24.08.2024 15:17:45
D-13: Budzimy się w Vilanova de Arousa, tuż obok mostu na wyspę Arousa. Wciąż zastanawiam się który region jest lepszy, owa wyspa, czy może "wczorajszy" półwysep O Grove - oba w każdym bądź razie są bardzo dobre. I oba powalają krajobrazami. Pierwsza połowa dnia plażowa... konkretnie większa połowa. Południe wyspy Arousa to miks mniejszych i większych zatoczek, delikatnie okraszonych skałkami i oddzielonych od siebie polami skalnymi. A dookoła sosnowy las. Jak mawiają bracia Czesi to-je-bajka.
![[Obrazek: 53934250414_344a6cd88a_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53934250414_344a6cd88a_c.jpg)
południowe plaże wyspy Arousa
Nie dziwota, że na opalaniu się, spacerach i pluskaniu się w wodzie (w nieco płytszej części, bardziej nagrzanej, nawet odważyłem się popływać) schodzi i auto odpalam dopiero kwadrans po 15. Potem tankowanie na pobliskiej taniej stacji (Plenoil - firmę mogę polecić) i przebijanie się w kierunku naszego kolejnego celu przez lokalne drogi, im dalej, tym coraz to węższe. Kieruje mnie nawigacja, trasy nie zdążyłem wcześniej podejrzeć ludzikiem GoogleMaps, szczególnie, że nie wiedzieliśmy wcześniej jaka będzie pogoda i na co będzie ochota. Ze względu na długie plażowanie trzeba było coś wyciąć. Z pewnym bólem, nie jakimś tam wielkim, odpuszczamy Santiago de Compostela (będzie na zaś). Z zaskoczeniem (wszak trasy nie znamy) docieramy na zaporę na jakiś zbiorniku wodnym, a dosłownie parę kilometrów dalej na punkt widokowy Miradoiro de Ézaro. Po hiszpańsku byłoby mirador, po portugalsku miradouro, ale tu jest Galicja
(choć na znaku drogowym jest po kastylijsku, znaczy się hiszpańsku). Widoki są niczego sobie, na zachodzie jak na dłoni widać zaporę wodną, na południu dominują wysokie na 600-coś metrów góry, na wschodzie widać ujście rzeki Xallas (hiszp. Jallas), rię Corcubión, a daleko po prawej (w stronę płn.-zach.) z chmur wyłania się półwysep i przylądek Finisterre. Dla wyjaśnienia, ría to głęboko wcięta w ląd zatoka, a wybrzeże na którym jesteśmy nazywa się Rías Baixas (eee.. dolne rie/rije?), tak samo zresztą nazywa się region winiarski.
![[Obrazek: 53939810637_c6d68b8153_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53939810637_c6d68b8153_c.jpg)
![[Obrazek: 53939835282_2a1cc44fb9_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53939835282_2a1cc44fb9_c.jpg)
widoki z Miradoiro do Ézaro
Napatrzeni mamy teraz zjechać w dół, jakieś 260 metrów w dół, prawie do poziomu morza, do atrakcji, która przywiodła nas w te wąskie i strome drogi. Seria znaków mówi: zakaz wjazdu kamperów i pojazdów ciężkich, nachylenie 30%... hm, fajnie, że mam zrobione hamulce. Droga jest faktycznie chyba najbardziej stromą drogą jaką jechałem (może na Maderze są jakieś porównywalne). Na plus jest jej jakość i spora szerokość... od prawie na dwa samochody do nawet na dwa samochody. Na dole kolejna bajka. Wodospad Ezaro na rzece Xallas. Masa wody spada po skałach. Na dole tworzy się tęcza. Z tej mocy korzysta też elektrownia wodna. W ekspresowym tempie (pół godziny) zaliczamy całość: oglądamy, zachwycamy się, robimy zdjęcia. Dochodzi 19, do miejsca noclegu jeszcze trochę ponad 100 km... a ja chcę odbić jeszcze na bok (+40 km).
![[Obrazek: 53941841375_6c1bf1aea6_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53941841375_6c1bf1aea6_c.jpg)
wdp. Ézaro
Po dwudziestu-paru minutach jesteśmy już tam, gdzie dalej się nie da, na końcu świata, na przylądku Finisterre. Miejsce robi dosyć magiczne wrażenie. To tutaj zaczyna się, względnie kończy "camino", pielgrzymkowy szlak , droga św. Jakuba. Tutaj pielgrzymi palili swoje ubrania aby rozpocząć nowe życie (teraz już nie palą, bo Unia nie pozwala... wiecie, ekologia i ślad węglowy czy jakiś tam). Magii miejscu dodaje górowanie półwyspu nad morzem mgieł, które opatulają płaski jak deska ocean. Można by tu być, siedzieć i myśleć nie wiem jak długo, ale w końcu zbieramy się. Wraz z ostatnimi promieniami słońca docieramy na kolejny nocleg, do A Coruña.
