten był głównym powodem, dla którego na przełęcz graniczną wybrałem Larrau, a nie żadną inną z okolicznych.
![[Obrazek: 53818504210_02bf74de67_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53818504210_02bf74de67_c.jpg)
Mirador de Iso
W pierwszym poście wstawiłem (z Wiki) zdjęcie term na zbiorniku Yesa. Poziom wody okazał się jednak tak wysoki, że nie było widać nawet ruin, przy których te termy się znajdują. Najlepszy czas na ich odwiedzenie to pewnie byłby koniec letniej suszy, zakładam, że jakoś na przełomie VIII/IX. W zanadrzu mamy zwiedzanie - jedziemy do miasteczka Artajona. Czasy świetności ma ono za sobą, ale zachwyca swoimi murami (XI-XIII w.), które okalają najstarszą, położoną na wzgórzu część miejscowości. Wygodny parking jest tuż pod murami. W środku cisza jak makiem zasiał, zero turystów, zero miejscowych. Widać jednak, że życie, choć powoli, normalnie się toczy - stare miasto jest normalnie zamieszkane, przed odrestaurowanymi domostwami parkują samochody miejscowych. Miasteczku nadajemy łatkę "nawarskie Carcassone" i jedziemy na nocleg do nawet dość sporego miasta, Olite.
![[Obrazek: 53818399564_60ec03ca60_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53818399564_60ec03ca60_c.jpg)
Artajona
