Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Protesty,Strajki,Demonstracje
#31
żółtka surowe z olejem + ewentualnie musztarda + sól i pieprz
Odpowiedz
#32
Do tego postu zostalem sprowokowany przez programu wiadomosci TVP1-wczorajsze glówne wydanie, które oglądalem przypadkowe. Reportaż jaki ony pokazaly o sytuacji w Bułgarii to absolutna manipulacja Sad Wszystko bilo tak absurdalne przedstawione, że nie wierzylem wlastnych oczach jak tak można prosto w oczi klamacz liudzy!!!

Sprobuje przedstawić sytuacji:
W Bułgarii nie ma protestów obywatelskich, ale próba zamachu stanu!

Drodzy koledzy

To normalne, że obywatele protestują. Dowodzi to, że w Bułgarii funkcjonuje demokracja. Ale musimy odpowiedzieć na co najmniej trzy pytania:

Pierwsi to organizatorzy protestów w naszym kraju, bo oczywiste jest, że nie jest to spontaniczny protest obywatelski przy okazji np. Noszenia lub nie noszenia masek podczas pandemii Kovid-19.

Po drugie, jaki jest cel organizatorów.

Po trzecie, czy podczas protestów przestrzegano praworządności.

Odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi, że protesty były organizowane przez partie pozaparlamentarne i aktywnie wspierane przez parlamentarną Bułgarską Partię Socjalistyczną, byłą partię komunistyczną. Wielu wybitnych organizatorów i uczestników pochodzi ze znanych rodzin komunistycznych, inni byli agentami i współpracownikami byłych komunistycznych służb specjalnych.

Protesty wspiera prorosyjski prezydent Rumen Radev. Jego kandydaturę na to stanowisko konsultował generał rosyjskiego wywiadu zagranicznego Leonid Reshetnikov, któremu bułgarski rząd nałożył w zeszłym roku 10-letni zakaz wjazdu do kraju ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa narodowego. Prezydent nie tylko popiera protesty, ale także bezpośrednio wzywa do obalenia rządu i dymisji prokuratora naczelnego. Tym samym narusza podstawowe teksty konstytucji, zgodnie z którymi powinien być jednoczącym, a nie dzielącym naród. Jego działania przez cały okres jego kadencji, a zwłaszcza w ostatnich miesiącach, organicznie wpisują się w rosyjską wojnę hybrydową przeciwko Bułgarii. Jego agresywny atak na rząd rozpoczął się po podpisaniu umowy ze Stanami Zjednoczonymi na zakup amerykańskich myśliwców F-16 w celu zastąpienia rosyjskich myśliwców LGD, wydalenie rosyjskiego szpiega i wpływowego rosyjskiego biznesmena oraz rozpoczęcie dochodzenia w sprawie przecieków. prezydentury, a także przeprowadzanie „handlu wpływami” doradców prezydenta.

Bezpośrednio po wyborze Radiewa na prezydenta wspomniany generał rosyjskiego wywiadu oświadczył, że odegra on „niezwykłą rolę” w wyjściu Bułgarii z UE i NATO. Dzisiejsze poczynania prezydenta są dowodem na to, że ten plan działa. A to hańba, że ​​politycy, którzy prezentują się w naszym kraju jako prawicowi, uczestniczą - świadomie lub nie - w tym scenariuszu. Jeśli jest świadomy, jest bardzo zły, a jeśli jest nieprzytomny, to jest po prostu głupi.

Komisja Europejska jest świadoma sukcesów rządu - stabilności gospodarczej i finansowej, udanych decyzji w sferze społecznej, które doprowadziły do ​​realnego wzrostu dochodów we wszystkich obszarach. Prezydencję bułgarską w Radzie UE oceniono jako udaną. Nasz kraj został przyjęty w tzw poczekalnia strefy euro i unii bankowej. Rząd w odpowiednim czasie wprowadził niezbędne środki ostrożności i środki nadzwyczajne przeciwko pandemii Kovid-19, a Bułgaria uniknęła pierwszego najgorszego ataku pandemii.

Protest w Bułgarii wspierają uciekający za granicę zbiegowie z przestępczości zorganizowanej. Jeden z nich ukrywa się w Dubaju i ma wiele zarzutów, co oznacza, że ​​czeka go proces. Prawne przeszukanie jego domu ujawniło ponad 5000 niezarejestrowanych antyków, których niewątpliwie wysoka wartość jest obecnie określana. Nieustannie wzywa portale społecznościowe, aby zintensyfikowały agresję protestacyjną, ponieważ nie było rewolucji bez krwi. W sąsiedniej Serbii, której prorosyjska polityka nie budzi wątpliwości, przed sądem ukrywa się znany były bankier, który wspiera także organizatorów protestów.