![[Obrazek: 53942848085_886df85b3d_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53942848085_886df85b3d_c.jpg)
Finisterre
![[Obrazek: 53934250414_344a6cd88a_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53934250414_344a6cd88a_c.jpg)
południowe plaże wyspy Arousa
Nie dziwota, że na opalaniu się, spacerach i pluskaniu się w wodzie (w nieco płytszej części, bardziej nagrzanej, nawet odważyłem się popływać) schodzi i auto odpalam dopiero kwadrans po 15. Potem tankowanie na pobliskiej taniej stacji (Plenoil - firmę mogę polecić) i przebijanie się w kierunku naszego kolejnego celu przez lokalne drogi, im dalej, tym coraz to węższe. Kieruje mnie nawigacja, trasy nie zdążyłem wcześniej podejrzeć ludzikiem GoogleMaps, szczególnie, że nie wiedzieliśmy wcześniej jaka będzie pogoda i na co będzie ochota. Ze względu na długie plażowanie trzeba było coś wyciąć. Z pewnym bólem, nie jakimś tam wielkim, odpuszczamy Santiago de Compostela (będzie na zaś). Z zaskoczeniem (wszak trasy nie znamy) docieramy na zaporę na jakiś zbiorniku wodnym, a dosłownie parę kilometrów dalej na punkt widokowy Miradoiro de Ézaro. Po hiszpańsku byłoby mirador, po portugalsku miradouro, ale tu jest Galicja
(choć na znaku drogowym jest po kastylijsku, znaczy się hiszpańsku). Widoki są niczego sobie, na zachodzie jak na dłoni widać zaporę wodną, na południu dominują wysokie na 600-coś metrów góry, na wschodzie widać ujście rzeki Xallas (hiszp. Jallas), rię Corcubión, a daleko po prawej (w stronę płn.-zach.) z chmur wyłania się półwysep i przylądek Finisterre. Dla wyjaśnienia, ría to głęboko wcięta w ląd zatoka, a wybrzeże na którym jesteśmy nazywa się Rías Baixas (eee.. dolne rie/rije?), tak samo zresztą nazywa się region winiarski.![[Obrazek: 53939810637_c6d68b8153_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53939810637_c6d68b8153_c.jpg)
![[Obrazek: 53939835282_2a1cc44fb9_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53939835282_2a1cc44fb9_c.jpg)
widoki z Miradoiro do Ézaro
Napatrzeni mamy teraz zjechać w dół, jakieś 260 metrów w dół, prawie do poziomu morza, do atrakcji, która przywiodła nas w te wąskie i strome drogi. Seria znaków mówi: zakaz wjazdu kamperów i pojazdów ciężkich, nachylenie 30%... hm, fajnie, że mam zrobione hamulce. Droga jest faktycznie chyba najbardziej stromą drogą jaką jechałem (może na Maderze są jakieś porównywalne). Na plus jest jej jakość i spora szerokość... od prawie na dwa samochody do nawet na dwa samochody. Na dole kolejna bajka. Wodospad Ezaro na rzece Xallas. Masa wody spada po skałach. Na dole tworzy się tęcza. Z tej mocy korzysta też elektrownia wodna. W ekspresowym tempie (pół godziny) zaliczamy całość: oglądamy, zachwycamy się, robimy zdjęcia. Dochodzi 19, do miejsca noclegu jeszcze trochę ponad 100 km... a ja chcę odbić jeszcze na bok (+40 km).
![[Obrazek: 53941841375_6c1bf1aea6_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53941841375_6c1bf1aea6_c.jpg)
wdp. Ézaro
Po dwudziestu-paru minutach jesteśmy już tam, gdzie dalej się nie da, na końcu świata, na przylądku Finisterre. Miejsce robi dosyć magiczne wrażenie. To tutaj zaczyna się, względnie kończy "camino", pielgrzymkowy szlak , droga św. Jakuba. Tutaj pielgrzymi palili swoje ubrania aby rozpocząć nowe życie (teraz już nie palą, bo Unia nie pozwala... wiecie, ekologia i ślad węglowy czy jakiś tam). Magii miejscu dodaje górowanie półwyspu nad morzem mgieł, które opatulają płaski jak deska ocean. Można by tu być, siedzieć i myśleć nie wiem jak długo, ale w końcu zbieramy się. Wraz z ostatnimi promieniami słońca docieramy na kolejny nocleg, do A Coruña.
![[Obrazek: 53942848085_886df85b3d_c.jpg]](https://live.staticflickr.com/65535/53942848085_886df85b3d_c.jpg)
Finisterre