Protest wspierają także media należące do byłych agentów Bezpieczeństwa Państwa lub powiązane z rosyjskimi oligarchami, a także dziennikarze, a nawet dyplomaci, także członkowie Bezpieczeństwa Państwowego.

Po raz pierwszy od początku demokracji bułgarska prokuratura podjęła zdecydowane i systematyczne działania przeciwko przestępczości zorganizowanej. Dlatego protest rozpoczął się od ataku na nowego prokuratora naczelnego. Wielu „uczciwych biznesmenów”, magicznie wzbogaconych w krótkim czasie, słusznie obawia się, że pozwy przeciwko nim nie pójdą na marne. Dlatego też popierają protesty. Zwykle je rozumiem.

Na pytanie, dlaczego partia DSB, której kolega Radan Kanev był nieudanym przewodniczącym, winna pozostania poza parlamentem w ostatnich wyborach parlamentarnych, uczestniczy w tych protestach, ma odpowiedź. Ponieważ ta partia jest w koalicji z partiami sprzeciwiającymi się naszej prawicowej rodzinie politycznej - Zieloni i lewicowo-liberalną „Tak, Bułgaria”.

Wśród organizatorów protestu jest znany twórca serwisów fałszywych wiadomości i rozpowszechniania dezinformacji. Głównym językiem protestów jest język nienawiści.

Wybitni intelektualiści, profesorowie uniwersytetów, znane osoby publiczne - reżyserzy, doświadczeni politycy, którzy aktywnie uczestniczyli w przemianach demokratycznych w latach 90. i politolodzy są pod ciągłym zagrożeniem ze strony protestujących, którzy pozwolili sobie na atak nawet światowej sławy piosenkarki Rainy Kabaivanskiej, tylko dlatego, że wyraziła zdumienie z powodu zachowania prezydenta.

Moja odpowiedź na drugie pytanie - w tym celu - jest taka, że ​​w Bułgarii nie jest to protest, ale jak organizatorzy nazywają to „powstaniem”. Drodzy koledzy, to próba zamachu stanu z udziałem prezydenta kraju.

Odpowiedź na trzecie pytanie brzmi, że organizatorzy protestów nie przestrzegają prawa i prowadzą publiczne demonstracje bez niezbędnego pozwolenia. Już sam ten fakt stawia ich w niedemokratycznej sytuacji. Przez tygodnie nielegalnie blokowali kluczowe skrzyżowania dróg w stolicy, zakładali na nich obozy namiotowe, utrudniali ruch i normalne życie obywateli oraz atakowali obywateli niezadowolonych ze swojego nielegalnego zachowania, w tym kobiet.

Symbolem protestujących były czarne trumny i worki mówiące o nielegalnym samookaleczeniu, a także wzniesiona szubienica na słupach elektrycznych. Protestanci nieustannie wzywają do śmierci. Organizatorzy postulowali również masowe uczestnictwo w tzw w tym „Wielkie Wrześniowe Powstanie Ludowe”. Nie udało się to 2 września, kiedy próbowano zaatakować parlament, symbol demokracji. Jutro spodziewane jest nowe „powstanie ludowe”. Ale gdzie w demokratycznej Europie protesty społeczne nazywane są powstaniami?

Kilka dni temu organizatorzy protestu zapowiedzieli, że po sukcesie „powstania” zorganizują „Dwór Ludowy”. Został zorganizowany w Bułgarii po zajęciu kraju przez wojska radzieckie we wrześniu 1944 r. Był organem komunistycznego terroru. Na śmierć skazano blisko 3000 osób - elitę narodu bułgarskiego. Kolejne dziesiątki tysięcy wrzucono do komunistycznych obozów koncentracyjnych. Ale dzisiejsi „protestujący” używają właśnie tej symboliki i skojarzenia. A może to jest ich rozumienie „rządów prawa”?
W Bułgarii nie ma protestów obywatelskich, ale próba zamachu stanu poprzez „powstanie” inspirowane przez Moskwę. Ma skrajnie lewicowy charakter. Temat korupcji jest tylko parawanem dla rzeczywistych celów organizatorów powstania - destabilizacji kraju i jego utrzymania w rosyjskiej strefie wpływów, czyli właśnie w strefie korupcji i mafii.

Rząd zaproponował rozwiązanie kryzysu - przeprowadzenie wyborów do Wielkiego Zgromadzenia Narodowego, które przyjąłby nową konstytucję, która miałaby zająć się niedociągnięciami obecnej konstytucji, znanymi od jej uchwalenia w 1991 roku. Pozwala to na kolejny parlament - Wielkie Zgromadzenie Narodowe. , aby stać się parlamentem reform. Ponadto premier powiedział, że jest gotowy do rezygnacji, gdy tylko parlament przegłosuje zwołanie Wielkiego Zgromadzenia Narodowego.

Do terminu zwykłych wyborów pozostało pół roku. Wystarczająco dużo czasu, aby partie zmobilizowały wyborców i osiągnęły pożądany rezultat. Ale celem rebeliantów jest utworzenie przez prorosyjskiego prezydenta tymczasowego rządu do przeprowadzenia przedterminowych wyborów. Konstytucja przewiduje takie wybory i rząd tymczasowy tylko w ostateczności, tj. dopiero wtedy, gdy parlament nie może utworzyć rządu po trzech próbach. Dlatego ambicja ta jest absolutnie bez znaczenia, chyba że istnieje ukryty plan - ustanowienia prezydenckiej dyktatury w rozwiązanym parlamencie. Prezydent jest chętny do przejęcia kraju, w tym za pomocą „powstania”. Nawiasem mówiąc, jednym z ostatnich przejawów „powstańców” była profanacja poprzez malowanie czerwoną farbą i mierzenie jajkami dwóch kościołów chrześcijańskich w stolicy, z których jeden istnieje od XI wieku.

Podsumowując, pragnę zauważyć, że w UE praworządności nie osiąga się poprzez „powstanie” czy rewolucję. W ten sposób „praworządność” osiągnięto tylko w Związku Radzieckim. Dlatego wzywam wszystkich kolegów do potępienia powstania przeciwko demokracji w Bułgarii i demokratycznie wybranym instytucjom. Musimy wyrazić poważne zaniepokojenie próbami destabilizacji kraju. Ponieważ tzw powstanie nie jest pokojowym środkiem do zakończenia. Protesty w Bułgarii nie mają nic wspólnego z ochroną praw i wolności obywatelskich oraz demokratycznych wartości europejskich. To wojna przeciwko rządom prawa i demokratycznemu państwu.
"In vino veritas, in aqua sanitas"
Odpowiedz
#33
Dzięki Bateniki za wyjaśnienie całej sytuacji, u nas informacje dotyczące tego kryzysu są marginalne, albo wręcz żadne. Telewizja o której wspomniałeś manipuluje tak od 5 lat, niestety nie jest to "obiektywne źródło informacji"

Wysłane przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz
#34
Bate, zmień kanał.
Odpowiedz
#35
Myślę że więcej prawdy jest w Białoruskiej telewizji niż tej o której piszesz Smile
Odpowiedz
#36
A tak dla zrozumienia wam powiem że TVP nadaje wszystko z 7 sekundowym opuźnieniem.

Wysłane z mojego Redmi Note 8T przy użyciu Tapatalka
I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I've watched C-beams glitter in the dark near the Tannhauser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die...


Odpowiedz
#37

Było założenie a zarazem zastrzeżenie aby na forum i n FB Bulgaricusie nie ruszać tematyki polityki krajowej.

Natomiast info o wydarzeniach politycznych w BG śledzę, bo nie tylko mnie interesują ale mogą okazać się przydatne podczas ewentualnego wojażu do i po BG.
Najlepsze są relacje przedstawiające punkty widzenia obydwu opcji.


to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#38
Media publiczne to nie polityka.
Odpowiedz
#39
Dziesiątki tysięcy osób protestowały przeciwko bułgarskiej koalicji rządzącej i wpływowemu politykowi, Deljanowi Peevskiemu. To największe niepokoje od lat 90.
W środę dziesiątki tysięcy osób protestowały w największych miastach Bułgarii, oskarżając rząd o powszechną korupcję.

Demonstracje, początkowo wywołane planami budżetowymi zakładającymi podwyżki podatków i składek na ubezpieczenia społeczne, przerodziły się w żądania dymisji premiera Rosena Żelazkowa.

W Sofii demonstranci gromadzili się w pobliżu najważniejszych gmachów rządowych. Szacunki mówią o ponad 100 tys. uczestników.
Niepokoje zbiegają się z głosowaniem nad wotum nieufności zaplanowanym na czwartek.

Wideo. Dziesiątki tysięcy demonstrantów protestują przeciw koalicji rządzącej Bułgarią | Euronews

I co dalej?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości